Reklama

Stonerowy odlot na pokładzie “Czarnej Perły”

Kulturka
27/03/2012 17:49
Stonerowy odlot na pokładzie “Czarnej Perły”
Tax Collector, Iguana, Samsara Blues Experiment
24.03.2012, “Czarna Perła”, Warszawa)

Wnętrze lokalu “Czarna Perła” stylizowane jest na olbrzymi dwupokładowy statek. Przy barze plakat z wizerunkiem Jacka Sparrow"a, a na ścianach ciekawe, nadające właściwego klimatu rzeźby. W takiej oto scenerii odbył się długo wyczekiwany koncert kapeli, Samsara Blues Experiment.
Zawsze warto wpadać na koncerty zagranicznych zespołów rockowych, ale szczególnie, gdy zawita do nas jakiś niemiecki stoner rockowy band. Bowiem tamtejsza scena , którą prześcigają chyba tylko Stany Zjednoczone, jest bodaj najlepszą tego typu na świecie. Stoner Rock i gatunki pokrewne świetnie rozwijają się u naszych zachodnich sąsiadów. Muzyka ta jest doceniana i lubiana, znakomitych zespołów jest zatrzęsienie, a publiczności na koncertach nigdy nie brakuje. Z tej europejskiej Mekki ciężkiego brzmienia przybyły do nas dwa ciekawe zespoły: Iguana i Samsara Blues Experiment. Ale nim jednak przejdę do opisu tego co nam zaproponowali, dwa słowa o polskim supporcie, zespole Tax Collector.
Od razu stało się jasne, że jest to młoda ekipa bez większego obycia scenicznego. Słaba konferansjerka czy niepotrzebne przeciąganie między utworami, to jednak nic przy nijakich kompozycjach jakie zaprezentowali. Na próżno gitarzystę i głównego wokalistę wspierała w kilku utworach wokalistka – całość brzmiał bardzo przewidywalnie. Tax Collector gra rock z naleciałościami Stoner Rocka i choć próbują różnych rozwiązań aranżacyjnych, całość jest jeszcze zupełnie bez wyrazu. Żaden riff czy linia wokalna nie zapadają w pamięci. Potwierdziła to publiczność , w małej liczbie stojąc nieruchomo dość daleko od sceny.
Dystans między publicznością, a sceną wyraźnie się zmniejszył , gdy na deskach pojawił się zespół Iguana. Ekipa z Chemnitz gra w zasadzie Stoner rocka ubarwianego rozmaitymi wpływami. W warstwie wokalnej szczególnie słychać było nowe brytyjskie inspiracje. Ich twórczość rozpina się między bardziej klasycznymi rock’n’ rollowymi kawałkami, przez QOTSA na przestrzenno- pustynnych wyprawach kończąc. Niebanalne kompozycje dopełniało rasowe brzmienie i sceniczna energia, która rozkołysała ludzi w warszawskiej „Czarnej Perle”. Po raz pierwszy tego wieczoru usłyszałem gromkie brawa. Jedynym zarzutem jaki mam, to brak wyrazistości, charakteru zespołu, który chyba ciągle jest w fazie poszukiwań tego w czym odnajduje się najlepiej. W muzyce tak bardzo zorientowanej na dobry, zapamiętywalny riff, zespół, który go nie dostarcza ginie szybko wśród tysiąca innych kapel.
Warto było zostać do późna aby usłyszeć gwiazdę wieczoru, Samsarę Blues Experiment. By przeżyć pełne, bogate doświadczenie psychodeliczno- doomowej odmiany Stoner rocka. Samsara Blues Experiment jest zdecydowanie określonym zespołem, który proponuje wspólną podróż do psychodelicznego rocka przełomu lat 60 i 70. Berlińska grupa czerpie niezliczone inspiracje z tamtego okresu, co uwidacznia się w image"u, brzmieniu i samych utworach. Wszystko tu do siebie pasowało idealnie: spodnie- Dzwony gitarzysty i biały, kręcony niczym w starych telefonach kabel jego gitary, długie, często zakrywające całą twarz włosy i kremowe SG. Do tego stara „lodówka” basowa basisty i lampa Joshua Light projektująca na białe tło (żagiel) za zespołem piękne, różnobarwne plamy światła. Niesamowite wrażenie robił długowłosy basista z basem zawieszonym tak nisko, że czasami niemalże szorował nim po podłodze. Publiczność zareagowała momentalnie, bo rzecz to u nas niezwykła. Przez cały koncert basiście towarzyszyła grupa fanów, wymachująca i krzycząca coś do niego. Zmasowane retro brzmienie gitar i nałożony na wokal efekt dawały naprawdę piorunujące wrażenie. Z każdą piosenką ludzi pod sceną przybywało, nikt nie opuszczał klubu – to chyba najlepszy wskaźnik „miodności” zespołu. Samsara odegrała prawie cały materiał z dwóch wydanych przez siebie płyt. Zasadniczą część koncertu zakończyli kawałkiem "Double Freedom" z płyty "Long Distance Trip". Natomiast na bis zagrali dwa pierwsze kawałki z nowej płyty("Revelations & Mystery")- "Flipside Apocalipse" połączony z "Hangin" On The Wire". Zakończyli swój koncert z niemiecką precyzją o równiutkiej 1-ej.
Po koncercie kapela przybijała piątki z polską publicznością, podpisywała płyty i plakaty, a także gasiła pragnienie naszym polskim złocistym nektarem. Gdy wyszliśmy z klubu w miasto w naszych uszach nadal rozbrzmiewały dźwięki mistycznej muzyki niemieckiej załogi, a wszystko wokół zdawało się rozpływać.

Tomasz Sikora

Zdjęcia: Ch-Fu

Więcej zdjęć już wkrótce w fotorelacji z imprezy autorstwa niezawodnego Pawła Wygody- warszawskiego fotografa specjalizującego się w fotografii koncertowej.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości