Reklama

Rocznica śmierci porucznika Mariana Walickiego

Dzisiaj, 16 września mija 30 lat od odsłonięcia na budynku Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą tablicy pamiątkowej poświęconej porucznikowi Marianowi Walickiemu, dowódcy 3 szwadronu 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Porucznik zginął 19 września pod Wólką Węglową, prowadząc swój szwadron do ostatniej szarży 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich.

Trzydzieści lat temu, 16 września 1995 roku na budynku Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą porucznikowi Marianowi Walickiemu, dowódcy 3 szwadronu 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Porucznik Walicki zmarł w wyniku odniesionych ran we 19 września 1939 roku pod Wólką Węglową, prowadząc swój szwadron do ostatniej szarży 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich.
Tak swojego dowódcę wspominał podczas uroczystości odsłonięcia tablicy major Eugeniusz Iwanowski, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Rodziny 14 Pułku Ułanów Jazzłowieckich:
„Porucznik Marian Walicki przeniesiony został do naszego Pulku w 1938 roku z 13 Pulku Ulanów Wileńskich. Przydzielony został do 4 szwadronu rtm. Józefa Bokoty, a następnie w 1939 roku do szwadronu 3. Miałem zaszczyt być dowódcą plutonu w szwadronie dowodzonym przez por. Walickiego.
Marian był doskonałym dowódcą, stanowił dla nas młodych oficerów wspaniały przykład osobisty. Jego szwadron w Kampanii Wrześniowej wzorowo wypełniał rozkazy Dowódcy Pulku. On sam wyróżnił się wielokrotnie, w mej pamięci utkwił moment Jego dowodzenia natarciem pod Sierakowem w nocy i nad ranem 19 września.
Nie przypadkowo por. Marian Walicki wyznaczony został ze swym szwadronem, aby stanowić czołowy szwadron podczas przebijania się do Warszawy w rejonie Wólki Węglowej. Takie zadania przydziela się najdzielniejszym. Tam właśnie w deszczowe popołudnie 19 września Marian na swym karym Zeusie poprowadził na czele swego szwadronu Pułk do szarży.
Nasz szwadron poniósł ciężkie straty. Z 4 oficerów, którzy szarżowali, poległo dwóch: por. Marian Walicki i ppor. rez. Jerzy Szolz, ja zostałem ranny i dostałem się do niewoli, do Warszawy dotarł ppor. Gerard Korolewicz. Za nami skrwawiły się również pozostałe szwadrony. Zapłaciliśmy wysoką cenę za wierność Rzeczypospolitej, cenę ułańskiej krwi...
Mój dowódca por Marian Walicki, leżał kolo mnie w punkcie opatrunkowym, do którego Niemcy zwozili rannych w szarży ułanów. Leżał bez płaszcza, w charakterystycznych dla oficerów naszego Pułku brązowych butach z Łańcuta.
Nikt nie wie gdzie został pochowany, spoczął na zawsze w ziemi jako jeden z wielu tysięcy bezimiennych Obrońców Ojczyzny 1939 roku. Niech ta tablica, wmurowana w ścianę Muzeum - Pomnika Pola Bitwy nad Bzurą, będzie świadectwem naszej pamięci o poruczniku Marianie Walickim, kawalerze Krzyża Virtuti Militari.” 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2025 16:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama