Nasze studio odwiedzili świetni, młodzi ludzie - trenerzy personalni - Patrycja Rogowska i Hubert Dzikowski, którzy oprócz zajęć indywidualnych prowadzą również zajęcia grupowe, a Hubert zajmuję się także treningami w powrocie do sprawności po kontuzjach. Co ciekawego nam opowiedzieli? Zobaczcie sami!
Pytanie: Jak wygląda wasz typowy dzień? Ile czasu spędzacie z podopiecznymi i na swoich aktywnościach?
Patrycja:
Ja to się śmieję, że my żyjemy w ogóle inaczej niż reszta społeczeństwa.Zaczynamy z samego rana 6–7, żeby mieć jeszcze trening z kimś przed pracą.Później zazwyczaj mamy klientów po pracy, czyli 16 w górę, czasem nawet do 22. Nasza aktywność gdzieś jest pomiędzy — wtedy, kiedy jest najmniej ludzi na siłowni.
Hubert:
Na pewno pięć godzin na siłowni spędzamy z klientami, ale jesteśmy również poza siłownią w kontakcie z podopiecznymi i też czuwamy nad nimi — co jedzą, jak śpią, jaki mają poziom stresu na co dzień, tak żebyśmy mogli dostosować też tę jednostkę treningową do ich życia.
Patrycja:
U mnie przy treningu z kobietami jest często, że: ‘nie, nie, nie dokładaj mi tyle, bo będę miała za duże nogi’. Kobieta jest inaczej konstruowana niż mężczyzna. Ten ciężar jednak fajnie tę sylwetkę nam wysmukla, ładnie zarysowuje mięśnie.
Hubert:
Jedzenie na noc powoduje tycie — to mit. Trzeba patrzeć na kaloryczność. Jeżeli przekroczymy naszą kaloryczność, to wtedy przytyjemy, jeżeli będziemy jeść mniej, to schudniemy, ale nie jest to dostosowane do godziny.
Patrycja:
Często jest tak, że ludzie w ciągu dnia nie mają czasu i najadają się na noc. Jak ktoś chodzi spać o 22–23 i zje trzy mielone, ziemniaki i paczkę chipsów, to i sen będzie słabszy, i regeneracja słabsza, a następnego dnia zamulenie.
Hubert:
Rano też najczęściej nie są głodni, więc śniadanie się przesuwa, i znowu powtarzają schemat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze