Wielka majówka tuż, tuż. Jedni planują już wyjazdy, inni pozostaną w domu. Majówka to również świetna okazja, aby odkrywać nieznane do tej pory ślady historii ziemi sochaczewskiej. Wystarczy do tego komputer i trochę cierpliwości.
Dzięki rewolucji technologicznej każdy z nas, kto posiada komputer, nie wychodząc z domu może stać się odkrywcą. Taką szansę daje nam lotniczy skaning laserowy zwany potocznie Lidarem od angielskiej nazwy Light Detection and Ranging.
Metoda polegająca na tworzeniu modelu ukształtowania powierzchni terenu, który jest niewidoczny pod warstwą rośliną, jest wykorzystywana między innymi w projektowaniu przebiegu tras drogowych, kolejowych i rurociągów czy w tworzeniu map powodziowych. Znalazła ona również zastosowanie przy poszukiwaniu obiektów archeologicznych.
To dzięki niej udało się archeologom i nie tylko odnaleźć nieznane i niewidoczne do tej pory z powierzchni gruntu pozostałości dawnych fortyfikacji, okopów czy budynków. Stało się to możliwe dzięki temu, że Lidar przenika przez znajdującą się na danym terenie roślinność np. las i pokazuje ukształtowanie terenu bez owej roślinności. Patrząc na przykład na zdjęcia lidarowe lasu, do którego chodzimy na spacery, możemy odkryć ukryte pod poszyciem okopy, pozostałości byłych budynków czy zarośnięte drzewami stare drogi.
A patrząc na zdjęcia pól, odkrywany jak były one uprawiane na przestrzeni wieków. Jest to naprawdę fascynująca podróż, do której odbycia wraz z najbliższymi a przede wszystkim z dziećmi zachęcamy szczególnie teraz, kiedy zbliża się majówka. Aby potem, gdy wybierzemy się na spacer skonfrontować nasze odkrycia z rzeczywistością.
Co możemy znaleźć dzięki takim zdjęciom na terenie powiatu sochaczewskiego? Między innymi przebieg linii obronnych z czasów pierwszej wojny światowej, jak również miejsca stacjonowania wojsk. Znajdziemy także zapomniane i zrównane z ziemią wsie, w tym dawne siedliska na wiślanych łachach, czy w młodzieszyńskich lasach. Do tego dziwne ziemne budowle. Jedną z nich jest ciągnąca się na długości ponad 4 kilometrów niewidoczna z powierzchni gruntu dziwna formacja, prawdopodobnie pozostałości po wale ziemny. Zaczyna się w Lesie Kożuszkowskim i biegnąca przez Kożuszki Parcel, Feliksów oraz Nowe Mostki w kierunku Utraty. Struktura w niektórych miejscach ma szerokości od trzech do ośmiu metrów. Co to jest dokładnie nie wiadomo.
Wiadomo natomiast, że w rejonie lasu w Kożuszkach znajdują się pozostałości osad kultury łużyckiej i przeworskiej. Być może powstały one w miejscu miejscu jeszcze starszych kultu, które mogły mieć coś wspólnego z widocznym na Lidarze tworem.
Jak zostać odkrywcą. Można to zrobić, korzystając z zasobów Geoportalu, czyli portalu zawierającego tzw. bazę danych przestrzennych. Aby się do nich dostać, należy wejść na geoportal.gov.pl, Gdy to zrobimy, klikamy w link „Ortofotomapa”. Po jej wczytaniu przybliżamy fragment, który nas interesuje. I teraz najważniejsze. Po prawej stronie znajduje się pasek tzw. narzędzi widoku. Spośród trzech jego opcji wybieram tryb pełny, oznaczony największą ikoną „oczka”. Po jego kliknięciu pojawią się nowe paski narzędzi. Na jednym z nich znajduje się ikona oznaczona literami WMS. Po kliknięciu w ikonę pojawi się okno „dodaj mapę” z zakładkami. Tam należy kliknąć w pierwszą z nich – „serwisy predefiniowane”, po czym zaznaczyć pole WMTS, a następnie, z rozwijalnej listy, wybrać „usługi krajowe WMTS”. To już prawie koniec, bo wystarczy jeszcze kliknąć w pole „ISOK – cieniowanie”, zatwierdzić wybór wybierając przycisk „połącz” i potwierdzić operację wybierając „dodaj”. Dzięki temu po prawej stronie pojawi się okno z listą warstw. Tam odznaczyć wszystko, poza polem „ISOK_cien”, dostępnym na rozwijalnej liście „usług przeglądania hipsometrii o stałej skali barw dla NMT (dane z projektu ISOK)”. Jeżeli interesujący nas teren został sfotografowany lidarem, to na ekranie zobaczymy zdjęcie jego powierzchni. Teraz tylko musimy się uzbroić w cierpliwości i dzięki możliwości przesuwania mapy kursorem szukać zapomnianych skarbów historii.
Pamiętajmy tylko o jednym. Obowiązujące prawo zabrania nam robienie w miejscu odnalezionych stanowisk archeologicznych jakikolwiek wykopalisk. Grożą za to surowe kary. O znalezieniu obiektu musimy powiadomić muzeum. Być może jego pracownicy już o nim wiedzą, a jeżeli nie to znaczy, że naprawdę staliśmy się odkrywcami zapomnianych kart historii. Życzymy miłej zabawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze