Kiedyś wyglądał nie najgorzej, choć nieco buro i smutno. Ale był cały, nie straszył pogiętymi bokami i dziurawym dachem. Można tu było poczekać na autobus PKS lub szkolny, dowożący dzieci do Rybna. Nie padało wtedy na głowę i od wiatru też trochę osłaniał. Był też czas, kiedy okoliczna młodzież spotykała się tu wieczorami, by pogadać, a nawet urządzić sobie piknik. Miejsce dobre, jak każde inne, szczególnie, że alternatyw niezbyt wiele w okolicy. Nazywali je „Dwa Światy”, czyli tak, jak jeden z dawniejszych telewizyjnych reality show. Lata jego świetności jednak minęły. Agonia rozpoczęła się w momencie, gdy wjechał na niego szalony kierowca i porządnie go nadwyrężył. Uszkodzona i zbakierowana konstrukcja nie zachęcały już nikogo do skorzystania z jego osłony. A teraz jeszcze do kompletu rozpada się dach. Nie dość, że dziurawy, to wszędzie walają się kawałki połamanego eternitu, który stanowił pokrycie. Ciekawe, ile mikrowłókienek azbestu wydostaje się z nich i znajduje schronienie w ludzkich płucach. Być może właściciel przystanku nawet nie wie, co dzieje się z jego własnością, a byłoby to nieco dziwne, jako że kierowcy mają oczy i widzą, w jakim jest stanie. Tak dla pewności podaję adres: skrzyżowanie drogi powiatowej z Karolkowem Rybnowskim, po prawej stronie, jadąc w kierunku Rybna. A tak swoją drogą, czy przydrożne przystanki nie mogłyby być malowane na jakieś bardziej przyjazne oku kolory?
monika gadzińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze