Wyjazd do Pabianic miał być trudny — ale mało kto spodziewał się aż tak wyraźnej dominacji gospodarzy. 29 listopada Rysie Sochaczew zmierzyły się z Profi Sunbud PKK 99 i praktycznie od początku było widać, że to nie będzie szczęśliwy wieczór dla sochaczewian.
Pierwsza kwarta szybko ustawiła to spotkanie. 22:13 i Rysie wyglądały, jakby dopiero szukały rytmu, którego… nie znalazły już do samego końca. Druga część meczu (32:27) przyniosła delikatne przebudzenie, ale to nadal było za mało, by nawiązać realną walkę. Pabianice konsekwentnie robiły swoje.
W drugiej połowie przewaga gospodarzy tylko rosła. Rysiom brakowało skuteczności z dystansu, brakowało zimnej głowy pod koszem, brakowało tej sportowej złości, którą jeszcze tydzień temu pokazywali w meczu z Lublinianką KUL Basketball. Tymczasem pabianiczanie trafiali kolejne trójki jak na treningu, a każda nasza odpowiedź kończyła się niecelnym rzutem lub stratą.
Końcowy wynik mówi wszystko: 101:73 (22:13, 32:27, 30:15, 17:18).
I znów powraca temat, o którym kibice mówią od dawna. Gdzie jest drużyna, która potrafiła gryźć parkiet? W Pabianicach widzieliśmy zespół złożony z indywidualności, a nie kolektyw walczący o każdy centymetr parkietu. Komentarze po meczu były bezlitosne: „Dwoma zawodnikami nie da się wygrywać”. „Nie ma jedności”. „Coś tam przestało działać”.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Rysie stoją dziś przed trudnym pytaniem: czy poziom 2 ligi nie okazał się zbyt wysoki? Między trzecią a drugą ligą różnica jest ogromna — zarówno finansowo, sportowo, jak i mentalnie. Tutaj nie wygrywa się improwizacją. Tu gra się twardą, poukładaną koszykówkę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To nie był kolejny przegrany " Dobry mecz w wykonaniu drużyny " ?
To nie był kolejny przegrany " Dobry mecz w wykonaniu drużyny " ?