Reklama

Religijnie czy komercyjnie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
15/05/2007 12:02
Rozpoczął się czas pierwszych komunii świętych. Czas religijnych przeżyć dla całych rodzin, a dla dzieci pierwszego świadomego sakramentu. Czy jednak zawsze tak jest? Czy przypadkiem zewnętrzna otoczka nie przesłania tego najważniejszego?
Przy okazji komunii rusza cała komercyjna machina. Sklepy z odzieżą komunijną, i nie tylko, przeżywają prawdziwy boom, pustoszeją sklepy spożywcze, na targowiskach rosną ceny warzyw, owoców, mięsa. Restauracje na wiele miesięcy wcześniej przyjmują rezerwacje.
Szata zdobi człowieka?
W większości kościołów przyjął się już zwyczaj, że dzieci przystępują do komunii św. w albach. Ujednolicenie strojów miało zmniejszyć dysproporcje, zwłaszcza w dziewczęcych sukniach, które czasami przeradzały się w prawdziwe kreacje i stawały się punktem honoru niektórych mam. W końcu to nie strój powinien być najważniejszy – uważają zwolennicy alb. Nie jest to jednak jedyna opinia.
Mama Malwiny wolałaby, aby córka przystąpiła do komunii w sukience, bo wtedy mogłaby ją ubrać jak małą księżniczkę. – To jedyna taka okazja dla dziecka, druga zdarzy się dopiero podczas ślubu – dodaje. Dlatego, żeby zrekompensować tę stratę, postanowiła kupić córce dodatkową suknię na przyjęcie. – Ma być w tiulach i falbankach – uzupełnia Malwina.
Zanim alby stały się powszechne, niektórzy rodzice przenosili dzieci komunijne do tych parafii, gdzie jeszcze nie obowiązywały jednolite stroje, właśnie po to, aby dzieci mogły wystąpić w dowolnych ubrankach.
Komunia to wydatek
Nawet najskromniej obchodzona pierwsza komunia to spory wydatek dla rodziców. Alba kosztuje ok. 100 złotych, do tego potrzebny jest dodatkowy strój i dodatki. Dla dziewczynek to najczęściej sukienki na przebranie, dla chłopców garnitury lub chociaż spodnie pod albę. Wybór sukienek jest oczywiście ogromny i zależy od zasobności portfela rodziców. Do tego trzeba doliczyć wianek, rękawiczki, buty, rajstopy, białą bieliznę pod albę – wyniesie to co najmniej 200 zł. Sporo trzeba wydać także w przypadku chłopców. Mama Kacpra za spodnie z kamizelką zapłaciła 120 zł, za buty 50, koszula z musznikiem to kolejne 50 zł. Zwyczajowo rodzice składają się także na dar dla kościoła. W tym roku to ok. 100 –150 z, z czego część przeznaczana jest na kwiaty, dekoracje świątyni i upominki dla dzieci.
Komunia to także wydatek dla gości. Tradycyjny zegarek to już przeszłość, teraz dzieci dostają w prezencie telefon komórkowy, MP3, a nawet komputer, i na dokładkę... biblię na uspokojenie sumienia.
Obiad czy przyjęcie?
Komunijną tradycją są też przyjęcia po mszy świętej. Dla jednych to tylko bardziej uroczysty obiad w gronie rodziny, dla innych przyjęcie dla kilkudziesięciu osób. Zwłaszcza te większe spotkania są wcześniej planowane i odbywają się w restauracjach lub wynajętych salach.
Na przykład w hotelu „Chopin” co bardziej zapobiegliwi rodzice rezerwują miejsce prawie na rok przed uroczystością. Maj i początek czerwca to dla lokali pełne obłożenie. W „Chopinie” w tym czasie odbywa się jednorazowo pięć imprez. Ceny zależą od ich charakteru. Może to być tylko dwugodzinny obiad, a może być kilkugodzinne przyjęcie z daniami gorącymi, przekąskami, tortem. Koszt waha się wtedy od 60 do 130 zł za osobę – mówi Agnieszka Surmańska, specjalista ds. marketingu w hotelu. „Chopin” przyjmuje różne zlecenia, zazwyczaj są to uroczystości od 20 do 60 osób, dotychczas nie zdarzyła się jednak impreza z udziałem zespołu muzycznego. „Taneczne” komunie spotyka się natomiast na wsiach, gdzie pod wynajętym namiotem bawi się nawet ponad 100 osób.
Co boskie, co cesarskie
Ksiądz Zbigniew Żądło, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Karwowie mówi, że w zewnętrznych elementach towarzyszących komunii nie ma nic złego. One podkreślają wyjątkowość tego dnia. Rzecz w tym, aby blichtr nie przesłonił najważniejszego – religijnej istoty święta. – Jeżeli rodzina jest religijna, to znajdzie złoty środek pomiędzy tym co duchowe i ziemskie – mówi ks. Zbigniew. – Te, wydawałoby się przyziemne czynności, przygotowania, wspólne zakupy, próby w kościele też mają sens, umacniają więzi rodzinne, przygotowują dzieci do wielkiego przeżycia religijnego, nadają mu wyjątkowy charakter. A nadużycia będą zawsze, jeśli dorośli nie rozumieją, po co taka uroczystość, trudno im będzie świadomie przygotować do przyjęcia sakramentu swoje dziecko – dodaje.
Wielu rodzicom towarzyszy wielka radość z okazji tego wyjątkowego dnia. Słyszałam kiedyś na przyjęciu komunijnym przemowę wzruszonego taty, który mówił o tym, jak jest dumny i szczęśliwy, że jego córka przyjęła komunię świętą. I jak cieszy się z faktu, że w tym dniu jest z nimi cała najbliższa rodzina. I to chyba istota komunijnego święta.
Jolanta Śmielak-Sosnowska


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama