Soyka - Sekstet zagrał w Łowiczu. Relacja z koncertu.
Kulturka
22/02/2008 22:44
Ilekroć bywałem na koncertach Stanisława Soyki, to zawsze potrafił mnie czymś zaskoczyć. Jako artysta posiada rzadką umiejętność dystansowania się do swoich utworów. Przejawia się to najczęściej w zmodyfikowanej aranżacji, linii melodycznej czy instrumentarium. Świadczy to o tym, iż nie ulega on - zgubnej dla artysty - rutynie. Kiedyś w jednym z wywiadów zapytany o swoją drogę twórczą , posłużył się analogią renesansowego rzeźbiarza, który całe życie pieczołowicie wykuwa doskonałą pietę. Jeśli się popatrzy na życiorys artystyczny Stanisława Soyki, to odnosi się wrażenie, że ta analogia wydaje się być nader trafna.
Jest to artysta wychowany i solidnie wykształcony na dobrych wzorcach klasycznych. Potem przyszła głęboka fascynacja jazzem i studia w katowickiej Akademii Muzycznej na wydziale kompozycji i aranżacji. Na uwagę i podziw zarazem zasługuje jego debiut artystyczny, kiedy to jako niespełna dwudziestolatek dał doskonały koncert solowy w warszawskiej filharmonii. Dekada lat 80. to kolejne albumy jazzowe (Blublula, Soyka sings Ellington czy Live w piwnicy na Wójtowskiej). W połowie lat 80. Soyka podpisuje kontrakt z wytwórnią RCA i wydaje swój jedyny zagraniczny longplay Stanisław Soyka. Album nie odniósł jednak spodziewanego sukcesu. Po powrocie z zagranicy Stanisław Soyka odnajduje i utrwala swój własny język muzyczny, który jest taką swoistą kompilacją jazzowej maniery i stylistyki klasycznej – wsparty charakterystyczną pianistyką i w mgnieniu ucha rozpoznawalnym głosem.
Soyka-Sekstet nie zawiódł i w Łowiczu. Na początek usłyszeliśmy stary utwór w zupełnie zmienionej aranżacji pt. ”Pay attention”, który otworzył całą wiązankę krótkich impresji granych na jazzową nutę: "Popołudniowe miasto", "Plotki" czy "Co tak na mnie patrzysz". Nie zabrakło utworów z „Ogrodu poetów” – „Nim przyjdzie wiosna” (muz. Cz. Niemen; słowa Jarosława Iwaszkiewicza) czy "Natchnienie" do słów L. Staffa. Kolejno muzycy wykonali dwa sonety Szekspira w tym jeden „dla smaku” w języku włoskim. Drugą część koncertu wypełniły „sprawdzone” piosenki oraz zupełnie nowe. Nie zabrakło: "Cudu Niepamięci", "Tolerancji", "Absolutnie " czy "Tanga Memento Vitae". Staszek "odkurzył” również stary przebój pt. „Anybody”. Publiczność miała okazję usłyszeć premierowy utwór „Który skrzywdziłeś” do słów Czesława Miłosza. Na bis rozbrzmiewał fragment Tryptyku rzymskiego pt. "Strumień". Skądinąd wiem, że Staszek wykonuje go tylko w szczególnych momentach.
Koncert był wspaniałą ucztą - nie tylko muzyczną. Moją uwagę zwrócił fakt, że w aranżacjach utworów było bardzo dużo dźwięków bluesowych. Było lirycznie i czadowo – wszystko w stosownych proporcjach. Artyści czuli się bardzo swobodnie. Sam Staszek wspaniale nawiązywał kontakt z publicznością – która zdała chyba egzamin na piątkę – ze śpiewu… Jeszcze raz Stanisław Soyka potwierdził, że jest artystą wybitnym, nie poddającym się modzie. Według mnie jest jedną z największych indywidualności polskiej sceny muzycznej.
Szymon Maciejewski
Koncert odbył się 17 lutego w Łowickim Ośrodku Kultury
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze