Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to ja zrozumiałem, że Bóg nie kocha bogatych. Biorąc dzisiejsze realia, bogatym jest ten, któremu wystarcza od pierwszego do pierwszego, a nawet zostaje. Czy to znaczy że cały miesiąc tyrałem po to by mieć świadomość, że Bóg mnie nie lubi? Z drugiej strony, co to znaczy wystarcza do pierwszego do pierwszego? Znam takich co wydają po milionie w miesiąc i mówią, że im nie starcza. Bóg ich kocha? Czy nie? A ci co w parku przesiadują i robić im się nie chce, biedni przez to, to Bóg ich kocha czy nie? Zastanówcie się co chcecie o tym swoim Bogu powiedzieć, bo ja was nie rozumiem. I jeszcze jedno: czy nie jest przez kościół zabroniona nieuprawniona interpretacja Pisma Panie kosaw74? Nawet wiem jaką karą jest to obłożone. Pan nie wie?
Witaj Dominiko,
dziękuję Ci za tę uwagę. Rzeczą ludzką i zrozumiałą jest pokładać nadzieje w swoim współmałżonku czy dzieciach. Wydaje mi się, że istota sprawy leży w hierarchii, jak to sobie wszystko poukładaliśmy. Czy na przykład dziecko nie zajmuje nam miejsca Boga.
Druga sprawa, to język Jeremiasza. Pisząc "mąż", ma na myśli po prostu "człowiek". To specyfika czasów (przełom VII i VI wieku przed Chrystusem) i kultury - mocno patriarchalnej.
witam Cię kosaw74 odniosę się tylko do tego cytatu:
""Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce… Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją! (Jr 17,5-8) ""
jest wiele wiele interpretacji samych sformułowań - mąż, który pokłada nadzieję w człowieku- jesli jest mąż to jest i żona tu jest miłość, owocem jest dziecko, w dziecku pokładamy swe nadzieje- jest to bardzo przyziemne ale to od nas zależ jaki dajemy przykład.
pozdrawiam
No to ja zrozumiałem, że Bóg nie kocha bogatych. Biorąc dzisiejsze realia, bogatym jest ten, któremu wystarcza od pierwszego do pierwszego, a nawet zostaje. Czy to znaczy że cały miesiąc tyrałem po to by mieć świadomość, że Bóg mnie nie lubi? Z drugiej strony, co to znaczy wystarcza do pierwszego do pierwszego? Znam takich co wydają po milionie w miesiąc i mówią, że im nie starcza. Bóg ich kocha? Czy nie? A ci co w parku przesiadują i robić im się nie chce, biedni przez to, to Bóg ich kocha czy nie? Zastanówcie się co chcecie o tym swoim Bogu powiedzieć, bo ja was nie rozumiem. I jeszcze jedno: czy nie jest przez kościół zabroniona nieuprawniona interpretacja Pisma Panie kosaw74? Nawet wiem jaką karą jest to obłożone. Pan nie wie?
Witaj Dominiko,
dziękuję Ci za tę uwagę. Rzeczą ludzką i zrozumiałą jest pokładać nadzieje w swoim współmałżonku czy dzieciach. Wydaje mi się, że istota sprawy leży w hierarchii, jak to sobie wszystko poukładaliśmy. Czy na przykład dziecko nie zajmuje nam miejsca Boga.
Druga sprawa, to język Jeremiasza. Pisząc "mąż", ma na myśli po prostu "człowiek". To specyfika czasów (przełom VII i VI wieku przed Chrystusem) i kultury - mocno patriarchalnej.
witam Cię kosaw74 odniosę się tylko do tego cytatu:
""Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce… Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją! (Jr 17,5-8) ""
jest wiele wiele interpretacji samych sformułowań - mąż, który pokłada nadzieję w człowieku- jesli jest mąż to jest i żona tu jest miłość, owocem jest dziecko, w dziecku pokładamy swe nadzieje- jest to bardzo przyziemne ale to od nas zależ jaki dajemy przykład.
pozdrawiam