Kierowca tego samochodu na pewno zapamięta dzień, gdy zastawił jeden z osiedlowych wjazdów przy Żeromskiego. Pech chciał, że wjazdem musiała wyjechać kobieta z dzieckiem. I nie mogła. Wezwano policję. Czekano kilka minut, właściciel blokującego auta nie wracał. Funkcjonariusze pomogli wyjechać kobiecie chodnikiem. I wezwali pomoc drogową. Kolejnych kilka minut wszyscy uczestnicy ruchu na Żeromskiego musieli uzbroić się w cierpliwość. Droga została bowiem zablokowana na czas lawetowania forda. Teraz jego kierowca musi się liczyć ze sporymi kosztami swojego błędu. Mandat, koszty odholowania plus opłata za odbiór z policyjnego parkingu mogą dać kwotę nawet 1000 złotych.
Do zdarzenia doszło dziś około godz. 12.30.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
@szczypior87Nie bronię kierowcy, który zignorował przepisy i zablokował osiedlowy wjazd. Dostrzegam jednak problem przynajmniej kilku ulic na których naprawdę ciężko jest zaparkować ze względu na wyspowe sąsiedztwo płatnych stref, a w mieście parkują nie tylko "lokalsi od pokoleń". Chodzi m.in. właśnie o Żeromskiego, Narutowicza, Senatorską. Dużym problemem z parkowaniem są nadal okolice PKP. Chodzi nie o rozgrywki polityczne, a o dobre rozwiązania dla mieszkańców, przyjęte uchwałą Rady Miejskiej jeszcze w 2009 r. (nieznane Panu), z których populistycznie zrezygnował obecny burmistrz. Dzisiaj po kawałku ówczesnego pierwowzoru strefy spełnia prośby mieszkańców, którzy proszą o jej rozszerzenie, co jak widać nie ułatwia życia w mieście, a trwa już 8 lat!!!.
Rozumiem rozgoryczenie, rozgrywki polityczne i tak dalej, ale co ma burmistrz (jakikolwiek) do faktu złamania przepisów ruchu drogowym przez kierowcę. Życzę wszystkim wielopoziomowych parkingów z masą pustych miejsc, ale z doświadczenia wiem też, że niewiele to zmieni w kwestii osób głupich bądź mających się za lepszych od ogółu, które i tak będą stawały tam gdzie akurat im się spodobało. I tutaj jedynym rozwiązaniem jest kara - finansowa oraz uciążliwa ze względu na konieczność udania się na parking policyjny.Z drugiej strony, to mieszkam w Socho już ponad dwa lata - przeprowadziłem się z Górnego Śląska. Często jeżdżę samochodem i jako świeżakowi w mieście zawsze udaje mi się znaleźć miejsce parkingowe - płatne bądź nie. NIe wierzę, że lokalsi od pokoleń mają z tym problemy znając wszystkie zakamarki miasta.Pozdrawiam
Temat parkowania w mieście najwyraźniej przerósł burmistrza. Pan Osiecki chcąc zostać burmistrzem populistycznie krytykował poprzednika za pomysł płatnej strefy parkowania, za wielopoziomowy parking w centrum, za starania zmierzające do wspólnego z marszałkiem rozwiązania problemu parkowania przy PKP.Co mamy po siedmiu latach?Jakąś kosztowną betonową karykaturę wcześniejszego pomysłu płatnej strefy i nadal nierozwiązane problemy z parkowaniem; prawie 150 milionowy budżet miejski, którego nie stać na coraz powszechniejszy w dzisiejszych realiach parking wielopoziomowy; prezent wyborczy w postaci parkingu przy stacji PKP tylko dla niewielkiej części samochodów, który w założeniu miał być parkingiem Park&Ride sfinansowanym przez marszałka.
Co z parkingiem na pkp? Starostwo i UM zapomnieli o temacie? Tam też będą wzywać policję do usuwania pojazdów?Czy burmistrz ma jakiś pomysł na tłok w centrum miasta?
bardzo dobrze i sprawnie przeprowadzona akcja,co nie ktorzy to sie czują jak na polu,a juz lepsze bryki to nagminnie staja jak chca.
Mamy wrażenie, że nie bez związku z tym artykułem Komenda Powiatowa Policji w Sochaczewie zamieściła właśnie na swojej stronie następującą informację: KONSEKWENCJE NIEPRAWIDŁOWEGO PARKOWANIAZablokowane wyjazdy z posesji lub drogi pożarowe, matki z dziećmi w wózku zmuszone do spaceru po ulicy, ponieważ niewłaściwie zaparkowany pojazd uniemożliwia swobodne poruszanie się chodnikiem to niestety w dalszym ciągu częsty powód interwencji policjantów. Apelujemy o zachowanie zdrowego rozsądku przy wyborze miejsca parkingowego. Kierowca, który nie patrzy na znaki i zostawia auto w miejscu, gdzie jest to zabronione, musi liczyć się z wysokimi kosztami za holowanie pojazdu. Po sochaczewskich drogach jeździ coraz więcej pojazdów, a to powoduje, że zaczyna się wyścig o miejsce parkingowe. Niestety, niektórzy chcąc uniknąć płatnej strefy parkowania nie zastanawiają się, czy ich pojazd spowoduje zagrożenie w ruchu drogowym. Największy problem dotyczy centrum miasta i rejonu dworca PKP. To z tych rejonów policjanci odbierają najwięcej próśb o interwencję. Na co skarżą się mieszkańcy: Przede wszystkim na brak możliwości wyjazdu z posesji, auta zaparkowane na ścieżkach rowerowych, zablokowane chodniki, a co za tym idzie – utrudnienia w ruchu pieszych. Interwencje często kończą się holowaniem pojazdu lekkomyślnego kierowcy.Jak uniknąć holowania pojazdu i nie narazić się na niepotrzebne koszty?Metoda jest prosta! Należy patrzeć na znaki i myśleć o innych uczestnikach ruchu drogowego.Za tego typu wykroczenia grozi mandat karny w wysokości 100 złotych. Doliczany jest również 1 punkt karny. Należy w tym miejscu dodać, że holowanie pojazdu na parking wynosi około 500 złotych. Auto zostaje usunięte na koszt właściciela. Policjanci mogą podjąć decyzję o usunięciu pojazdu gdy np.: stoi w miejscu zabronionym, utrudnia ruch lub stwarza zagrożenie dla innych uczestników.
@szczypior87Nie bronię kierowcy, który zignorował przepisy i zablokował osiedlowy wjazd. Dostrzegam jednak problem przynajmniej kilku ulic na których naprawdę ciężko jest zaparkować ze względu na wyspowe sąsiedztwo płatnych stref, a w mieście parkują nie tylko "lokalsi od pokoleń". Chodzi m.in. właśnie o Żeromskiego, Narutowicza, Senatorską. Dużym problemem z parkowaniem są nadal okolice PKP. Chodzi nie o rozgrywki polityczne, a o dobre rozwiązania dla mieszkańców, przyjęte uchwałą Rady Miejskiej jeszcze w 2009 r. (nieznane Panu), z których populistycznie zrezygnował obecny burmistrz. Dzisiaj po kawałku ówczesnego pierwowzoru strefy spełnia prośby mieszkańców, którzy proszą o jej rozszerzenie, co jak widać nie ułatwia życia w mieście, a trwa już 8 lat!!!.
Rozumiem rozgoryczenie, rozgrywki polityczne i tak dalej, ale co ma burmistrz (jakikolwiek) do faktu złamania przepisów ruchu drogowym przez kierowcę. Życzę wszystkim wielopoziomowych parkingów z masą pustych miejsc, ale z doświadczenia wiem też, że niewiele to zmieni w kwestii osób głupich bądź mających się za lepszych od ogółu, które i tak będą stawały tam gdzie akurat im się spodobało. I tutaj jedynym rozwiązaniem jest kara - finansowa oraz uciążliwa ze względu na konieczność udania się na parking policyjny.Z drugiej strony, to mieszkam w Socho już ponad dwa lata - przeprowadziłem się z Górnego Śląska. Często jeżdżę samochodem i jako świeżakowi w mieście zawsze udaje mi się znaleźć miejsce parkingowe - płatne bądź nie. NIe wierzę, że lokalsi od pokoleń mają z tym problemy znając wszystkie zakamarki miasta.Pozdrawiam
Temat parkowania w mieście najwyraźniej przerósł burmistrza. Pan Osiecki chcąc zostać burmistrzem populistycznie krytykował poprzednika za pomysł płatnej strefy parkowania, za wielopoziomowy parking w centrum, za starania zmierzające do wspólnego z marszałkiem rozwiązania problemu parkowania przy PKP.Co mamy po siedmiu latach?Jakąś kosztowną betonową karykaturę wcześniejszego pomysłu płatnej strefy i nadal nierozwiązane problemy z parkowaniem; prawie 150 milionowy budżet miejski, którego nie stać na coraz powszechniejszy w dzisiejszych realiach parking wielopoziomowy; prezent wyborczy w postaci parkingu przy stacji PKP tylko dla niewielkiej części samochodów, który w założeniu miał być parkingiem Park&Ride sfinansowanym przez marszałka.