Nie zawsze potrzebujący pomocy otrzymuje ją we właściwym momencie. Tym razem było jednak inaczej. Aleją Kasztanową w Rybnie, w kierunku własnego domu jechał Roman Tomaszewski, strażak Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie i członek Ochotniczej Straży Pożarnej w Rybnie. Nagle zobaczył czarny dym wydobywający się z jednej z posesji. Niewiele zastanawiając się wpadł na podwórko. Okazało się, że w warsztacie naprawy samochodów nastąpił wyciek paliwa, a w następstwie jego zapalenie się. Silne zadymienie, wysoka temperatura i silnie poparzone ręce utrudniały właścicielowi walkę z ogniem. Do pomieszczeń warsztatowych przylega budynek mieszkalny, co stwarzało realne zagrożenie rozprzestrzenienia się pożaru. Roman Tomaszewski wyprowadził pana Kazimierza z warsztatu, a sam, przy pomocy podręcznego sprzętu gaśniczego, skutecznie stłumił ogień. Potem udał się do pobliskiej apteki po środki opatrunkowe i po udzieleniu pierwszej pomocy, odwiózł poszkodowanego do Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Roman Tomaszewski wcale nie chciał o tym rozmawiać, nie powiadomił nawet straży, że było takie zdarzenie. Jego koledzy dowiedzieli się o wszystkim z przypadkowej rozmowy. Jeden ze strażaków zadzwonił do naszej redakcji z informacją o prawdziwie strażackim i przede wszystkim ludzkim odruchu kolegi. To, że Roman Tomaszewski nie bardzo chciał rozmawiać na ten temat, specjalnie mnie nie zdziwiło. Znam go bowiem od lat i wiem, że wszystko, co robi, robi naprawdę, a nie dla poklasku. Jest mocno zażenowany całą sytuacją i nie uważa, że uczynił coś nadzwyczajnego. Jednak koledzy i przełożeni, a także właściciel warsztatu, są innego zdania. Gdyby nie podjęte przez niego działania, mogło skończyć się o wiele gorzej. Poszkodowany właściciel warsztatu twierdzi, że dzięki determinacji i profesjonalizmowi Romana Tomaszewskiego uratowany został jego dobytek, a może i życie. List z podziękowaniami przesłał na ręce Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Warszawie. Przełożeni strażaka również docenili jego postawę i wystosowali wnioski o nadanie Romanowi Tomaszewskiemu tytułu Strażaka Miesiąca. Stosowne pisma w tej sprawie Mazowieckiemu Komendantowi złożył zarówno komendant PSP w Sochaczewie, jak i prezes Związku Powiatowych OSP. W tym wszystkim nie chodzi bynajmniej o czcze hymny pochwalne, ale o pokazanie, że są ludzie, dla których pomoc innym nie jest niczym nadzwyczajnym, a bycie strażakiem nie ogranicza się li tylko do pracy na służbie.
mg
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze