12-godzinny Podziemny Bieg Sztafetowy w Bochni, 10.03.2012 r.
Tydzień po udanych zawodach drużyna Dragona Sochaczew miała szansę wziąć udział w niecodziennym wydarzeniu. Reprezentantami klubu byli trenerzy Piotr i Sławomir Cypel, Tomasz Szewczak oraz Tomasz Wańka. 4-osobowy skład udał się do Bochni, by wraz z 60 innymi wybranymi z całego kraju drużynami przez 12 godzin pokonywać kolejne kilometry na trasie wytyczonej w niezwykłej scenerii– w Kopalni Bochnia, 212 metrów pod ziemią. Pierwszy taki bieg miał miejsce w 2005 r. z okazji obchodów Bocheńskiego Dnia Króla Kazimierza, któremu przypisywane są wielkie zasługi poczynione na rzecz rozwoju miasta Bochni. Trasa wytyczana jest w zabytkowych obecnie wyrobiskach kopalni. Tenże bieg sztafetowy znalazł się już dwukrotnie w księdze Rekordów Guinnessa. W 2007r. odnotowano „najdłuższy dystans w biegu sztafetowym pod ziemią”.
Bieg odbył się w sobotę 10 marca, jednak ze względu na specyficzne warunki panujące w kopalni (bardzo duże stężenie jodu w powietrzu), organizatorzy zadecydowali, że zjazd zawodników do kopalni odbędzie się dzień wcześniej. Tak więc w piątek od godz. 20.00 kolejne grupy znikały pod powierzchnią ziemi, tracąc kontakt ze światem zewnętrznym. Po weryfikacji i odebraniu pakietów startowych można już było korzystać z atrakcji znajdujących się w miejscu dawnego wydobycia soli, czyli obecnego boiska sportowego, restauracji oraz placu zabaw. Grota solna, w której panuje stała temperatura 150C, pomieściła piętrowe łóżka dla 290 osób.
"Po „rześkiej” nocy (o 1.00 „już” wygaszono światła) nastał równie „rześki” poranek (o 6.00 światła „turned on”…), co odnotowały tylko nasze zegarki, jako że kopalnia ponad 350 metrów pod ziemią to stanowczo miejsce, gdzie słońce nie dociera. Śniadanie, lekka rozgrzewka i po uroczystym otwarciu z udziałem Starosty Bocheńskiego, równo o godz. 10.00 ruszyła pierwsza zmiana sztafety, w której biegł Tomasz Wańka. Po długich przemyśleniach co do taktyki zdecydowaliśmy się na system zmiany co godzinę, co oznaczało, że na każdego przypadają 3 starty po 10km. Sprawiedliwie i po równo;-). Niestety tylko w teorii… Trasę stanowiła pętla o długości 2400 metrów – każdemu uczestnikowi odnotowywano liczbę okrążeń, które pokonał, a zmiany odbywały się w jednym, ustalonym wcześniej miejscu. I niestety praktyka pokazała niedoskonałość naszej strategii – Piotr i Tomasz musieli „dobiegać” jeszcze po kilka okrążeń do końca czasu. W dodatku dość szybko twarde podłoże, po jakim biegaliśmy, oraz temperatura w kopalni dały się we znaki. Przeciążone stawy, zwłaszcza kolanowe, wołały o zlitowanie, a rozgrzane podczas biegu mięśnie stygły błyskawicznie. Profesjonalni biegacze, którzy stanowili zdecydowaną większość uczestników, znali na to sposób: własny (team"owy) masażysta i koce termiczne… My jednak, jako jedyny team spośród obecnych niezwiązany stricte z bieganiem, z tymi niedogodnościami musieliśmy radzić sobie sami. Katorga – bo tak można tylko nazwać sztafetę („Bieg Katorżnika”, w którym już kilka razy braliśmy udział, jawi się przy niej jak beztroska zabawa…) zakończyła się o godz. 22.00. A jako regenerujący wypoczynek kolejna dawka snu w zimnej grocie solnej wśród prawie 300 wykończonych ludzi… "
W niedzielę rano odbyło się uroczyste zakończenie biegu, czyli wręczenie nagród zwycięzcom a także losowanie nagród rzeczowych wśród wszystkich uczestników. Nie obyło się również bez pamiątkowych zdjęć oraz wywiadów.
Niezwykła przygoda, niebywale ciężkie warunki i niepowtarzalna sceneria oraz klimat na pewno pozostaną na długo w pamięci sochaczewskich reprezentantów biegu. Kopalnia Soli w Bochni tak bardzo przypadła im do gustu, że postanowili zorganizować w niej jedną z edycji Amatorskiej Ligi MMA, która najprawdopodobniej odbędzie się już w czerwcu i przejdzie do historii jako pierwsze zawody MMA pod ziemią.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze