Na temat największej sochaczewskiej spółdzielni mieszkaniowej mówi się ostatnio bardzo dużo. I w zaciszu domowym, i na spółdzielczych zebraniach, i wreszcie w lokalnej prasie. Ciągłe rozłamy w łonie samej spółdzielni, doniesienia o kolejnych wykrytych nieprawidłowościach i coraz częstsze podejrzenia, że spółdzielni może grozić upadłość, powodują, że spółdzielcy martwią się o swój byt. I to w dosłownym znaczeniu, gdyż mieszkania dla wielu ludzi w Sochaczewie są jedynym dobrem materialnym, jakie posiadają. Jednym ze sposobów zabezpieczenia tego dobra jest ustanowienie odrębnej własności lokalu. Trudno więc się dziwić, że członkowie, posiadający spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego, domagają się przeniesienia prawa spółdzielczej własności na prawo odrębnej własności lokali. Dopiero bowiem taki status mieszkania daje pełne prawo do dowolnego dysponowania nim i jest jedyną drogą, która powoduje, że lokatorzy nie płacą za zobowiązania powstałe z nieodpowiedzialności, braku kompetencji czy niefrasobliwości zarządzających największą spółdzielnią mieszkaniową w Sochaczewie. Ustawa pozwala Możliwość taką stworzyła ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych z 26.10.2000 r. Przewiduje ona m.in. utrzymanie dotychczasowego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego oraz możliwość przekształcenia na wniosek członka spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego i spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego, w tym spółdzielczego prawa do garażu w prawo odrębnej własności tych lokali. Ustawa wyznaczyła spółdzielniom mieszkaniowym 12-miesięczny termin, licząc od dnia jej wejścia w życie (15 grudnia 2000r), na podjęcie uchwał określających samodzielne lokale mieszkalne i lokale o innym przeznaczeniu, które znajdować się będą w budynkach należących do spółdzielni i będą mogły być przedmiotem odrębnej własności – czytamy w komunikacie Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, opublikowanym po uchwaleniu ustawy. Spółdzielnia twierdzi tymczasem, że ustawa daje jej na przekształcenia dwa lata. W tej chwili nie ma to i tak większego znaczenia, gdyż, jak przyznał prezes Spółdzielni Mieszkaniowej L-W, Grzegorz Muśko, w tej spółdzielni nikt nie ma dotychczas ustanowionej odrębnej własności. Mieszkańcy żądają Przeciw takiemu stanowi rzeczy zaprotestowali mieszkańcy bloku przy ul.600- lecia 27. Trzydziestu pięciu lokatorów budynku 17 października tego roku wystosowało do SMLW pismo z żądaniem zawarcia z nimi umów notarialnych i założenia ksiąg wieczystych na wykupione wcześniej przez nich lokale. W piśmie informowali jednocześnie, że są zainteresowani prawem wieczystego użytkowania gruntów i nie muszą w związku z tym czekać na ich pomiary i wykup. - Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na złożone pismo, dlatego interweniowaliśmy w Radzie Nadzorczej SMLW – mówi jedna z mieszkanek bloku. – Dopiero wtedy dotarło do nas od prezesa pismo, w którym nie podano nam żadnych konkretów, a jedynie przybliżony termin (2006 rok) na podpisanie umów. Tymczasem ustawa mówi, że w razie niepodjęcia przez spółdzielnię uchwały w terminie określonym w ustawie, osoby uprawnione do nabycia odrębnej własności lokalu będą mogły dochodzić roszczeń na drodze powództwa sądowego – dodaje. Zdaniem lokatorów bloku, spółdzielnia ma duże zobowiązania finansowe wobec firm, co piąte mieszkanie jest zadłużone, a planowane podwyżki centralnego ogrzewania spowodują kolejne zaległości czynszowe. Wszystko to powoduje, że część spółdzielców wywiązujących się wobec SM, nie chce w razie kłopotów odpowiadać za jej zobowiązania. Dlatego też nalegają na ustanowienie prawa własności swoich lokali. Pytają przy tym, co robiła spółdzielnia przez pięć lat od czasu wejścia w życie ustawy. Spóźniona Spółdzielnia Prezes Grzegorz Muśko przyznaje, że na dzień dzisiejszy spółdzielnia jest nadal nieprzygotowana do przekształceń, ale zaraz dodaje, że do czasu powołania obecnego zarządu, w więc do kwietnia 2004 r., spółdzielnia nie zrobiła nic w sprawie ustanowienia odrębnej własności lokali. Co prawda za czasów poprzedniego zarządu ogłoszono przetarg na podziały geodezyjne, ale był on niezgodny z ustawą o zamówieniach publicznych. W kwietniu 2004 zaczynaliśmy od zera – mówi Grzegorz Muśko. – W ciągu półtora roku udało nam się poważnie posunąć sprawę do przodu i mam wrażenie, że zbliżamy się do finału. Rozstrzygnęliśmy przetarg, podziały fizycznie zostały dokonane i w tej chwili są zatwierdzane w Starostwie Powiatowym. Spodziewamy się, że na 20 grudnia decyzje będą uprawomocnione – dodaje prezes. Czas goni spółdzielnię, bowiem 31 grudnia tego roku mija termin, kiedy SM może zwrócić się do Skarbu Państwa o refundację wykonanych podziałów geodezyjnych. Chodzi, w naszym przypadku, o kwotę 115 tys. zł. Grzegorz Muśko przypomina, że spółdzielnia wykonała w krótkim czasie wielką pracę, aby jej sprostać, zatrudniono dwóch geodetów, sporządzono ogromną liczbę map niezbędnych przy podziałach nieruchomości. Podzielone racje Mieszkańców budynku 600-lecia 27 nie przekonują te wypowiedzi, gdyż im nie zależy na własności gruntu, a jedynie lokali. Mają więc pretensję, że spółdzielnia każe im czekać na coś, co ich nie dotyczy. Prezes przyznaje, że istnieje możliwość ustanowienia własności posiadając jedynie użytkowanie wieczyste gruntu. Twierdzi jednak, że dopóki właścicielem gruntów jest Miasto Gmina Sochaczew, a spółdzielnia jedynie użytkownikiem wieczystym, musi ona co roku płacić 300 tys. zł podatku do UM. - Jeżeli teraz możemy wykupić grunty za 5 proc. wartości, to chcemy to zrobić – dodaje prezes Muśko. Spółdzielczy geodeta, Tomasz Grzelak mówi z kolei, że podczas ubiegłorocznych konsultacji z mieszkańcami w sprawie podziału gruntów, lokatorzy bloku z ul. 600-lecia wyrazili zgodę na taki podział, aby każdy budynek stał na oddzielnej działce, dopiero później się rozmyślili. A kiedy spółdzielnia rozpocznie procedurę podziału, nie może jej potem „odkręcić”. Takiej wersji zdarzeń zaprzecza przedstawicielka lokatorów budynku. Twierdzi, że nigdy nie interesowały ich grunty, a jedynie mieszkania, na które chcieliby mieć odrębną własność i akt notarialny.a wspólnego do W spółdzielni dowiadujemy się jednak, że aby spisać taki akt, potrzebne jest zaświadczenie o samodzielności lokalu, żeby je otrzymać, trzeba precyzyjnie określić udział lokalu w całym budynku, np. w korytarzu, klatce schodowej itd. Musi być wyrys mieszkania na rzucie piętra czy piwnicy. - Bez tego spółdzielca nie otrzyma zaświadczenia o samodzielności lokalu, a bez niego nie ma w ogóle po co iść do notariusza – dodaje prezes Muśko. I okto właśnie chodzi. Spółdzielców dziwi, że w SM brakuje podstawowej dokumentacji technicznej, co za każdym razem nieprawdopodobnie wydłuża wszystkie procedury. umentu, precyzującego plan przestrzennego zagospodarowania Pól Czerwonkowskich, który obecnie wystawiony już został do publicznego wglądu. Istotna nowość to uzgodnienie, że w planie ma być wyznaczone w północno-wschodnim n Między innymi takie sprawy powodują, że coraz częściej słyszy się głosy o podziale aroż. Daje takie możliwości nowa ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych, ale pierwszym krokiem jest ustanowienie prawa odrębnej własności. Być może kiedy ruszy ta procedura, spółdzielcy pomyślą o kolejnym kroku, a więc wydzieleniu się ich niku pól Miejsce Obsługi Podróżnych, tzw. MOP, tuż obok skrzyżowania obwodn Jolanta Śmielak-Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze