Reklama

Sochaczewska Vena 2008 - wspomnienia

Kulturka
14/11/2008 18:24
Sochaczewska Vena 2008



W sobotę, 25 października w Miejskim Ośrodku Kultury w Sochaczewie przy ul. Żeromskiego 8 odbył się VI Przegląd Piosenki Młodzieżowej VENA’2008. Sześć zespołów i trzech solistów w dwóch odrębnych kategoriach walczyło o miano najlepszego wykonawcy przeglądu. Wieczorem nagrodą dla wszystkich były dwa koncerty warszawskich grup KABANOS i CARNAL.


Przegląd organizowany został pod patronatem burmistrza Sochaczewa Bogumiła Czubackiego (fundatora Grand Prix w kategorii „zespół”) i przewodniczącej Rady Miasta Danuty Radzanowskiej (fundatora Grand Prix w kategorii „solista”). Jego celem jest prezentacja umiejętności artystycznych młodych zespołów i solistów oraz twórczej konfrontacji ich dotychczasowych osiągnięć i z realnymi umiejętnościami.

Występy:
Zadaniem muzyków biorących udział w tegorocznych zmaganiach było przygotowanie dwóch kilkuminutowych utworów muzycznych. W składzie jury zasiedli: Artur Komorowski (przewodniczący), Marta Niemira i Władysław Komendarek. Wszyscy to sochaczewianie związani z muzyką. Pierwsi na scenie pokazali się soliści: Karolina Lachowicz, Anna Tomaszewska i Bogusław Zawierucha. Laureatki wielu konkursów wokalnych zaprezentowały trudny repertuar polskich artystów. Bogusław Zawierucha swoim występem zelektryzował publiczność. Wykonał dwa utwory techniką beatbox: używając krtani, ust i rytmicznych wydechów. Występujące zespoły prezentowały podobny rodzaj muzyki. Jako pierwszy wystąpił Efekt Uboczny. Kolejny – UHT – powstały przed tygodniem zaprezentował granie chaotyczno – psychodeliczne, które nie przypadło do gustu jury. Bergart - trzech chłopaków, którzy z mocnym gitarowym brzmieniem wykonali kompozycję „Gdzie jest mój sen, gdzie moje życie”. Overdose przyjechali z Błonia i wraz ze swoją wokalistką przedstawili ciekawe muzycznie: „Krzyk” i „Ostatnie tchnienie”. CROWZ z nową wokalistką zagrali „Cień nadziei ” i „Zrozumieć”. W.A.M.P wykonał 2 utwory w klimacie „kalifornijskiego funka z domieszką polskich odniesień”. Po koncercie zespoły mogły zaczerpnąć opinii o swoich występach na spotkaniu z jury.

Wyniki:
W tym roku statuetki VENA’2008 i nagrody pieniężnej w wysokości 800 zł dla najlepszego zespołu nie przyznano, nie doceniono również starań żadnego z wokalistów występujących grup. Jury wyróżniło jedynie konkretne elementy prezentacji dwóch zespołów: CROWZ za kompozycję i formę utworu „Cień nadziei” oraz W.A.M.P za nowatorskość przekazu. Wyróżniono również poszczególnych muzyków: Filipa Jędrzejewskiego (W.A.M.P.) jako najlepszego gitarzystę, najlepszym basistą przeglądu okazał się Marcin Goszczyński (CROWZ) a Bartłomiej Osiński (CROWZ) zdobył tytuł najlepszego perkusisty. Grand Prix najlepszego solisty i nagrodę rzeczową zdobył Bogusław Zawierucha, w którego ręce trafiła również statuetka VENA’2008.

Jak oceniać Venę? Z jednej strony to możliwość zaprezentowania się młodych artystów. Kinga, wokalistka zespołu Overdose powiedziała: „Granie w zespole to alternatywa do bezczynnego siedzenia przy piwie – tworzymy muzykę, którą później można gdzieś pokazać.” Przewodniczący jury, A. Komorowski ripostuje: „Jeśli chodzi tylko o zabicie czasu a nie o pracowite robienie coraz lepszej muzyki - nieważne jakiego jej gatunku – to bezcelowe”. W tym roku brak nagrody dla najlepszego zespołu być może pokazał młodym zespołom, że w dobie szerokich możliwości techniczno – instrumentalnych nie ma miejsca na niedopracowanie utworów koncertowych. Czasu na wyciągnięcie wniosków jest dużo – za rok VENA’2009.

Żaneta Czyżniewska



Pierwszy raz w historii Veny zdarzyło się, aby po części konkursowej wystąpiły jakieś znane zespoły gościnnie na zakończenie całej imprezy, a do tego za darmo. Po zespołach startujących w przeglądzie mogliśmy posłuchać Carnala i supportującego go Kabanosa.

Kabanos

Kabanos jest warszawskim zespołem, którego prowadzenie wiąże się ze sporą dawką humoru. Przesłanie jest potraktowane ze śmiechem i dużym przymrużeniem oka. Pod sceną szał, publiczność odkąd załapała humorystyczne podejście zespołu dala się ponieść emocjom. Chyba nigdy wcześniej nie widzieliście poga i machania głową, wykrzykiwania tekstu przy „Myj zęby” albo „Zuzia, lalka nieduża”. Ciężkie brzmienia i (na pierwszy rzut oka) debilizm testów, lekkie zachowanie się na scenie, odwalanie – ciekawe na pewno oryginalne połączenie. Skakanie wokalisty w publiczność na falę czy wzięcie „na barana” gitarzysty – takie i inne ciekawe urozmaicenia występu zaoferował nam Kabanos.

Po koncercie przeprowadziłem krótki wywiad z wokalistą - Zenkiem Kupatasą:

Dżony: To wasz pierwszy występ w Sochaczewie. Poza tym to pierwsza Vena, gdzie po części konkursowej zagrały jakieś zaproszone zespoły. Jakie masz wrażenia?
Zenek: Graliśmy już w takich i o wiele mniejszych miejscowościach i różnych dziwnych miejscach. Tak naprawdę nie jest to miejsce przystosowane do robienia takich koncertów – nagłośnienie rozłazi się, mało miejsca na pogowanie czy falę. Natomiast co do odczuć - przyjemnie było.
Dżony: A czy było na tyle dobrze, podobało się, że jeszcze może kiedyś wpadniecie do nas?
Zenek: Z pewnością. Absolutnie nie było tak, że zraziliśmy się czy coś. Było bardzo fajnie, przyjemnie i z pewnością zawitamy do Sochaczewa jeszcze nie raz jak będzie jakieś miejsce. Wolelibyśmy raczej w jakimś mniejszym klubie zagrać. Lub w jakimś pubie akustycznie. Myślę, że wtedy byłby klimat lepszy.
Dżony: Co powiesz na temat tekstów, założeń zespołu, tego że jest „śmiechowy”? Skąd się to wzięło?
Zenek: Yyyy… Z głowy. (śmiech) To są po prostu teksty, które kreują potężną ścianę debilizmu, za którą kryje się jakieś tam przesłanie. Niektórzy do tego przesłania nie docierają i zatrzymują się na owej ścianie debilizmu, a niektórzy docierają poza tą ścianę debilizmu i coś tam z tych tekstów wynoszą. Jest to kwestia indywidualna…. Tylko mi tu nie dawaj przykładu „Czerwonej musztardy”, bo tam nie ma sensu. (śmiech)
Dżony: Jak już to przytoczyłbym jeden z moich ulubionych – „Ptaszek”.
Zenek: A tak, no „Ptaszek”. Tam jest sens, nie powiem. To jest taki utwór o miłości, o przyjaźni, wszystko poplątane iiiiii… no jest sens. Są pewne prawdy w tym utworze zawarte.
Dżony: Co byś powiedział o sławnym koncercie w Opalenicy, gdzie głownie dzieci były waszą publicznością?
Zenek: To jest jeden z tych przedziwnych koncertów, których się nie zapomina do końca życia. Było to coś absolutnie egzotycznego, niesamowitego i wielkiego zarazem. Drugi taki koncert zdarzył się nam wczoraj na weselu, kiedy to wójt Gminy Leszno i jakiś prezydent czy burmistrz zaczęli tańczyć przy „Kaszance”, przy „Myj zęby” – coverze Fasolek. To są rzeczy, które nie zdarzają nam się często. Powodują dużo śmiechu, dużo zabawy i na pewno szybko nie zapomnimy o tych koncertach.
Dżony: Ubolewam nad tym, że wywiad będzie w formie tekstowej i nie będę mógł przedstawić tego jako audio, żeby pokazać twój unikalny sposób mówienia. (śmiech)
Zenek: To byś musiał tutaj kamerę zainstalować żeby jeszcze moją ekspresję złapać. (śmiech)
Dżony: Naprawdę bardzo miło się rozmawiało, szkoda że tak krótko. Oby do zobaczenia w Sochaczewie.
Zenek: Dzięki.


Carnal

Carnal wchodzi na scenę. Dym, dynamiczne oświetlenie bądź ciemności towarzyszyły nam przez cały koncert. Zaczęło się od nowego utworu, jeszcze niewydanego na żadnej płycie. Później najdynamiczniejszy tytułowy „Undefinable” z ostatniego krążka, po którym usłyszeliśmy carnalową interpretację „More” z repertuaru „The Sisters of Mercy”. Za jakiś czas popłynęła muzyka „półballady” „My Salvation”. Cóż, do tej pory nie było entuzjazmu – tylko kilka osób pod sceną, mało ruchu. Do tego część ludzi wyszła. Na szczęście od „Curse This Day” sytuacja diametralnie się zmieniła. Ciągłe poga, machanie głowami, fala, wchodzenie na scenę, skakanie widzów na ręce stojących pod sceną – taka atmosfera utrzymała się do końca, a doszła zenitu na ostatnim utworze – „Decadence”. Carnal dał prawdziwie zawodowy koncert, wszystko było słychać selektywnie, wyraźnie. Nie można się do niczego przyczepić – jedynie do publiczności w pierwszej połowie, ale to nie wina zespołu, który i tak dawał z siebie wszystko na przekór statyczności w początkach koncertu.
Mam nadzieję że Carnal się nie zraził do Sochaczewa i Ci, którzy dali z siebie wszystko pod sceną zrobili na tyle dobre wrażenie na chłopakach, że jeszcze odwiedzą nasze miasto, już tym razem z większym entuzjazmem i przy większym rozreklamowaniu koncertu. W końcu nie jedna osoba pytana czemu nie była na tak dobrym darmowym koncercie odpowiadała: „A to coś było po samych przeglądach? Nic o tym nie wiedziałem.” Cóż, tak to jest, oby za rok informacje przepływały lepiej, a impreza będzie cieszyć się coraz większym uznaniem i frekwencją.

www.myspace.com/carnalzone www.kabanos.net www.myspace.com/kabanos1 www.mok.esochaczew.pl/

Jan „Dżony” Domański
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości