Trwa akcja zbierania podpisów przeciwko zmniejszeniu liczby połączeń na trasie Warszawa-Sochaczew-Łowicz. Tylko w poniedziałek między 5 a 8 rano pod protestem podpisało się ponad 350 osób. Obecnie zebrano już około 700 podpisów.
Podpisy przed budynkiem sochaczewskiego dworca zbierał burmistrz Piotr Osiecki wraz z zastępcą Stanisławem Wachowskim oraz poseł Maciej Małecki.
Ten ostatni w ubiegłym tygodniu złożył pismo do Janusza Malinowskiego, prezesa zarządu PKP Intercity oraz sejmową interpelację do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomira Nowaka. Czytamy w niej:
Wielu mieszkańców Sochaczewa dojeżdża codziennie do pracy i szkół w Warszawie. Korzystają z transportu kolejowego pomimo nagminnych przykładów nieprzyjaznej podróżnym polityki, jak chociażby zaprzestanie wzajemnego honorowania biletów PKP Intercity i Kolei Mazowieckich od 1 lipca 2012 r. Moje oburzenie wzbudziła zapowiedź likwidacji połączeń Warszawa - Sochaczew w nowym rozkładzie jazdy PKP Intercity, który ma wejść w życie od 9 grudnia 2012 r. Na skutek tej decyzji w godzinach szczytu tj. między 15:00 a 18:00 podróżni PKP Intercity będą mieli do dyspozycji zaledwie trzy pociągi o 15:05, 16:50 i 17:30 w miejsce dotychczasowych połączeń o 15:05, 16:00, 16:36 i 17:30. W wyniku planowanych zmian, pociąg TLK Lubuszanin przestanie zatrzymywać się w Sochaczewie i Łowiczu, a ponadto zostanie przesunięty z 16:00 na 18:05. W dodatku w godzinach szczytu pomiędzy 15.05 a 16.50 na linii Warszawa Sochaczew nie będzie żadnego pociągu PKP Intercity. Według posiadanych przeze mnie informacji tylko z pociągu Lubuszanin każdego dnia w Sochaczewie wysiada około 150 podróżnych.
Tłok i opóźnienia
Protest w pełni popiera burmistrz Piotr Osiecki.
- Tak jak wszyscy, którzy codziennie dojeżdżają pociągami do Warszawy, jestem oburzony, że z rozkładu jazdy znikają kolejne pociągi, którymi mieszkańcy naszego miasta mogli szybko i wygodnie jechać do i ze stolicy. Sam jeszcze nie tak dawno przez ponad dwa lata, codziennie rano meldowałem się na naszym dworcu, by dotrzeć do pracy w stolicy. Wracałem jednym z pociągów, które teraz znikają z rozkładu. Oczywiście jako burmistrz miasta nie mam bezpośredniego wpływu na to, jak rozkład jazdy układają Koleje Mazowieckie, czy spółka Inter City, ale nie zamierzam patrzeć bezczynnie na pogarszające się warunki dojazdu do stolicy mówi piotr Osiecki.
Działania przewoźników dziwią tym bardziej, że już dziś pociągi kursujące w godzinach dojazdu i powrotu z pracy i szkoły są przepełnione i duża część pasażerów spędza całą podróż w ścisku i na stojąco.
- W pociągach Kolei Mazowieckich już na drugiej stacji od Sochaczewa nie ma miejsc siedzących, a w połowie podróży, ścisk jest już także wśród stojących - mówi poseł Małecki. - Do pełni obrazu katastrofalnej sytuacji podróżnych należy dodać także i to, że przewoźnicy nie honorują nawzajem biletów okresowych odcinkowych. Czyli podróżny, który kupił bilet miesięczny na linie TLK w przypadku np. opóźnienia pociągu (a są to bardzo częste przypadki) nie ma prawa jechać pociągiem Kolei Mazowieckich bez dodatkowej opłaty.
Na tłok narzeka m. in. Andrzej Mitręga z Andrzejowa Duranowskiego.
- Z Sochaczewa dojeżdżam do szpitala w Warszawie. Już teraz w pociągach panuje ścisk. Likwidacja połączeń tylko pogorszy sytuację - powiedział nam w poniedziałek rano składając podpis pod protestem.
Przeciwny działaniom przewoźników był także Marcin Bednarski z Sochaczewa.
- Doskonale wiem jak funkcjonuje kolej. Przez kilka lat regularnie dojeżdżałem do Warszawy na uczelnię. Nie jestem przekonany czy to coś da, ale podpisałem się pod protestem.
Długa droga
Zastanawiające jest także to, czy przed decyzją o likwidacji połączeń przeprowadzono jakiekolwiek miarodajne badania mające na celu ustalenie ilu pasażerów z nich korzysta. Pytanie to pozostaje otwarte. PKP Intercity w odpowiedzi na prowadzony protest nie udostępniło żadnych informacji dotyczących ilości pasażerów korzystających z połączeń, ani żadnych wyników badań.
Przysłowiowym światełkiem w tunelu stało się spotkanie władz miasta z dyrektorem ds. handlowych Kolei Mazowieckich Robertem Stępniem. Burmistrzowie spotkali się z jego strony z dużą przychylnością dotyczącą zwiększenia liczby połączeń ze stolicą, w tym tych przyśpieszonych, jak pociąg Mazovia.
- Musimy sobie natomiast jasno powiedzieć: to dopiero początek długiej drogi. Podczas rozmowy z dyrektorem Stępniem, stwierdził on, że w obliczu prowadzonych na kolei remontów, zwiększenie liczby połączeń będzie możliwe dopiero za około dwa lata - mówi Piotr Osiecki. - Nie ma się też co łudzić, że zablokujemy zmianę rozkładu, która ma nastąpić w grudniu. Walczymy o to, by w następującej później korekcie, uwzględniono nasze postulaty.
Więcej w najnowszym numerze "ZS".
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze