Pani Antonina J. ma 83 lata i mieszka w Kamionie Podgórnym nr 10. Życie jej nie pieściło, toteż w tej chwili jest niepełnosprawna i pod opieką rodziny. Ma jednak gospodarstwo rolne, które kiedyś odziedziczą po niej dzieci. W podwórku Pani Antoniny znajduje się stodoła. Stodoła, która stała się kością niezgody dzieci właścicielki i sąsiadów. Stodoła stoi na piasku i mogłaby stać dokąd by nie spróchniała, gdyby nie zaczął się spod niej usuwać grunt. Właściciele stodoły twierdzą, że sąsiedzi od strony swego podwórka wybierali piasek i to spowodowało obsunięcie terenu. Ich adwersarze mówią, że nic takiego nie miało miejsca. Nie nam o tym sądzić. Od tego są biegli budowlani i oni muszą się na ten temat wypowiedzieć.
Ubezpieczenie Cała sprawa zaczęła się od tego, że właściciele stodoły wezwali swego ubezpieczyciela, by oszacował szkody. Przedstawiciel firmy HDI Asekuracja, który przyjechał na miejsce stwierdził, że naprawa szkód może kosztować 4500 zł. Obejrzał wszystko i powiedział, że wygląda na to, że sąsiedzi wybrali piasek, a to spowodowało osuwanie się gruntu i powstanie szkody budowlanej. Udał się więc do nich, by dowiedzieć się, jaka firma ich ubezpiecza. I tu nastąpił pewien zgrzyt. Okazało się, że Państwo J. spod numeru 11 (przypadek podobno sprawił, że adwersarze noszą to samo nazwisko) nie są ubezpieczeni. Ustawa wprawdzie nakłada taki obowiązek, ale nie pierwszy to i nie ostatni przypadek, gdy ktoś go nie dopełnił. Gdyby Państwo spod numeru 11-tego byli ubezpieczeni, być może cała sprawa skończyłaby się na porozumieniu między ubezpieczycielami. A tak, HDI Asekuracja postanowiła iść po linii najmniejszego oporu i wystąpiła do Państwa J. spod 11-tki z propozycją zapłacenia owych 4500 zł. Ci oczywiście nie chcieli zapłacić, więc HDI stwierdziła, że to nie sprawa ubezpieczyciela. Swoją drogą, nie pierwszy to przypadek gdy firmy ubezpieczeniowe bardzo chętnie biorą pieniądze, ale bardzo niechętnie się z nimi rozstają. W zeszłym roku, po większych opadach deszczu, osuwały się całe wsie, ale w świetle telewizyjnych jupiterów, żadnej firmie ubezpieczeniowej nie przyszło do głowy, by odmówić wypłaty odszkodowania.
Inspekcja Nadzoru Budowlanego Państwo J. spod 11-tki, po wizycie agenta ubezpieczeniowego, też rozpoczęli działania. Zawiadomili powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, że stodoła sąsiadów chce się przewrócić na ich działkę. I tu dopiero zaczyna się coś, co przeciętnym śmiertelnikom jakoś nie chce się w głowach pomieścić. Inspekcja, owszem, była bardzo szybko. Nie potwierdziła podejrzeń przedstawiciela HDI, choć nie wykonano żadnych ekspertyz. Za to na dzień dobry, od właścicielki stodoły, której ledwo starcza emerytury na lekarstwa i konieczne do życia utensylia, zażądała 2500 zł jako „zaliczkę na pokrycie kosztów postępowania administracyjnego w sprawie zlecenia osobie posiadającej uprawnienia budowlane, wykonania obowiązku wynikającego z decyzji nr ......, polegającego na dostarczeniu do tut. Inspektoratu oceny technicznej drewnianego budynku stodoły, odnoszącej się w szczególności do odchylenia ścian i przesunięcia konstrukcji budynku z uwagi na osuwający się grunt od strony działki.....”. Cała stodoła ubezpieczona jest na 10 tys. zł., a tu sama zaliczka już 2500 zł. Przy czym nakazana ekspertyza miała stanowić tylko o skutkach. Przyczyny inspektora nie obchodziły. Oczywiście 83- letnia staruszka zaleceń nie wykonała, toteż zanim się kto obejrzał, już przyszedł tytuł wykonawczy z Urzędu Skarbowego, wzbogacony dodatkowo o odsetki. Zaiste, wspaniały przykład bezdusznej egzekucji przepisów. Jak coś Ci się wali, to każemy Ci za Twoją kasę zrobić ekspertyzę, na mocy której być może każemy Ci to później rozebrać. (Sic!)
Co dalej W tej chwili sytuacja jest patowa. Obie zwaśnione strony odżegnują się od wszelkich działań. Pani z opieki społecznej z gminy, która o ile to możliwe, trzyma rękę na pulsie, obiecała przesłać odwołania do Inspekcji Nadzoru Budowlanego i Urzędu Skarbowego by wstrzymały i wycofały egzekucję pieniędzy. Mamy nadzieję, że to pomoże wstrzymać egzekwowanie bezdusznych przepisów i pozwoli zachować właścicielce i tak nikłe sumy z rolniczej emerytury. Czas działa na jej niekorzyść. Jeśli nie zostaną podjęte działania naprawcze, stodoła się po prostu przewróci i od tej strony problem przestanie istnieć. Wtedy pewnie sprawa znajdzie swój epilog w sądzie.
Apel My jako redakcja możemy tylko apelować do odpowiednich władz by w miarę posiadanych możliwości nie karały, a pomogły. Naszym zdaniem, duża w całej sytuacji wina ubezpieczyciela. HDI powinno wypłacić odszkodowanie za szkodę budowlaną i jeśli ich biegły budowlany uzna winę sąsiadów spod 11-tki od nich lub ich ubezpieczyciela dochodzić zwrotu kosztów. Dla właścicielki nie ma przecież znaczenia, czy grunt usuwa się sam, czy za sprawą czyjegoś, wcale niekoniecznie złośliwego, działania. Czekamy na dalszy rozwój wypadków.
Piotr Gadziński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze