Stanisław Werle – sochaczewianin, artysta, malarz. Jego prace powstają w zaskakująco szybkim tempie, a ich wykonanie jest niezwykle dokładne. Obrazy namalowane przez Pana Stanisława mogliśmy podziwiać już niejednokrotnie podczas wystaw, a obecnie widnieją również w parku im. Fryderyka Chopina w związku z projektem ,,Okno sztuki" w każdą niedzielę, aż do końca sierpnia.
Jak rozpoczęła się Pana przygoda z malarstwem?
Ta przygoda zaczęła się wiele lat temu. Już jako 4 - 5- latek wykazywałem wyjątkowe zdolności plastyczne, które zresztą zostały bardzo szybko wychwycone przez moje otoczenie. Nie skończyłem szkoły plastycznej, nie korzystałem z kursów. Do wszystkiego dochodziłem stopniowo sam, metodą prób i błędów.
Bardzo lubię malować i gdybym mógł, to nie wychodziłbym z pracowni. Od zawsze wiedziałem, że chcę i będę to robił.
Czy pamięta Pan swoją pierwszą pracę?
Owszem. To było w 1974 roku. Zerwałem wtedy kwiaty kasztanowca wraz z liśćmi i wsadziłem do wazonu. Patrząc na nie, namalowałem swój pierwszy obraz. Mimo upływu tylu lat pamiętam, jakby to było wczoraj.
Jaką techniką Pan maluje i ile czasu powstaje obraz?
Od wielu lat używam tylko i wyłącznie farb olejnych. Najlepiej mi się nimi pracuje i to im pozostanę wierny.
Jeśli chodzi o czas w jakim powstaje obraz, to zależy to oczywiście od motywu oraz jego wielkości. Przeciętna moja praca powstaje w ciągu 3- 4 dni.
O jakiej porze dnia najlepiej się Panu maluje?
Maluje tylko w ciągu dnia. Nie lubię pracować po zmroku przy sztucznym oświetleniu. Zmienia ono nieco odcień barw, co często powoduje, że dany kolor nie jest później dokładnie taki, jaki w moim mniemaniu powinien być.
Co najczęściej widnieje na Pana obrazach?
W większości są to ludzie i zwierzęta. Fascynuje mnie również niesamowicie np. motyw tańca.
Skąd czerpie Pan inspiracje?
Bazuję w większości na fotografiach. To na ich podstawie powstają moje prace. Staram się zawsze jak najdokładniej odzwierciedlić każdy szczegół, ale również za każdym razem włożyć w te obrazy cząstkę siebie.
Czy uważa się Pan za wybitnego malarza?
Czy jestem wybitnym malarzem to już nie mnie oceniać, ale na pewno mam świadomość swojego talentu i tego, że właśnie to powinienem w życiu robić.
Malarstwo jest pojęciem niesamowicie względnym. Stosuje się różne techniki oraz style co sprawia, że każdy artysta znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników.
Jak odbiera Pan krytykę innych na temat swoich prac?
No cóż, każda konstruktywna krytyka jest wskazana i mobilizuje do dalszej nauki i doskonalenia swoich dotychczasowych umiejętności. Człowiek uczy się całe życie, czyż nie?
Dlaczego nie bierze Pan udziału w konkursach?
Ponieważ uważam, że nie są mi potrzebne. W moim odczuciu konkursy powodują, że artyści zupełnie niepotrzebnie rywalizują ze sobą, niejednokrotnie doprowadzając do konfliktów.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
M.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze