Sochaczew nie należy do najczyściejszych miasta. Walające się śmieci na chodnikach to codzienność miasta nad Bzurą. Sytuacja mogłaby ulec zmianie, gdy władze zdecydowały się na powrót do rozwiązań sprzed lat.
Wiosną ubiegłego roku sochaczewski samorząd ruszył z programem “Czysty Sochaczew”. Jego celem miało być doprowadzenie do tego, aby Sochaczew stał się czystym miastem. Na hasłach się jednak skończyło. Miasto jak było brudna tak i pozostaje.
Fakt podległe urzędowi miejskiemu służby sprzątają główne ulice, szczególnie w centrum, ale na pozostałych, jak było brudno tak i jest.
Jak mówią nasi czytelnicy, problem walających się śmieci na chodnikach i ulicach można byłoby częściowo rozwiązać stawiając większą liczbę ulicznych koszy. A tych, jak podkreślają nasi rozmówcy, jest zdecydowanie za mało.
Powód jest decyzja miejskich urzędników sprzed kilkunastu lat. Wtedy to ówczesne władze Sochaczewa zdecydowały się na ograniczenie liczby ulicznych koszy. Jak argumentowano, do ulicznych koszy wrzucano nie tylko papierki czy pety. Stały się one bezpłatnymi śmietnikami dla właścicieli niektórych sklepów czy firm.
Zamiast jednak sprawdzać faktury za wywóz odpadów, postanowiono pójść na skróty i zabrać uliczne kosze. Na efekt takich działań nie trzeba było długo czekać. Ulice zostały zasypane śmieciami.
I tak pozostaje do dnia dzisiejszego. Na przykład na całej ulicy Kaczorowskiego są tylko dwa kosze, na Wojska Polskiego sytuacja wygląda podobnie. Na innych ulicach jest podobnie.
Przy okazji przypominamy miejskim służbom o konieczności posprzątania dzikiego wysypiska przy skrzyżowaniu ulicy Sportowe i Piłsudskiego. No chyba, że obecne władze miasta uważają, że w tym celu trzeba stworzyć osobny program “Czysta Sportowa”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Burmistrz woli lans z kotkiem, wsc festiwal i inne głupoty.
Panie Redaktorze, Problem nie wynika z liczby koszy, lecz z licznego ptactwa występującego w naszym mieście.
Problem koszy istnieje od lat i nie skończy się nigdy, wcale, nie jest prawdą że nie sprząta się miasta bo sprząta, a ilość koszy jest zupełnie wystarczająca ,tylko nasi mieszkańcy pozbywają się śmieci wynosząc je do koszy ulicznych, nie pomoże tu ustawienie nawet tysiąca koszy ,należy się zapoznać u źródła dopiero pisać na temat brudnego miasta ,śmieci nie spadają z kosmosu to sami mieszkańcy robią syf i zabrudzają ulice chodniki itd............ani burmistrz ani ZGK które to dba bardzo dobrze o porządek w mieście nie pomogą jak sami nie zadbamy o czystość.
a może wzorem Tokio zlikwidować uliczne kosze - Japończycy sobie poradzili(zabierają śmieci do domu i wyrzucają do własnych koszy) tylko czy Polacy potrafią?
Burmistrz woli lans z kotkiem, wsc festiwal i inne głupoty.
Panie Redaktorze, Problem nie wynika z liczby koszy, lecz z licznego ptactwa występującego w naszym mieście.
Problem koszy istnieje od lat i nie skończy się nigdy, wcale, nie jest prawdą że nie sprząta się miasta bo sprząta, a ilość koszy jest zupełnie wystarczająca ,tylko nasi mieszkańcy pozbywają się śmieci wynosząc je do koszy ulicznych, nie pomoże tu ustawienie nawet tysiąca koszy ,należy się zapoznać u źródła dopiero pisać na temat brudnego miasta ,śmieci nie spadają z kosmosu to sami mieszkańcy robią syf i zabrudzają ulice chodniki itd............ani burmistrz ani ZGK które to dba bardzo dobrze o porządek w mieście nie pomogą jak sami nie zadbamy o czystość.