Reklama

Spacer ze Słowem (16)

12/05/2007 19:37

1. Jeśli kogoś prawdziwie kochasz i pragniesz dla niego rzeczywistego dobra, to jego śmierć nie powinna cię zasmucać. Wręcz przeciwnie – powinieneś radować się, że odchodzi do Ojca. Taką naukę przynosi nam dzisiejsza ewangelia.

Jezus kontynuuje swą mowę pożegnalną podczas Ostatniej Wieczerzy i mówi do uczniów: Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca… (J 14, 28).

Nasz Nauczyciel daje apostołom do zrozumienia, że skoro wzburzają się na jego zapowiedzi śmierci, to faktycznie nie kochają go, nie pragną jego dobra, jakim jest spotkanie z Ojcem.

2. Dlaczego zatem tak powszechnie wszyscy boimy się śmierci? Dlaczego tak tragicznie przeżywamy odejścia ukochanych osób? Dlaczego ubieramy się w żałobną czerń zamiast w biel zmartwychwstania?

Może po pierwsze dlatego, że nasza wiara jest po prostu słaba i tak do końca nie wierzymy, iż istnieje życie wieczne. Po drugie może dlatego, że nasza miłość jest egoistyczna - silniej skupiona na dobru własnym niż drugiego - i po śmierci bliskiego bardziej płaczemy nad własną samotnością oraz opuszczeniem niż z powodu czyjegoś odejścia z tego świata. Może być i trzeci powód – brak wiary w Boże miłosierdzie, w Jego przebaczenie. Czyli obawa, że ktoś trafi na wieczne piekielne męki.

Ale może być w tym też jakaś wewnętrzna, bardzo ludzka intuicja. Kiedy spotyka nas śmierć bliskiej osoby, niezwykle namacalnie uświadamiamy sobie, że i nas ten los czeka. Wtedy jakoś automatycznie spoglądamy w swoje dusze, w swoje wnętrza i ogarnia nas strach: koniec może przyjść nawet jutro, a ja mam w sobie tyle zła i bałaganu! Zatem idąc w konduktach pogrzebowych i stojąc nad trumnami naszych bliskich, może płaczemy nie nad zmarłym, ale nad sobą?

3. „Pozwólcie mi odejść” – tymi słowami miał się zwrócić do lekarzy Jan Paweł II niedługo przed śmiercią. Nie chciał uporczywej terapii, nie trzymał się kurczowo tego życia. Tym samym dał wielkie i piękne świadectwo wiary i zaufania do Ojca, na spotkanie z którym się wybrał.

Konrad Sawicki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karol997 2007-05-19 18:41:30

    Chore, też tak sądzę.
    Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Likeu 2007-05-19 17:45:54

    Panie Karolu, Kosaw pod pozorem dzielenia się z nami swoimi refleksjami prowadzi ordynarną indokrynacje. Z jednej strony straszy Złym z drugiej mami Kościołem i powoduje u nieuważnego czytelnika, charakterystyczne dla katolików poczucie winy z przezywanej radości. No chore!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2007-05-17 23:11:01

    Panie Andrzejku chyba zostałem źle zrozumiany zarówno przez Pana jak i Pana Konrada Sawickiego. Proszę zapoznać się jeszcze raz z moimi wypowiedziami. Mam tylko małą prośbę niech ten Pan wypowiada się w swoim imieniu o tych odczuciach, ewentualnie zapyta czy inni oczuwają podobnie bo w wielu kwestiach mam odmienne zdanie które staram się jasno określić.
    Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama