Reklama

Spacer ze Słowem (4)

11/02/2007 00:15

1. Ewangelia według św. Łukasza maluje nam dziś taki oto obraz: jest Jezus, a wokół duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu (Łk 6,17-26). Autor – osoba wykształcona, biegle władająca greką i najprawdopodobniej lekarz z zawodu – daje nam do zrozumienia, że Jezus adresuje swoje nauki zarówno do Żydów jak i ówczesnych pogan. Wszak wspomniane miasta Tyr i Sydon to porty fenickie położone na wybrzeżu Morza Śródziemnego. W tym czasie Jezus jest już osobą znaną, wieść o jego słowach i czynach rozeszła się poza granice Galilei. Ludzie ciągną do niego, aby go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swoich chorób.

A Jezus naucza. Błogosławieni ubodzy, błogosławieni ci, którzy głodują, płaczą, których znieważają. Natomiast biada bogaczom, sytym, śmiejącym się i tym, których chwalą. Jak zrozumiano to przesłanie? Przecież w tamtej kulturze powszechnie sądzono, że bogactwo materialne jest oznaką boskiej przyjaźni i błogosławieństwa. I na odwrót. Czy my potrafimy zrozumieć te słowa? Warto wsłuchać się w pierwsze czytanie z Księgi Jeremiasza: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce… Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją! (Jr 17,5-8)

2. Powyższe zestawienie tekstów pozwala nam zaproponować następującą interpretację: Jezus widzi przed sobą całą rzeszę ludzi, którzy dostrzegają w sobie lub w swoim życiu różne niedostatki – duchowe, cielesne, materialne. Właśnie z powodu tych niedostatków przyszli do Nauczyciela. Jedni są chorzy na ciele lub umyśle, inni biedni i głodni, jeszcze inni pragną zapełnić wewnętrzną pustkę. A Jezus im mówi, że ich problemy wcale nie są oznaką nieprzychylności Boga. Wręcz przeciwnie – jako ci, którzy cierpią niedostatki tym bardziej są przez Boga umiłowani. To jest dobra nowina pocieszenia.

Zwróćmy uwagę, że Jezus nie sprawia nagle, że wszyscy zostają uzdrowieni, nasyceni, czy obdarowani jakimiś bogactwami. Ale stara się zmienić ich perspektywę myślenia. Terminy bogactwa, dostatku czy nasycenia otrzymują jakby nowe znaczenie. Jeremiasz nam podpowiada, że boże błogosławieństwo spada na tych, którzy w Panu – a nie w bogactwach – pokładają nadzieję.

Jan Paweł II w encyklice "Veritatis splendor" pisze, że ewangeliczne błogosławieństwa w swojej pierwotnej głębi są swoistym autoportretem Chrystusa i właśnie dlatego stanowią zaproszenie do naśladowania Go i do komunii życia z Nim… Naśladowanie Chrystusa jest pierwotnym i najgłębszym fundamentem chrześcijańskiej moralności… Owe pójście za Chrystusem nie jest zewnętrznym naśladownictwem – pisze dalej Papież – gdyż dotyka samej głębi wnętrza człowieka. Być uczniem Jezusa znaczy upodobnić się do niego, który stał się sługą…

3. Matka Teresa z Kalkuty zrozumiała, że prawdziwe bogactwo jest właśnie w służbie. W takim życiu, które realizuje się poprzez ofiarowywanie swoich sił, talentów i swojego czasu tym, którzy tego potrzebują. Nie muszą to być rzecz jasna hinduscy trędowaci. Potrzebujących pomocy nigdy dokoła nie brakuje. Albańska zakonnica na podstawie swych bogatych doświadczeń stworzyła pewien klarowny schemat, prostą drogę do osiągnięcia wewnętrznego pokoju. Oto ona:

Owocem CISZY jest MODLITWA.
Owocem modlitwy jest WIARA.
Owocem wiary jest MIŁOŚĆ.
Owocem miłości jest SŁUŻBA.
Owocem służby jest POKÓJ.



Konrad Sawicki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Likeu 2007-02-15 17:00:25

    No to ja zrozumiałem, że Bóg nie kocha bogatych. Biorąc dzisiejsze realia, bogatym jest ten, któremu wystarcza od pierwszego do pierwszego, a nawet zostaje. Czy to znaczy że cały miesiąc tyrałem po to by mieć świadomość, że Bóg mnie nie lubi? Z drugiej strony, co to znaczy wystarcza do pierwszego do pierwszego? Znam takich co wydają po milionie w miesiąc i mówią, że im nie starcza. Bóg ich kocha? Czy nie? A ci co w parku przesiadują i robić im się nie chce, biedni przez to, to Bóg ich kocha czy nie? Zastanówcie się co chcecie o tym swoim Bogu powiedzieć, bo ja was nie rozumiem. I jeszcze jedno: czy nie jest przez kościół zabroniona nieuprawniona interpretacja Pisma Panie kosaw74? Nawet wiem jaką karą jest to obłożone. Pan nie wie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kosaw74 2007-02-13 10:01:27

    Witaj Dominiko,
    dziękuję Ci za tę uwagę. Rzeczą ludzką i zrozumiałą jest pokładać nadzieje w swoim współmałżonku czy dzieciach. Wydaje mi się, że istota sprawy leży w hierarchii, jak to sobie wszystko poukładaliśmy. Czy na przykład dziecko nie zajmuje nam miejsca Boga.

    Druga sprawa, to język Jeremiasza. Pisząc "mąż", ma na myśli po prostu "człowiek". To specyfika czasów (przełom VII i VI wieku przed Chrystusem) i kultury - mocno patriarchalnej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dominika 2007-02-12 20:59:32

    witam Cię kosaw74 odniosę się tylko do tego cytatu:
    ""Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce… Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją! (Jr 17,5-8) ""
    jest wiele wiele interpretacji samych sformułowań - mąż, który pokłada nadzieję w człowieku- jesli jest mąż to jest i żona tu jest miłość, owocem jest dziecko, w dziecku pokładamy swe nadzieje- jest to bardzo przyziemne ale to od nas zależ jaki dajemy przykład.

    pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama