Tydzień temu przed Sądem Okręgowym w Płocku odbyła się rozprawa Jerzego Sz., redaktora jednej z sochaczewskich gazet, któremu prokurator zarzucał łamanie prawa prasowego poprzez uchylanie się od zamieszczania sprostowań. Prokurator domagał się kary grzywny. Sąd zgodził się z tezami prokuratury i uznał redaktora winnym oraz zasądził karę grzywny. Tym samym przyznał rację burmistrzowi Bogumiłowi Czubackiemu, który złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez tygodnik.
Akt oskarżenia W wygłoszonym przez prokuratora akcie oskarżenia znalazł się zarzut kilkakrotnego złamania art. 46 ust. 1 Prawa prasowego, który mówi o uchylaniu się od zamieszczania sprostowań. Tygodnik miał w sposób nieuzasadniony odmówić zamieszczania sprostowań kilkakrotnie jeszcze w 2004 r. Dotyczyły one całego szeregu tekstów, które nierzetelnie opisywały fakty dotyczące działalności Urzędu Miasta i burmistrza Czubackiego. Ten ostatni zeznawał przed sądem: - Niemal od początku objęcia przeze mnie stanowiska burmistrza tygodnik ów nierzetelnie opisywał działania moje i Urzędu Miejskiego. Przez jakiś czas nie reagowałem na to, bo wydawało mi się, iż wyjaśnianie sytuacji na łamach gazety samorządowej wystarczy. Od początku stawiałem na jawność i przejrzystość działania UM, czego dowodem są między innymi certyfikat jakości ISO, czy tytuły uzyskane w akcji „Przejrzysta Polska” czy „Gmina Fair Play”. Jednak, kiedy ilość nierzetelnych informacji w gazecie zwiększała się, próbowałem za pośrednictwem rzecznika składać sprostowania. Jednak tylko zupełnie nieliczne były uwzględnianie. W końcu uznałem, że moim obowiązkiem jest złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, bo gazeta po prostu łamała prawo. Pytany przez sąd, czy UM jest w jakikolwiek sposób skonfliktowany z gazetą, burmistrz odpowiedział: - Moje prywatne odczucie jest takie, iż redaktor Sz. nie może się od samego początku pogodzić z przegraną swojego kolegi w wyborach na stanowisko burmistrza.
Obrona Jerzy Sz. bronił się, twierdząc, że nie uwzględniał sprostowań, bo jego zdaniem były one nieprawdziwie. Na tę okoliczność wnosił o powołanie licznych świadków, wśród których znaleźli się radni, wiceburmistrzowie, kierownicy zakładów budżetowych. Jednak sąd odrzucił wniosek, uznając, że ich przesłuchanie nie wniesie nic do przedmiotu sprawy, którym było ustalenie, czy gazeta sprostowania zamieszczała, czy nie. Sz. próbował również udowodnić, że burmistrz w ogóle nie wie, dlaczego złożył doniesienie o przestępstwie, bo prowadził korespondencję z jego rzecznikiem. Zresztą już na początku rozprawy sąd zajął się ustaleniem, czy doniesienie o popełnieniu przestępstwa złożył Bogumił Czubacki jako osoba fizyczna, czy jako organ administracji. Przyjęto drugie rozwiązanie.
Mówi rzecznik Natomiast bardzo dobrze przygotowany do sprawy rzecznik burmistrza Daniel Wachowski przedstawił sądowi liczne przypadki, w których nawet po wniesieniu uzupełnień do sprostowań, uprzednio przez gazetę odrzuconych, i tak nie były one zamieszczane. Do materiału dowodowego dołączył również opinię Rady Etyki Mediów, która uznała, że przynajmniej w pięciu przypadkach zamieszczenie sprostowania było całkowicie zasadne. Warto przypomnieć, że zupełnie niedawno rzecznik Wachowski został uniewinniony przez sąd od zarzutu, jakoby zniesławiał gazetę, mówiąc, że łamie ona prawo prasowe, ponieważ wcześniej nie zapadł żaden wyrok przeciwko niej. Dzisiaj taki wyrok już istnieje. Sąd skazał Jerzego Sz. na karę grzywny. Wyrok jest nieprawomocny.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze