Drugi dzień V Festiwalu "Blues nad Bzurą" też był udany. Pierwszy na scenie pojawił się Andrzej Michniewicz Band. Jest to grupa zaprzyjaźnionych muzyków, których łączy miłość do bluesa. Ich utwory łączą w sobie elementy bluesa, jazzu, soul oraz gospel i ... jak się okazało doskonale nadają się do tańca co wykorzystała liczna grupa uczestników tego muzycznego wydarzenia.
Drugi koncert dnia, a raczej już wieczoru dała Bieszczadzka Grupa Bluesowa. Występuje ona w różnych składach ale zawsze można się spodziewać dobrego grania. Ich elektryczny blues był twardy, ostry i psychodeliczny. Wyczuwało się w nim klimaty z Hendrixa oraz Jima Morrisona. Występ zakończyła "Gloria" autorstwa Vana Morrisona (grupa Them). Utwór ten w swoim repertuarze mielu między innymi Wspomniani już Hendrix i Jim Morrison (The Doors) oraz Patti Smith.
Ostatnim zespołem, który wystąpił w Plecewicach był Blues Time. Zagrali oni tradycyjnego bluesa, w tym kilka utworów Jimmy'ego Reeda. Na scenie pojawił się wreszcie harmonijkarz i był nim doskonały w swoim fachu Krzysztof Domański. Poza nim zagrali: Zbyszek Jędrzejczyk (śpiew, gitara), Piotr Gładkowski (bas), Włodzimierz Tyl (instrumenty klawiszowe, chyba najbardziej zapracowany muzyk na festiwalu), Jan Lipert (perkusja) oraz gościnnie Andrzej Brzózka (gitara) i Marcel Michalski (gitara).
V Festiwal Blues nad Bzurą zakończył tradycyjny jam-session. Mieć trzeba nadzieję, że właściciel Moto Przystani Michał Ścigocki za rok po raz szósty zorganizuje kolejne święto bluesa nad Królową Sochaczewskich Rzek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze