Reklama

To moja misja

Tygodnik Echo Powiatu
10/11/2009 10:45
W zeszłym tygodniu w Echo Powiatu ukazał się ostatni fragment książki Mariusza Rokickiego „Życie po skoku”. Mamy nadzieje, że jej lektura dała naszym czytelnikom wiele do myślenia i zostanie potraktowana jako przestroga, przestroga przed tym „tylko” jednym skokiem, który może mieć poważne konsekwencje. A często prowadzić do śmierci. Na szczęście w przypadku Mariusza tak się nie stało. Jednak długo dochodził on do stabilizacji psychicznej, długo także godził się z własnym losem.

Nam opowiedział, jaka trudna i bolesna była to droga.Zaintrygowała mnie w Twojej książce tajemnicza siła, o której piszesz. Siła, która „ciągnęła Cię do wody”…- Tak, to było coś nie do ugaszenia, pragnienie skoku do wody, myślałem tylko o tym. Nie umiem tego wytłumaczyć, ani do dzisiejszego dnia zrozumieć, to chyba tak jak napisałem w książce, przeznaczenie.

Wierzysz w przeznaczenie?
– Tak wierzę, przekonałem się o tym wielokrotnie, każdy człowiek ma na ziemi jakieś zadanie do wykonania.
W książce piszesz, że nie chciałeś żyć. Próbowałeś popełnić samobójstwo. Czy żałujesz teraz tych myśli?
- Czasem wracam myślami do tych trudnych chwil i mam dla siebie zrozumienie. Wtedy nie widziałem dla siebie miejsca na tym świecie, to był dla mnie ogromny ciężar, z którym sobie nie radziłem. Śmierć była jedyną ucieczką przed życiem całkowicie zależnym. Czy żałuję? Chyba nie, bo paradoksalnie to dzięki pewnej sytuacji, kiedy to byłem bliski śmierci (nie po przez samobójstwo) wystraszyłem się okrutnie i prosiłem Boga o życie. To był zwrot w kierunku życia, było mi żal opuścić ten świat. To chyba była lekcja pokory od samego Boga, doprowadził do zdarzenia, którego tak pragnąłem i zrozumiałem, że to nie jest wybawienie… raczej tchórzostwo i porażka.
Trudno pokonać własne słabości?
- Na początku miałem z tym problem, przegrywałem ze wszystkim. Teraz nie łatwo jest pokonać moją doświadczoną na różne sposoby psychikę. Traktuję problemy, słabości jak wyzwanie, podchodzę do tego ze spokojem, opracowuję strategię i realizuję ją. Rzadko przegrywam, nie załamuję się tak jak kiedyś.
Spotkałeś na swojej drodze wielu życzliwych ludzi, ale i takich, którzy nie byli Ci pomocni, nawet personel szpitala.
- Trudno jest zrozumieć, co takie osoby robią w Służbie Zdrowia. W różnych szpitalach spotkało mnie wiele przykrych chwil, tak ze strony lekarzy jak i pielęgniarek. Na szczęście to tylko pojedyncze przypadki, bo większość białego personelu to naprawdę anioły, opiekuńcze i miłe. Ale to prawda, że spotkałem też mnóstwo życzliwych ludzi, większość z nich to moi przyjaciele, są ze mną do dziś.
Zacząłeś pisać wiersze i teksty piosenek. Próbowałeś swoich sił na tym polu przed wypadkiem?
- Tak, to było jeszcze w podstawówce, po tej szkole już nie pisałem, nie miałem na to czasu, zacząłem na nowo tworzyć po wypadku. Dzięki temu przetrwałem najtrudniejsze chwile.
Zaskakująca jest pomoc, którą dostałeś od kibiców ulubionej drużyny. Na pewno większość ludzi wyobraża ich sobie, jako chuliganów, a nie ludzi o dobrych sercach.
- To już chyba stereotyp, choć pseudokibice znajdują się w kręgach wiernych fanów swojej drużyny. Ale jestem tego żywym dowodem, że kibice mają wielkie serca. Choć przyznaje, bałem się ich reakcji na moją prośbę, jak się okazało, niepotrzebnie.
Piszesz o tym, że wielu przyjaciół się od Ciebie odwróciło. Co się czuje, gdy ludzie, których uważa się za przyjaciół zaczynają Cię unikać?
- To bardzo boli, zwłaszcza wtedy, gdy niema w tym mojej winy. Przeżywanie takich sytuacji dużo kosztuje, odbija się to na mojej psychice i zawsze pozostawia ślad. Teraz na szczęście nic takiego się nie zdarzyło i niech już tak zostanie.
Na jakim poziomie Twoim zdaniem jest pomoc społeczna w Polsce, co byś zmienił?
- No cóż, jesteśmy krajem na dorobku, obecnie nie jest dobrze, ale w porównaniu z tym, co było kilka lat wstecz, mogę powiedzieć, jest postęp. To, co razi mnie najmocniej to biurokracja i chore limity. Przykład: Na miesiąc mamy wyznaczony limit cewników zewnęcznych 30 szt., one często spadają i czasem 40 szt., to mało. Wtedy trzeba dokupić bez refundacji, ten system źle działa. Kiedy rozmawiam z przyjaciółmi z zagranicy o tych limitach, mówią jedno: Współczuje, że macie w Polsce takie warunki. Osobiście wierzę, że niebawem i w naszym kraju będzie tak jak powinno.
W jaki sposób ostrzegasz ludzi przed skokiem, które może zmienić ich życie?
- To moja misja, przeżyłem ten okropny wypadek i ponoszę jego konsekwencje. Nie chcę żeby kogokolwiek spotkał podobny los, dlatego opisałem to, przez co przeszedłem w książce z nadzieją, że wpłynę na wyobraźnię każdego, kto ją przeczyta. Mam nadzieję, że mi się to udało, sądząc, po listach, jakie dostaje.
Na Twojej stronie internetowej znalazłam informacje o kolejnej książce…
- Tak, tym razem to fantastyka, wymyślona historia, kryminał z wątkiem miłosnym, pod tytułem „Siła miłości”. Kocham pisać i chcę to robić, dokąd będę mógł, to moje całe życie.
Z całego serca życzę powodzenia, na pewno będzie informować naszych czytelników o Twoich kolejnych książkach.
- Dziękuję.

Monika Ozimek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama