Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Karolu, Kosaw pod pozorem dzielenia się z nami swoimi refleksjami prowadzi ordynarną indokrynacje. Z jednej strony straszy Złym z drugiej mami Kościołem i powoduje u nieuważnego czytelnika, charakterystyczne dla katolików poczucie winy z przezywanej radości. No chore!!!
Panie Andrzejku chyba zostałem źle zrozumiany zarówno przez Pana jak i Pana Konrada Sawickiego. Proszę zapoznać się jeszcze raz z moimi wypowiedziami. Mam tylko małą prośbę niech ten Pan wypowiada się w swoim imieniu o tych odczuciach, ewentualnie zapyta czy inni oczuwają podobnie bo w wielu kwestiach mam odmienne zdanie które staram się jasno określić.
Pozdrawiam.
Ja się z Konradem Sawickim nie zgadzam w wielu miejscach, ale nie rozumiem do końca ataków na jego rozważania. Ma do nich prawo. Ale widzicie Panowie, bardzo łatwo takie rozważania zaatakować. Zawsze nasz codzienny twardy racjonalizm, albo lepiej praktycyzm, wydaje nam się lepszy. Jestem głęboko przekoany, że to jedynie złudzenie. Panie Karolu, czy Pan ma taką wiedzę o Konradzie Sawickim, że może Pan pisać, że nie doświadczył on bolesnej straty kogoś bliskiego? Widzi Pan, ja nie bardzo wierzę w pocieszenie, jeśli umiera dziecko. Dlatego nie zgadzam do końca z wizją Konrada. Nie zmienia to faktu, że wierzę w Boga. Deprecjonowanie filozofii jako takiej męczy mnie z wielu powodów, ale - szczerze mówiąc - nie chce mi się już ich przytaczać. Tak wielu ludzi czyni sobie wroga z refleksji. Ja na to nic poradzić nie mogę, a dziś - kiedy mam już te 30 lat - nie chcę. Ukłony.
Przepraszam Likeu że Cię ubiegłem.
Panie Kosaw chcę skierować Pana do Kobiety która straciła kilka lat temu syna i codziennie przesiaduje nad jego grobem po kilka kilka godzin dziennie, ubrana na czrnorno zapala znicz i siedzi w milczeniu. To przepraszam za określenie wrak człowieka. Proszę zapytać czy Ona cieszy się ze śmirci swojego jedynego Syna i dlaczego nie jest w stanie sama wrócić do świata żywych. Cmetarz w Trojanowie, wejście od strony Gimnazjum nr.2 zaraz za kontenerami ze śmiećmi po lewej stronie. Może będzie Pan w stanie pomóc tej Kobiecie.
mój ostatni post powinien być nad postem Karola - tak by odnosić się do wypowiedzi Andrzeja. Karol mnie ubiegł.
Tak tak trochę nie na temat ale nie rozumiem czy ten Twój przytyk to do Kosawa czy Karola? Ale do rzeczy. Panie Kosaw "ktoś" nie rozumie dlaczego Pana nagle kieruje mnie do Najwyższego po odpowiedź, a sam się od niej wykręca. Rozumiem, że pan wbrew słowom Chrystusa nie oczekuje, iż po śmierci połączy się z Bogiem. Jeśli jednak pan na to liczy to skąd ta zaduma nad własnym życiem? Jest pan katem, mordercą? Na pewno nie - więc jeśli żyje pan normalnie to proszę nie mieć w sobie tego katolickiego poczucia winy za wszystkich i wszystko. Bóg kocha normalnych również - nie tylko nawróconych czy wątpiących. Nie wiedział pan?
Pan często lubi odgrywać się na rozmówcy w sposób niegrzeczny(żeby nie powiedzieć inaczej). Odnoszę wrażenie że głównie dotyczy to osób które mają odmienne spojrzenie na rzeczywistość, ale trudno Panie Andrzejku.
Przejdę teraz do tematu. W krajach o odmiennej kulturze i religii, kolor biały jest kolorem żałobnym i chyba Pan wie że są to głównie kraje arabskie. Czy my musimy zmieniać swoją tradycję, swoje obyczaje. Po co? Nad tym czy jestem gotowy na śmierć nie muszę zastanawiać się przy trumnie zmarłej bliskiej osoby. Teraz niech mi Pan wskaże gdzie wspomniałem że w ogóle się nad tym nie zastanawiam.
Pozdrawiam i sądzę że teraz zrozumiał Pan mój głos w tej sprawie.
Zapewniam Pana że mam szerokie spojrzenie na świat.
Bez przesady. Chyba trzeba mieć dość ograniczone spojrzenie na świat żeby się nad tym w ogóle nie zastanawiać. To nie musi być jakaś "filozofia".
I trzykrotnie zastanawiałeś się czy płaczesz nad zmarłym, czy nad sobą? A na pogrzeb ubrałeś biały czy czany garnitur?Nie mam dosyć tych filozoficznych poglądów.
specjalnie pisałem w formie "my" - poniewaz sam zaliczam się do tych, którzy smutni chodzą po śmierci bliskich. ostatnio doświadczyłem takiego smutku trzykrotnie... A tekst jest po prostu zaduma nad słowami Jezusa. jeśłi ktoś ma pretensje o zachęcanie do radości po śmierci bliskich, to pomylił adresata.
Zapewne każdy zna w mniejszym lub większym stopniu ból po stracie bliskiej osoby. W moim rozumieniu w takiej sytuacji nikt z żałobników nie potrafi okazać radości.
Słowa wypowiedziane do lekarzy przez
Jana Pawła II "Pozwólcie mi odejść" to prośba o zakończenie tych ludzkich cierpień, znanych wszyskim ciężko chorym ludziom.
I nie trzeba tu żadnej ideologii dodawać by zrozumieć, czym jest cierpienie, ból, strata bliskiej nam osoby.W tych ostatnich dniach byliśmy świadkami ogromnego cierpienia jak i ogromej wiary.
Likeu, ale w którym miejscu ja kogokolwiek do kogokolwiek przekonuję?
drugi akapit od dołu panie Kosaw to zwykłe straszenie ludzi. manipulacja, dodam plugawa.
tak jakoś nigdy nie umiałem cieszyć się ze śmierci ukochanych czy choćby znajomych. panowie przekonujecie siebie na wzajem że potrficie sie się cieszyc z ich śmierci?
To ja napiszę, że powariowaliście albo reprezentujecie charakterystycze dla Katolików rozdwojenie ( które pozostawię nie opisane bo mnie zamkną). Andrzeju sorry - to jak rozumiesz nic osobistego. bardziej uwaga ogólna.
Jejeżeli macie Panowie wątpliwości to proszę dołaczyć do pierwszego lepszego pogrzebu i przyjrzeć się tym "rozradowanym". ( zawsze możecie stwierdzić, że ich miłość nie była prawdziwa - ale wtedy idzcie na pogrzeb dziecka).
No właśnie. Cieszę się, że co do tego się zgadzamy. Pozdrawiam!
Bardzo słuszna uwaga. Jak określić i gdzie są granice tak zwanej uporczywej terapii? Dla mnie również postawa papieża była jasna. I dająca do myślenia.
No i właśnie te ostatnie chwile Ojca Świętego sprawiają pewien kłopot dla nas żyjących. Kłopot natury etycznej...
Choć dla mnie ta postawa była całkowicie zrozumiała.
Pzdr!
Chore, też tak sądzę.
Pozdrawiam.
Panie Karolu, Kosaw pod pozorem dzielenia się z nami swoimi refleksjami prowadzi ordynarną indokrynacje. Z jednej strony straszy Złym z drugiej mami Kościołem i powoduje u nieuważnego czytelnika, charakterystyczne dla katolików poczucie winy z przezywanej radości. No chore!!!
Panie Andrzejku chyba zostałem źle zrozumiany zarówno przez Pana jak i Pana Konrada Sawickiego. Proszę zapoznać się jeszcze raz z moimi wypowiedziami. Mam tylko małą prośbę niech ten Pan wypowiada się w swoim imieniu o tych odczuciach, ewentualnie zapyta czy inni oczuwają podobnie bo w wielu kwestiach mam odmienne zdanie które staram się jasno określić.
Pozdrawiam.