Reklama

Spacer ze Słowem (2)

28/01/2007 00:06
1. W dzisiejszej ewangelii spotykamy Jezusa pośród swoich sąsiadów i współmieszkańców z Nazaretu. Każdy go tu zna, pamięta jak dorastał. Teraz nagle czyta i przemawia w synagodze, a wszyscy dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Mieszkańcy Nazaretu nie mogą się nadziwić, że ktoś, kto przemawia z taką powagą, godnością i mądrością jest po prostu ich sąsiadem i byłym kolegą z podwórka. Rodzi się w nich zazdrość i powątpiewanie. Jezus to wyczuwa i mówi: Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. A rozwijając tę myśl, przywołuje dwa obrazy biblijne z prorokami Eliaszem i Elizeuszem, którzy dokonali cudów, ale nie pośród swoich nieufnych bliskich tylko wobec obcych, którzy obdarzyli ich zaufaniem. Przekaz jest dobitny i Nazarejczycy to rozumieją: wielkie rzeczy możliwe są tylko tam, gdzie jest wiara. Oni darzą Jezusa raczej podejrzliwością, brakuje im wiary, więc żadne cuda nie są możliwe. I to z ich winy. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, (…) aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. (Łk 4, 21-30)

2. Jezus promieniował godnością i mocą, która obezwładniała jego przeciwników. W sytuacji zagrożenia po prostu przeszedł pośród nich. Ten przekaz, kiedy dziś go odczytujemy, jest dla nas pocieszeniem. Ten, któremu zaufaliśmy, na część którego nazywamy siebie chrześcijanami, jest Bogiem z mocą. Gdy zestawimy dzisiejszą ewangelię z pierwszym czytaniem z Księgi Jeremiasza (Jr 1,4-5. 17-19) oraz Psalmem 71, wyłoni nam się piękny obraz Boga, który swojej mocy użycza tym, którzy czują się słabi, a odwagi tym, którzy się lękają. Nie lękaj się (…) Oto ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym (…) Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają Cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą (…) by cię ochraniać. Czyż nie czujemy się od razu bezpieczniej po takim zapewnieniu? Psalmista dobrze rozumie, że Bóg jest Emmanuelem, Bogiem z nami (po hebrajsku immanu el oznacza Bóg z nami), Bogiem bliskim naszym codziennym sprawom, dlatego nie waha się wołać w przejmującej modlitwie: Bądź mi skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić, boś Ty opoką moją i twierdzą.

3. Przypomina mi się tragedia sprzed niespełna roku i jej ocalony bohater. Zbigniew Nowak, 30-letni górnik z kopalni "Halemba", prawie pięć dni spędził uwięziony tysiąc metrów pod ziemią. Co robił w tym czasie? Modliłem się, rozmawiałem z Bogiem – opowiadał później. - Czasu trocha było, porozmawialiśmy sobie. Na początku było proszenie, błaganie o to, żeby mi pomógł. Raczej o złości nie było mowy. Powiedziałem sobie - skoro tak musi być - ty jesteś Stwórcą i do ciebie należy ostatnie słowo. Ten górnik pojął istotę modlitwy. Prosił i błagał o ocalenie. Ale nie poprzestał na tym. Wszedł o poziom wyżej, dotykając tym samym sedna chrześcijańskiej tajemnicy zaufania. Gdyby zatrzymał się na prostym proszeniu o wydobycie z pułapki – w myśl powiedzenia: jak trwoga, to do Boga – niejako ograniczyłby Bogu pole manewru, sugerowałby to i tylko to wyjście jako jedyne, które go interesuje. Postawiłby się wtedy ponad Bogiem, jako ten, który wie lepiej, co dla niego jest dobre. Ale nie, górnik w istocie pozostawił Bogu wolną rękę, bo to on jest Stwórcą i do niego należy ostatnie słowo. Zaufał w ten sposób Bogu, który jest pełen mocy ale i pełen miłości, i który wie lepiej, jakie rozwiązanie jest optymalne. Nie sugeruję tu, że Zbigniew Nowak został ocalony, ponieważ tak pięknie zaufał. Byłoby to naiwnością i wpisywaniem Boga w jakiś schemat, a On przecież żadnym schematom się nie poddaje.


Niedziela, 28 stycznia 2007

Konrad Sawicki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    erkal 2007-02-04 16:56:34

    I nie wpadnijmy w jedną pułapkę, to ,że zostaliśmy stowrzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie upoważnia nas,aby tworzyć Boga na nasz obraz. Cały czas gdzieś się tu przewijaja ludzkie cechy, które Bogu przypisujemy, zatem też ludzką logige, działanie i motywację. Błąd, który genereje całe myslenie.

    A takie podsumowanie. Jest coś takiego,jak akt zawierzenia. Podobno łatwe, ale moim zdaniem bardzo, bardzo trudne. Dlatego pewne rzeczy po prostu porządkuje wiara.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-02-02 08:48:37

    Konradzie,

    przede wszystkim nie twierdzę, że "optymalny" znaczy to samo co "skuteczny", a jedynie, że kojarzy się ze "skuteczny" i że ma prakseologiczny posmak. I to, że tak powiem, była oś mojej argumentacji.
    Mogę powiedzieć, że sam zacząłem, te scholastyczne dywagacje, więc lojalnie je akceptuję. Tym niemniej, uważam, że optymalność wiąże się również ze skutecznością.

    Nie jestem teologiem, ale, jak przypuszczam, możesz zbliżać się do herezji twierdząc, iż "Boża wola nie zawsze jest skuteczna".

    Oczywioście, że faszyzm i tym podobne rzeczy dają do myślenia. Tym niemniej w podobnych przypadkach argumenty racjonalne, a może lepiej racjonalistyczne (a takie, jak sądzę, przedstawiasz), upadają.

    Po pierwsze kłócą się z naszym poczuciem jakiegokolwiek dobra i jakiejkolwiek sprawiedliwości. Nie można powiedzieć przecież, że miliony ludzi uśmiercone w obozach to jakaś forma optymalności. A przynajmniej nie mozna tego powiedzieć w potocznym sensie, jaki nadajemy wyrażeniom naszego języka.

    W takich przyapdkach musimy chyba przyjąć, że Boskie rozstrzygnięcia mają walor "optymalności" Boskiej, a nie ludzkiej. Bo nie mam wątpliwości, że ludzkiej nie mają.

    Innymi słowy, nie wiem, czy zdecydowałbyś się nazważ cierpienie rodziców dziecka umierającego na białaczkę czymś optymalnym, choć oczywiście mozna to zrobić, słowa bowiem są dość elastycznym narzędziem. Ale jeśli ktoś ma tęodwagę, to powinien taką śmierć nazwać po prostu "dobrą". To by było konsekwentne.

    Argument z tym, że to człowiek jest przyczyną zła (jego wolna wola) jest już dobrze ugruntowany. Ale jest to argument rażąco sprzeczny z logiką.

    Tym samym, możemy poruszać się tylko na gruncie irracjonalizmu w wyjaśnianiu tych Boskich spraw. Oczywiście moim zdaniem. No, powiedzmy, że nie tylko moim...

    Dążę do tego, że stosunek pomiędzy wolnością a bezpieczeństwem człowieka jest tutaj kluczowy. Stary dylemat tak trafnie uchwycony w Legendzie o Wielkim Inkwizytorze. Odpowiedż, jaką daje Dostojewski, to pokora. To jest w zasadzie odpowiedź rzetelenego chrześcijanina.

    Wątpię jednak, aby pokora była tym samym, co uznanie Boskiego działania za "optymalne" choć w tym miejscu głośno myślę i być może tak własnie jest. MOże cała sprawa rozgrywa się na poziomie "optymalności" ludzkiej i boskiej. Czy są one tym samym? Nie mam zielonego pojęcia.

    MOże warto postawić sprawę wprost i zapytać Cię, czy gdyby górnik zginął, to Boskie działanie w tym konkretnym przypadku również byłoby optymalne? Bo, jak wiemy, przypadek ten był przypadkiem wyjątkowym.
    Czy, kiedy woda, zamiast domu,. zabiera nam dzieci, Boskie działanie jest również optymalne?

    A może optymalne są jedynie dobre zakończenia, a złe to jedynie wynik ludzkich ułomnosic, błędów, grzechu???

    Podsumowując moje rozważania, chciałbym stwierdzić jedynie tyle, że ja nie potrafiłbym wydać takiej oceny dla Boskich działań. Ale ja, jestem umiarkowanym agnostykiem, stąd pewnie pewna różnica między nami w poglądze na tę sprawę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-01-30 13:50:47

    Tym razem moje odpowiedź będzie wymagać głębszego namysłu ;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama