W sobotę, 22 listopada, hala MOSiR Chodaków znów żyła koszykówką na wysokim poziomie. Po serii trudnych porażek Rysie Sochaczew potrzebowały meczu, który postawi zespół na nogi i pozwoli kibicom przypomnieć sobie, że w tej drużynie cały czas drzemie ogromny potencjał. I właśnie to dostali – charakter, walka, determinacja i zasłużone zwycięstwo 71:57 (23:14, 17:7, 16:23, 15:13) nad wyżej notowaną Lublinianką KUL Basketball.
Od pierwszych minut było widać, że Rysie wychodzą na parkiet z jednym celem – zostawić serce na boisku. Agresywna obrona, szybkie przejścia i świetna energia tchnęły w publiczność pewność, że to będzie inne spotkanie niż poprzednie.
Do przerwy Sochaczew prowadził 40:21, ale – jak pokazują ostatnie mecze – nawet duża przewaga potrafi stopnieć w kilka minut.
Lublinianie wyszli na drugą połowę z dużą energią i trafili kilka ważnych rzutów za trzy, zmniejszając przewagę do zaledwie sześciu punktów. W poprzednich spotkaniach to był moment, kiedy Rysie traciły kontrolę. Ale nie tym razem.
Drużyna pokazała pazur, utrzymała koncentrację, rozgrywała piłkę z głową i walczyła o każdy centymetr parkietu. To była ta wersja Rysi, na którą wszyscy czekali – kompletne zaangażowanie, determinacja i zespół gotowy gryźć parkiet.
Ostatecznie Rysie zwyciężają 71:57 (23:14, 17:7, 16:23, 15:13) i znów pokazują, że przed własną publicznością potrafią grać świetne, twarde i emocjonujące mecze.
Kto nie był w hali – niech żałuje. Atmosfera i widowisko były pierwszoligowe.
To zwycięstwo może być ważnym punktem zwrotnym sezonu. Teraz Rysie muszą pokazać, że ta energia zostanie z nimi na dłużej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze