Reklama

TAJNE STOWARZYSZENIE ABSTYNENTÓW

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
17/08/2005 14:56
Już wkrótce będzie można usłyszeć w Sochaczewie legendarny zespół TSA. Redakcja posiada bilety dla 4 pierwszych osób, które zgłoszą się do nas z najnowszym egzemplarzem gazety.
TAJNE STOWARZYSZENIE ABSTYNENTÓW

TSA to bardzo ważny zespół, nie tylko dla mojego pokolenia. Oglądając koncerty tego bandu w całej Polsce, teraz jak i na przestrzeni wielu lat, odkrywam niezwykły przekrój wiekowy fanów. Od 15-letnich młodych gniewnych po siwiejących panów po czterdziestce. O czym to świadczy? Co jest ogniwem łączącym te dwa, trzy pokolenia? Oczywiście - muzyka. Muzyka płynąca prosto z serca, szczera, bezkompromisowa, naładowana wielkimi emocjami. Tak, była kiedyś taka muzyka, nie wierzycie mi? I jest nadal. Pierwsza płyta TSA „Live” z 1981 r. należy do absolutnego kanonu polskiego rocka. Obok „Cegły” Dżemu, „ Nocnego Patrolu” Maanamu, ”Unu” Perfectu, pierwszego Kultu i płyty Klausa Mitffocha to arcyważna próba zmierzenia się z nowoczesnym graniem tamtych lat. Po smutnych latach 70-tych (z wyjątkiem zjawiskowego Niemena, Klanu i SBB), obfitujących w muzyczną tandetę, po ambitnych próbach Muzyki Młodej Generacji (m.in. Exodus), rodziła się nowa epoka. Wydarzenia z Sierpnia 1980 roku i, co za tym idzie, uwolnienie umysłów z okowów tyranii (niestety nie na długo) spowodowały rozkwit polskiej sceny rockowej. Brak zachodnich płyt w sklepach i nieliczne koncerty gwiazd zza żelaznej kurtyny nie spowolniły rozwoju intelektualnego. Wręcz odwrotnie. Pełne, nabite sale koncertowe, gigantyczne kolejki po płyty winylowe, przebijanie się do mediów artystów, uważanych do tej pory za ”wywrotowych”, wszystko to doprowadziło do gigantycznego boomu muzy rockowej , nie mającego precedensu nigdy przedtem ani nigdy potem. W tysiącach miast i miasteczek, w domach kultury, garażach i piwnicach rozbrzmiewały mocne dźwięki. Nie inaczej działo się w Opolu. W skromnym pomieszczeniu domu kultury, na więcej niż skromnym sprzęcie, czterech młodzieńców szlifuje swój talent: Andrzej Nowak na gitarze, basista Janusz Niekrasz, perkusista Marek Kapłon oraz drugi guitarman - Stefan Machel. Zafascynowani mocnym hard-rockiem, podlanym białym bluesem, hałasują aż miło. Już niedługo w całym Opolu będą znani jako TAJNE STOWARZYSZENIE ABSTYNENTÓW a niebawem w całej Polsce jako TSA. Na razie niekończące się próby przeplatają występami na wielu lokalnych przeglądach amatorskich zespołów. W styczniu 1981 r., po raz pierwszy, zobaczy ich pewien młody człowiek z Bochni - Marek Piekarczyk. To spotkanie dobrze zapamięta, jednak nie uprzedzajmy faktów. W lecie TSA gra na II Ogólnopolskim Przeglądzie Muzyki Młodej Generacji - JAROCIN 81. Długie rozwiane włosy, odkryte torsy, dżinsowe szorty - tego jeszcze nikt w Polsce nie widział. Cała sala (500 osób) i drugie tyle przed budynkiem doznaje szoku. Grupa daje koncert życia. Energia i jakaś niezwykła magia muzyki po prostu powala. Ludzie zdają sobie sprawę, że narodziła się nowa gwiazda. Debiut w składzie z Piekarczykiem ma miejsce w ramach Pop Session w Sopocie, gdzie siedem tysięcy fanów wykrzyczało swoje uznanie. To był początek wielkiej kariery. W październiku wejdą do studia, by nagrać swoje pierwsze utwory. Singiel „Mass Media\ Wpadka” niedługo potem sprzeda się w oszałamiającym nakładzie blisko 250 tys. egzemplarzy...
cd za tydzień
nierob
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-09-06 00:00:00

    Ja ich nawet nie zdążyłem kupić, bo dowiedziałem się, że wszystko odwołane.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    linu 2005-09-06 00:00:00

    Tak pamietam to był bluesowy gitarzysta bassowy, koncert nie doszedł do skutku bo sprzedały sie 3 (!!!!) bilety w tym ja kupiłem wszystkie... :|

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-09-06 00:00:00

    Przypomnę tylko, że rok później Wiesław Chmielewski próbował zaprosić do Sochaczewa równie znakomitego bluesmana, tyle, że tym razem był to ktoś z młodszego pokolenia. Słyszałem w radiu jego muzykei była równie energetyzująca, co ta Johnsona. Mimo, że bardzo inna. Dlaczego ten koncert nie doszedł do skutku? W tym przypadku jestem przekonany, ze nie była to wina Wieśka Chmielewskiego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama