Reklama

Pomnik śledzia - felieton

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
17/07/2007 10:40
Jak doniosła prasa, w miejscowości Strękowa Góra w okolicy Białegostoku odsłonięto niezwykły pomnik. Otóż jest to pomnik śledzia! Mimo że ryby takiej w Narwi, nad którą leży miasteczko, jak świat światem nie widziano, bo jak wiadomo, ona raczej gustuje w słonej wodzie morskiej. Tamtejsi ludzie mają fantazję!
A u nas co? Ktoś rąbnął głowę Chopina z obelisku w sochaczewskim central -parku i nic. Kamień stoi goły, twardy i strzelisty i jakoś nikogo to nie oburza. A przecież pół miasta przechodzi tamtędy w drodze do kościoła i wraca oczyszczona ze zdrożnych myśli. Bo druga połowa przechodzi obok strzelających filuternie wytrysków na placu Kościuszki. Może byśmy tę kamienną sztangę zakryli wreszcie płytą z obliczem Frycka, niech nie pręży się odkryta przed przechodzącą latoroślą płci obojga, budząc w niej niezdrowe emocje.
Jeśli jednak zawiesimy metalową płytę, to na trzeci dzień znów nam ją buchną na złom, tyle, że dziś robi się już takie rzeczy z tworzywa, które po patynowaniu wygląda jak stara blacha. Jest to znacznie tańsze i po co komu tablica, której nie można sprzedać w skupie. Jeśli tak dalej pójdzie, to w ogóle pomniki będzie odlewać się z plastiku, patynować i na cokół. Z jednej formy będzie można, przepraszam za wyrażenie, odlać kilkaset egzemplarzy tego samego Kopernika czy Kościuszki, a wszystko za grosze. Wtedy i u nas zaroi się od pomników. Na placu Kościuszki stanie Kościuszko, na placu Armii Ludowej, armia ludowa… Zresztą tam już teraz przesiaduje cała armia luda, goszcząc się napojami z torebki.
Więc z tym plastikiem to kapitalny pomysł, a pamiętacie kto był prekursorem używania tworzyw sztucznych zamiast blachy? Oczywiście, że konstruktorzy trabanta, zwanego dumnie Ford Karton. Jeździłem kiedyś ze dwa lata niemieckim wozem o nazwie trabant limuzyna, który nie rdzewiał i zamiast drążka zmiany biegów miał klamkę. Kupiłem go za cztery stówki, jeżdżąc włożyłem w niego z osiem i sprzedałem za trzy. Takie się kiedyś motoryzacyjne interesy kręciło! Nie zaimponują mi więc dzisiejsi hurtownicy aut z Niemiec czy Holandii…
Moja limuzyna była zielona jak żabka i z przodu na klapie silnika miała duży okrągły i dumny napis „Aeroklub Polski” z orłem w środku. Wyobraźcie sobie jak to na trabancie wyglądało? Dziś stoi na pewnym podwórku i choć pod maską pewnie już ruina, to karoseria połyskuje zieloną farbą, nietknięta korozją i zębem czasu. Ot, wspomnienia… przy największych mrozach, kiedy inne wozy zamarzały, dwutakt zapalał z kopyta od pierwszego razu!
Łza wzruszenia w oku się kręci na to wspomnienie i zawsze gdy mijam jakiegoś trabanta, a zdarza się to niestety coraz rzadziej, wspominam moją zieloną żabkę, zwaną również mydelniczką. I proszę, popatrzcie państwo jak to od pomnika śledzia doszliśmy do chluby NRD-owskiej motoryzacji. Ale może to i dobrze, bo skoro mowa o pomnikach z plastiku, to ja bym postulował, aby na środku placu Armii Ludowej, która wyzwoliła NRD od kapitalistów w mercedesach, na byłej fontannie, dziś kwietniku, postawić plastikowy pomnik trabanta. Byłoby miło, bym mógł z okien redakcji przy ul. Wąskiej na niego spoglądać. I żeby tylko był zielony!
Sławomir Burzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości