Problem różnych sposobów pozbywania się odpadów niejednokrotnie gościł na naszych łamach. Mimo wielu apeli i kontroli miejskiej komisji ds. porządku i czystości, okazuje się że wiele zasad nadal nie jest respektowanych, a wręcz łamanych. Tym razem rzecz dotyczy spalania śmieci, a zwłaszcza plastikowych butelek w przydomowych kotłowniach. Zadzwonił do nas mieszkaniec Warszawy, który często odwiedza rodzinę w Chodakowie. Zwrócił naszą uwagę na przykry zapach rozchodzący się po okolicy. - Ten zapach pochodzi prawdopodobnie z palonych w przydomowych kotłowniach plastikowych butelek – twierdził nasz rozmówca. –Mam wrażenie, że mieszkańcy, chcąc zaoszczedzić na wywozie śmieci, palą w piecach wszystko, co jest możliwe. Dym i fetor z kominów jest tak ogromny, że mimo pięknej pogody nie można otworzyć okien, ani usiąść przed domem, bo spalanie odbywa się nie tylko w nocy, ale i w dzień – dodaje czytelnik, apelując, aby władze miasta coś z tym zrobiły. Tylko szczerze mówiąc, co? Bo przecież nie da się postawić policjanta przed każdą posesją i pilnować, czym jest ona opalana. Nie broniąc Urzędu Miasta i popierając głos naszego czytelnika, pozostaje nam tylko uświadomić mieszkańców, jak trują siebie i środowisko, paląc plastik i inne odpady. A do redakcji dochodziły też słuchy o paleniu w piecach fragmentów opon samochodowych. Niestety na naszym terenie nie prowadzi się monitoringu w zakresie spalania odpadów, poinformowała nas Grażyna Pełka z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Płocku. Nie wiadomo więc, jak duże skażenie może występować. Wiadomo jednak, jakie związki chemiczne powstają w wyniku spalania tworzyw sztucznych w niskich temperaturach, a więc w paleniskach domowych. Najgroźniejsze z nich to dioksyny i furany. Związki te w sposób powolny, ale nieodwracalny niszczą nasze zdrowie. Udowodniono, że powodują nowotwory płuc i wątroby, mogą uszkadzać płód, mają też działanie alergiczne, osłabiają układ oddechowy i uszkadzają organy wewnętrzne. Jedna z najsilniejszych dioksyn, opatrzona symbolem TCDD posiada toksyczność 10 tys. razy większą niż cyjanek potasu, a półokres zaniku tych związków chemicznych w organizmie ludzkim wynosi kilka lat. Ponadto podczas spalania odpadów zostają uwolnione metale ciężkie wprowadzone do tworzyw sztucznych. Ich szkodliwe działanie na organizm ludzki zostało udowodnione już dawno. W czasie spalania śmieci wszystkie szkodliwe i trujące substancje przedostają się do atmosfery i najbliższego otoczenia. Osiadają na roślinach, przedmiotach i pozostają tam bardzo długo, gdyż nie ulegają biodegradacji. Razem z pożywieniem (np. owocami, warzywami z własnego ogródka) oraz z powietrzem dostają się do naszego organizmu. Przenikają również do gleby i sieci wodnej. Co więcej, furany i dioksyny pozostają na cząsteczkach popiołów i są w praktyce niezniszczalne – podaje raport PIOŚ. A choroby w dalszej perspektywie może powodować przyjmowanie nawet niewielkich dawek takich trucizn. Osoby spalające w swoich piecach lub w ogniskach tworzywa sztuczne oprócz tego, że narażają zdrowie swoje, bliskich i sąsiadów, łamią prawo. W Polsce obowiązuje ustawowy zakaz spalania odpadów w urządzeniach do tego nie przystosowanych. Jasno precyzuje ten przepis ustawa o odpadach z 27 kwietnia 2001 r. „Kto: 1) wbrew zakazowi termicznie przekształca odpady poza instalacjami i urządzeniami do odzysku lub unieszkodliwiania odpadów, lub 2) termicznie przekształca lub dopuszcza do przekształcania odpadów niebezpiecznych w spalarniach albo w innych instalacjach, które nie spełniają wymagań przewidzianych dla spalarni odpadów niebezpiecznych, albo w urządzeniach, podlega karze aresztu albo grzywny.” Wizja skażenia ludzi i środowiska w wyniku palenia odpadów może przerażać. Liczne przykłady uczą jednak, że nie są to wymysły nawiedzonych ekologów. Wystarczy przypomnieć wypadek, jaki wydarzył się pół wieku temu w Londynie, kiedy to w pamiętne Boże Narodzenie 1952 roku zmarło 4 tysiące osób. Przyczyną było opisane wówczas zjawisko smogu, ciężkiej zalegającej nad ziemią mgły połączonej z cząsteczkami dymu. Wielka ilość domków jednorodzinnych opalanych węglem, bardziej od przemysłu przyczyniła się wtedy do tragedii. A przecież tam w grę wchodził jedynie węgiel, a nie toksyczne odpady. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze