Jest coś wyjątkowego w tym sierpniowym wieczorze i w tych ludziach, którzy co roku o tej samej porze gromadzą się w centrum miasta na placu Kościuszki. Powodem był powrót do Sochaczewa grupy błękitnej XIV Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej na Jasną Górę. Pod przewodnictwem ks. prob. Piotra Żądło oraz w asyście 5 księży, m.in. ks. Piotra Krzyszkowskiego i ks. Andrzeja Kity, niestrudzeni pielgrzymi podróżowali piechotą przez 10 dni, pokonali o własnych siłach ponad 255 km, idąc w upale lub deszczu. Każdy z nich z intencjami w sercu, refleksjami nad swoim postępowaniem, chęcią odmiany swego życia. Samemu byłoby trudno znieść taki trud, wielu wybrałoby łatwiejszą przeprawę środkami transportu. Na szczęście jest pielgrzymka: ludzie, którzy chcą wspólnie przeżyć rekolekcje w drodze. Organizacja Łowicka Piesza Pielgrzymka Młodzieżowa na Jasną Górę wyruszyła po raz XIV. Jej historia sięga roku 1996, kiedy to biskup Alojzy Orszulik, pierwszy ordynariusz Diecezji Łowickiej, zainicjował pielgrzymkę, której fundamentem była łowicka grupa Zielono – Brązowa Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitarnej. Od tej pory, co roku 6. sierpnia na szlak z Łowicza do Częstochowy wyrusza od 1100 – 2500 pątników. W tym roku było ich 1226. Pielgrzymi podzieleni są na 9 grup wg sąsiadujących ze sobą dekanatów. Nazwy grup określono kolorami tęczy, stąd sochaczewscy pątnicy stanowią „grupę błękitną”. Co roku tym rekolekcjom w drodze przyświeca inne hasło - tegoroczne brzmiało „Kościół nadzieją rodziny”. Ponadto, tegoroczna pielgrzymka była wspomnieniem wizyty papieża Jana Pawła II na Ziemi Łowickiej w 1999 r. Codziennie w konferencjach wspominano słowa i naukę wielkiego Polaka. Tegoroczna pielgrzymka była świetnie zorganizowana dzięki przewodnikom: ks. Robertowi Kwatkowi i ks. Rafałowi Babickiemu oraz ojcu duchowemu pątników prałatowi Mieczysławowi Iwanickiemu. Rozbudowane służby czuwały nad każdym aspektem pielgrzymiego życia. „Grupa Specjalna” zabezpieczała skrzyżowania, trasy, przejazdy kolejowe, przez które przechodzili pątnicy. Novum XIV pielgrzymki łowickiej był system przewoźnych toalet - okazał się ogromnie użyteczny. Na uznanie organizacyjne zasługuje grupa błękitna z Sochaczewa, która co roku posiada własne służby. Noclegi grupy odbywały się zawsze w obrębie wspólnego pola namiotowego, co tworzyło atmosferę zjednoczenia. Atutem była kuchnia polowa własności bazy pielgrzymkowej w Sochaczewie, w której co wieczór na pielgrzymów czekała gorąca zupa i ciepła woda do mycia i na herbatę. Własna baza przygotowywała dla Błękitnych kanapki na kolację i prowiant na cały dzień pielgrzymowania. Profesjonalna obsługa medyczna pod przewodnictwem lekarzy Witolda i Anety Bołos dbała o zdrowie pątników z Sochaczewa. Sprawna organizacja pielgrzymki łowickiej i grupy błękitnej powinna być zachętą dla tych, którzy już rozmyślają o pójściu na pielgrzymkę w przyszłym roku. Do pełni tego obrazu warto przybliżyć dzień pielgrzyma. Czasem słońce czasem deszcz Z założenia każda pielgrzymka ma wymiar pokutny i obowiązują w jej trakcie pewne zasady. Przede wszystkim na pielgrzymce pątnicy zwracają się do siebie: „siostro!” i „bracie!”, obowiązuje odpowiedni strój (zakryte ramiona, spodnie/spódnice za kolano), zakaz spożywania alkoholu i lodów. Wczesna pobudka w godzinach 4:00 – 7:30, składanie namiotów, oddanie ich z bagażami do samochodu ciężarowego, który przewozi wszystko na miejsce następnego noclegu. Każdego ranka najważniejszym przeżyciem była msza święta celebrowana przez księży obecnych na pielgrzymce a także księży biskupów z Łowicza. Grupa błękitna zadbała o oprawę muzyczną mszy świętej trzeciego dnia pielgrzymki w Wysokiennicach. Rewelacyjna gra na gitarze siostry Oli i śpiew urzekły obecnego tam ks. bp. Józefa Zawitkowskiego. „Sochaczewskim akcentem” pielgrzymki była wzruszająca historia powołania i kapłaństwa ks. Juliana, obecnie mieszkańca Domu Kapłana Seniora w Sochaczewie. Szóstego dnia pielgrzymowania w Milejowie ks. Piotr Żądło wygłosił refleksyjną homilię. Dzień na pielgrzymim szlaku rozpoczynał się śniadaniem po mszy i wędrówką do Częstochowy. Codziennie do przebycia od 20 – 38 km, tylko ostatniego dnia – 14.08, w dzień wejścia pielgrzymki na Jasną Górę, pielgrzymi wędrowali jedyne 12 km. Odcinki do przejścia w ciągu dnia od 3 – 8 km z postojami od pół do półtorej godziny z przerwą na obiad. W tym roku pogoda „w kratkę”. Przez pierwsze dni pątnicy podróżowali w upale, jednak 6, 7 i 8 dnia zmoczył ich deszcz. Dawno w historii łowickiej pielgrzymki nie było tak, że organizatorzy rezygnowali z postojów z powodu deszczu. Ósmego dnia z tego samego powodu przesunięto godzinę porannej mszy świętej. Czas na pielgrzymce upływał pod znakiem wspólnego śpiewu. „Kto śpiewa, ten się dwa razy modli” – z tego założenia wyszła służba muzyczna Błękitnych „pod batutą” Jolanty Kawczyńskiej, kierownika MOK-u w Boryszewie, obecnej trzeci raz na pielgrzymce. Chwile refleksji nad własnym życiem zapewniały konferencje duchowe głoszone przez ks. przewodnika P. Żądło oraz przez ks. P. Krzyszkowskiego. Ważnym elementem dla grupy z Sochaczewa był codziennie odmawiany różaniec. Pątnicy na szlaku mieli okazję do spowiedzi lub zwykłej rozmowy z duchownymi. Wiele pracy mieli bracia porządkowi – służba, która odpowiada za sprawne poruszanie się grupy. To szczególnie trudne na ruchliwych trasach, na których wszyscy musieli zachować czujność i dyscyplinę. Na ich zawołanie „łączymy!” ponad 230-osobowa grupa błękitna musiała się ścieśnić w obrębie kabla oddzielającego ją od ulicy. Apele Jasnogórskie symbolizowały zakończenie dnia. Przed i po odśpiewaniu pieśni maryjnej odbywały się koncerty, wspólne śpiewy i tańce. Często kończyły się one długo po 21:00 w atmosferze radości, jedności i spokoju. Cała pielgrzymka to czas nieustającej modlitwy nie tylko rozumianej jako medytacja. Modlitwą były też: śpiew, cisza, służba innym, pomoc w niesieniu plecaka, ofiarowanie butelki wody. W tych chwilach sochaczewianie zawierzali swoje intencje, z którymi wyruszyli na Jasną Górę. Intencje pielgrzymów Pan Robert poszedł na pielgrzymkę po raz pierwszy. Stwierdził, że stracił wszelką nadzieję na odbudowanie spokoju w swojej rodzinie i nagle w kościele usłyszał, że w sierpniu wychodzi pielgrzymka, a jej tegoroczne hasło brzmi: „Kościół nadzieją rodziny”. Decyzję o pójściu podjął natychmiast. - Moja żona od dwóch lat nie mieszka ze mną i dziećmi. Codziennie modlę się o to, by wróciła. Tu, na pielgrzymce, dowiaduję się, jak wielką łaską od Boga jest rodzina, jak bardzo potrzebna jest każdemu człowiekowi, także mnie. Myślę, że to nie przypadek, że jestem tu właśnie w tym roku, to jakby Bóg chciał mi powiedzieć: „Walcz o rodzinę. Pomogę Ci” – powiedział mężczyzna. Jak przystało na pielgrzymkę, która w nazwie nosi miano „młodzieżowa”, w tym roku na zaproszenie do udziału odpowiedziało wiele osób w wieku 13 -23 lata, które stanowiły ok. 80 procent wszystkich pątników. Stąd również intencje typowe dla tej grupy wiekowej. Marta, Magda i Emilia wybrały się na pielgrzymkę po raz drugi. Proszą o pomyślne zdanie egzaminu maturalnego. Na „górce przeprośnej”, czyli w Mirowie - na ostatnim postoju przed wejściem na Jasną Górę - stwierdziły, że klimat pielgrzymki wciąga i zawsze będzie powód, by wybrać się na pielgrzymi szlak. Za rok przyjdą dziękować za wyniki egzaminu dojrzałości. Nikt by nie uwierzył, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej pani Małgorzata była przykuta do łóżka. Ta uśmiechnięta blondynka, matka dwóch synów Patryka i Michała, opowiedziała o swojej walce z chorobą. –Bóle kręgosłupa od dawna nie pozwalały mi normalnie funkcjonować. Zawsze chciałam iść na pielgrzymkę, postanowiłam, że w tym roku mi się uda, bo dzieci już odchowane. Od kwietnia podjęłam rehabilitację. Dzień przed pielgrzymką miałam ostatnią wizytę u lekarza. Nie przyznałam się, że wyruszam w trasę. Jestem tak szczęśliwa, bo czuję się dobrze, kręgosłup nie boli. Dla mnie to cud. Pokonałam własne słabości. Matce Bożej zanoszę podziękowania za zdrowie i za wytrwałość – ze łzami szczęścia przyznała kobieta. Studentka Uniwersytetu Warszawskiego, 20-letnia Justyna, już po raz czwarty z rzędu wyruszyła na szlak. - Dla mnie ta pielgrzymka to przede wszystkim wyciszenie się, ponowne zjednoczenie z Bogiem. Takie rekolekcje w drodze umacniają mnie w wierze, pozwalają jakby z boku spojrzeć na swoje życie. Wtedy widzę, co jest w nim dobre, co złe, co mogłabym zmienić. Pielgrzymka jest więc dla mnie też wskazówką jak żyć, szczególnie po trudnym, pierwszym roku na studiach – powiedziała Justyna. Każdy z idących w pielgrzymce, nie tylko z grupy błękitnej, niósł w sercu intencję, problem do rozważenia czy radość dziękczynienia. Wielu ludzi borykało się z trudnymi sprawami. Wszyscy jednak zapamiętali hasło wypowiedziane przez kapłana w czasie jednej z pielgrzymkowych mszy świętych: „Nie mów Panu Bogu, że masz wielki problem, powiedz problemowi, że masz wielkiego Pana Boga.” Przed tronem Matki Wejście na Jasną Górę 14 sierpnia było głównym celem wszystkich pątników. O 12:00, w pełnym słońcu na wałach Jasnej Góry zjawiła się rzesza ludzi ubrana w barwy tęczy. To właśnie Łowicka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Podczas prezentacji każdej z grup, Błękitni z Sochaczewa rozwinęli transparenty i flagi, na jednym z nich napis: „Sochaczew idzie do Ciebie, Matko”. Kilka minut później cała pielgrzymka weszła do Kaplicy Matki Boskiej, by wypowiedzieć słowa modlitwy, zawierzyć swoje intencje i złożyć hołd Czarnej Madonnie. Msza święta dla pielgrzymów z naszej diecezji odbyła się o 13:00. Następnego dnia, 15 sierpnia, czyli w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, po mszy o 11:00, grupa błękitna powróciła do Sochaczewa. Pielgrzymka stwarza atmosferę spotkań z Bogiem wśród innych pielgrzymów: znajomych twarzy, które widzi się raz w roku przez 10 dni oraz tych nowych twarzy, które dopiero się poznaje. Liczy się każda rozmowa z drugą osobą podczas marszu, na postoju, czy noclegu - po prostu cenny jest ten wspólnie spędzony czas, tym bardziej, że jest błogosławiony przez Pana Boga. Tegoroczna pielgrzymka hasłem "Kościół nadzieją rodziny" skłaniała do refleksji nad rodzinami każdego z pielgrzymów. Wnioskiem pielgrzymkowych przemyśleń jest to, że sensem istnienia każdej rodziny jest miłość. Uczestnicy marszu z Łowicza na Jasną Górę wyraźnie usłyszeli wyjaśnienie hasła: „To wy, pątnicy, jesteście nadzieją swoich rodzin.” Czy każdy pielgrzym, nie tylko z Błękitnej, wytrwa w tej świadomości do czasu następnego wymarszu na Jasną Górę? Sposób, w jaki wypełni postanowienie bycia nadzieją swoich bliskich, zależy tylko od każdego z nich. Żaneta Czyżniewska Informacje nt. pielgrzymki a także obszerną galerię zdjęć z pątniczego szlaku można znaleźć w Internecie na oficjalnej stronie Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej http://www.lppm.pl/. Ponadto, ks. proboszcz parafii pw. Św. Wawrzyńca i jednocześnie przewodnik grupy błękitnej zaprasza na spotkanie popielgrzymkowe wszystkich pielgrzymów, ich rodziny i przyjaciół w niedzielę, 6 września po mszy św. o godzinie 15:00. Będą wspomnienia ze szlaku, wspólne oglądanie zdjęć i poczęstunek.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze