Jak informowaliśmy przed tygodniem, podczas prac ziemnych przy wykonywaniu przyłącza kanalizacyjnego obok budynku policji natrafiono na tajemnicze szczątki ludzkie. Za wcześnie wtedy było, aby ocenić, z jakiego okresu pochodzą i spekulować nad losem tych ludzi. Jedną z alternatyw było domniemanie, że znalezisko pochodzi z okresu okupacji, kiedy to w budynku obecnie zajmowanym przez sochaczewską policję miało siedzibę gestapo, a znalezione kości są szczątkami ich ofiar. Tym bardziej, że niektóre czaszki miały otwory przypominające dziury po kuli. W sprawę zaangażowana została też sochaczewska prokuratura, która powołała biegłego patologa, by ustalił wiek kości. Wyniki nie są na razie jeszcze znane. Była też na miejscu archeolog z sochaczewskiego muzeum Anna Maria Wachowska, która co prawda kości widziała już tylko na zdjęciach, bo zostały zabrane do ekspertyzy, ale wnioskując również z głębokości wykopu, który miał około 2 metrów, jest zdania, że znalezisko jest znacznie starsze. Symptomatyczne jest to, że obok kości nie znaleziono żadnych innych szczątków archeologicznych, choćby jakiejś ceramiki lub fragmentów trumien. Kości mogą więc pochodzić z okresu, kiedy w miejscu dzisiejszej komendy policji stał kościół św. Ducha z przykościelnym szpitalem. Być może są to właśnie szczątki pacjentów, których nie udało się wyleczyć, bo medycyna kilka wieków temu nie miała takich osiągnięć jak dziś. Jak możemy przeczytać w jednej z książek Bogusława Kwiatkowskiego: „W 1457 roku, z fundacji księżnej mazowieckiej Małgorzaty, powstał trzeci kościół w Sochaczewie. Znajdował się on poza granicami ówczesnego miasta u zbiegu obecnych ulic Warszawskiej i 1 Maja, przy trakcie do Warszawy. Nosił on wezwanie św. Ducha. Przy nim księżna założyła również szpital. Pożary nie omijały kościoła św. Ducha, który był obiektem drewnianym, do którego z czasem dobudowano murowaną zakrystię. Kiedy 5 czerwca 1644 wybuchł wielki pożar w Sochaczewie, nie oszczędził kościoła św. Ducha. Przed 1783 rokiem został on zamknięty, a jego fundusze przekazane parafii”. Która wersja jest prawdziwa, wykaże zapewne ekspertyza zlecona przez prokuraturę. Być może dowiemy się też czy otwory w czaszkach to dziury po kulach, czy jest to efekt rozpadu. A jeśli nawet były to kule, to też niekoniecznie z okresu II wojny światowej, bo przecież w XVII i XVIII wieku broń palną już znano. Kto wie zatem, czy szpitalne mury nie skrywały jakiejś okrutnej tajemnicy. Tak czy owak, odkrycie to na pewno ożywia nasze myślenie o historii miasta, w którym żyjemy. Zapewne niewielu z nas wiedziało o tym, że tam, gdzie dziś swą siedzibę ma policja, stał kościół. O wynikach ekspertyzy poinformujemy niebawem. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze