Reklama

Prawy do lewego (cz. I)

28/03/2002 00:00
Nowy rok, czas refleksji i wspomnień. Ale tym razem baśniowo, bajkowo; taka historia nie mogła się wydarzyć w realnym świecie. Poczytajcie, posłuchajcie pierwszej części baśni o przygdach w pewnym mieście. To było dawno temu. W czasach, gdy Sochaczew właściwie nie istniał w internecie...
Oprócz pionierskiej strony traktującej o naszej miejscowości (zobacz katalog), na palcach jednej ręki (w optymistycznym wariancie) można było policzyć jakiekolwiek przedsięwzięcia sieciowe rodem z naszego grodu. Wtedy pojawił się pierwowzór e-Sochaczewa. Nazwaliśmy go "nieoficjalnymi stronami miasta" choć i tak innych nie było. Żyła sobie nasza witrynka spokojnym życiem, po jakimś roku pojawiły się w sieci strony powiatu i urzędu miasta. Wreszcie w lokalnej prasie ukazał się o naszej witrynie artykuł, co tu dużo pisać - bardzo nam schlebiający. I zaczęło się. Starosta, przeczytawszy felieton zatrzymał się na ostatnim jego zdaniu, brzmiącym mniej więcej - "nieoficjalna strona jest o niebo lepsza od witryny starostwa", po czym zajrzawszy pod adres www.sochaczew.prv.pl miał podobno rzec: "to fakt".
Wydział promocji dostał wytyczne aby się skontaktować z twórcami strony, co nastąpiło szybko i sprawnie. Zostaliśmy oficjalnie zaproszeni do starostwa, gdzie równie oficjalnie poproszono nas o zaprojektowanie i wykonanie strony dla powiatu, która będzie równie atrakcyjna. Wyróżnienie było dla nas miłe, dlatego nie wahaliśmy się podjąć pracy za darmo, dla dobra naszego powiatu itd. Czekając na kontakt, zaczęliśmy się przygotowywać do pracy - zbieraliśmy materiały, przygotowywaliśmy strukturę strony, nawet zakupiliśmy klisze do aparatu. I na tym się skończyło. Czekaliśmy długo. Na tyle, że zapomnieliśmy o sprawie i machnęliśmy ręką.
Ale oto po kilku miesiącach telefon ze starostwa niespodziewanie odezwał się. Placówka zamierzała przygotować stronę o powiecie w ramach międzynarodowych targów, gdzie miała promować się polska "lokalna siła internetowa". Przeproszono nas za ostatnie milczenie jednocześnie solennie zapewniając, że się to nigdy nie powtórzy i teraz sprawa jest poważna. Tu należało by skopiować i wkleić poprzedni akapit - przepraszanie, przygotowania, zero odzewu. Tym razem my pofatygowaliśmy się o informacje, ale zawsze była standardowa odpowiedź, że za kilka dni... Tym razem trochę nas to podirytowało i nie szukając już kontaktu, ponownie zapomnieliśmy o sprawie.
Ale nie starostwo.. To wytrwała i konsekwentna instytucja! Przypomniano sobie o nas, gdy w gazecie łódzkiej pojawił się kolejny artykuł o naszej działalności i gdy zbliżał się finał mazowieckiego konkursu na najlepszą stronę powiatu (w poprzednim wydaniu strona powiatu sochaczewskiego zajęła ostatnie miejsce...) Dzyń, dzyń.. telefon ze starostwa (a może to był tym razem mail?) Już trochę rozbawieni zgłosiliśmy się i pełne zaskoczenie. To nie było nasze ostatnie spotkanie! Mało tego - zebrał się zarząd i dokonaliśmy wstępnej prezentacji założeń i charakteru naszych propozycji. Wykonaliśmy wersję demonstracyjną, opracowaliśmy szczegółowy kosztorys, projekt nawigacji i struktury. Umowa miała być spisana na dniach, czekaliśmy na spotkanie ze starostą, nie mógł znaleźć wolnej chwili. I nie znalazł jej do tej pory. Z naszego "dema" i projektu strukturalnego skorzystał zaś pewnie ktoś inny. Zapału starczyło radnym do chwili, gdy dowiedzieli się, ze konkurs na najlepszą stronę Mazowsza właśnie dobiegł końca i nasz powiat już nie zdążyłby przedstawić swej kandydatury.
W następnym odcinku - nasze przygody po lewej stronie miasta...

Redakcja
poczta@e-sochaczew.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości