1 sierpnia w całym kraju uczczono 68 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. W Sochaczewie, punktualnie o 17.00 zawyły syreny, na placu Kościuszki grupa rekonstruktorów wciągnęła na masz biało-czerwony sztandar, w ciszy oddano hołd setkom tysięcy żołnierzy i cywilów, którzy stracili życie walcząc o stolicę. Jednym z uczestników tej uroczystości jest poseł ziemi sochaczewskiej Maciej Małecki (PiS), z wykształcenia historyk, absolwent m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na chwilę rozmowy umawiamy się przy tablicy pamiątkowej z nazwiskami i pseudonimami poległych żołnierzy Armii Krajowej, umieszczonej w murach kościoła św. Wawrzyńca.
- Pamiątkowa tablica wskazuje wielu żołnierzy podziemnej armii biorących udział w Powstaniu Warszawskim lub pomagających powstańcom, gdy wycofywali się ze stolicy
- Na pomoc walczącej stolicy szły okoliczne oddziały AK. Między innymi blisko 500 żołnierzy z sochaczewskiego obwodu Skowronek pod dowództwem majora Władysława Starzyka Korwin. Najpierw walczyli z Niemcami w czasie okupacji, a potem bili Niemców w Puszczy Kampinoskiej, na Żoliborzu, atakowali Dworzec Gdański. Wielu przelało krew. Wielu zginęło. Ci ludzie zapisali piękną kartę w dziejach ziemi sochaczewskiej. Ziemia sochaczewska wydała wielu na świat wielu bohaterów, ale to pokolenie w doskonały sposób zdało egzamin z patriotyzmu.
- Od lat trwa dyskusja, czy Powstanie Warszawskie miało sens, czy było potrzebne, czy duma narodowa uzasadnia późniejszą liczbę ofiar. Pana zdaniem było warto?
- Od lat trwa próba tworzenia czarnej legendy powstania. Nie wystarczyło fizyczne mordowanie powstańców przez UB i NKWD, trzeba było jeszcze fałszować historię. Oceniając Powstanie Warszawskie należy spojrzeć oczami ludzi, którzy w lipcu 1944 roku byli w Warszawie. Należy zrozumieć ich sytuację, zrozumieć co czuli po 5 latach okupacji, niemieckich morderstw, łapanek, wywózek do obozów koncentracyjnych, latach wszechobecnego terroru i spychania ich do roli podludzi. Tylko wtedy uda się pojąć, jakimi motywami kierowali się warszawiacy szykujący do powstania przez kilka długich lat. 27 lipca 1944r. Niemcy wydali rozkaz, że 100 tys. warszawiaków ma stawić się do kopania rowów przeciwczołgowych. To byłby koniec polskiej podziemnej armii. Warszawa jako jedyna wśród okupowanych miast zignorowała ten rozkaz.
Była też określona sytuacja polityczna w kraju i na świecie. Rosja właśnie powołała swój polski rząd w Lublinie i mówiła, że tylko komuniści walczą z Niemcami. Trwała akcja Burza, ale Rosjanie zajmowali kolejne polskie ziemie, po czym aresztowali i mordowali akowców. Jednocześnie przez radio Moskwa, radiostację Kościuszko i rozrzucane z samolotów ulotki nawoływali ludność Warszawy do ataku na Niemców. Wołali: Ludu Warszawy! Do broni! Uderzcie na Niemców! Milion ludności Warszawy niechaj stanie się milionem żołnierzy. Bezpośrednio przed powstaniem rozwiesili w Warszawie afisze informujące, że przedstawiciele polskiego rządu uciekli z Warszawy i władzę nad siłami zbrojnymi przejmuje komendant Polskiej Armii Ludowej. Była to celowa prowokacja prowadząca do niekontrolowanego wybuchu, a w efekcie do rzezi ludności Warszawy.
Celem PPR i Armii Ludowej była pomoc dla Armii Czerwonej bez względu na liczbę ofiar. Chcieli też przejąć władzę w stolicy przez opanowanie najważniejszych budynków. Mieli nawet plany rozbijania oddziałów niepodległościowych. Latem 1944 byli na to jednak zbyt słabi. Swoje plany zrealizowali dopiero wtedy, gdy opaski AL zamienili na mundury UB.
Pamiętajmy, że Rosjanie najpierw nawoływali do powstania, mówiąc, że lada dzień wchodzą do Warszawy. Było to w dniach, gdy oddziały niemieckie wycofywały się, widoczne było rozprzężenie w szeregach. Potem Rosjanie celowo wstrzymali ofensywę. Więcej po wschodniej stronie Wisły rozbrajali oddziały spieszące na pomoc Warszawie. Zabronili nawet lądowania alianckim samolotom, które dokonywały zrzutów z pomocą dla ludności stolicy. Samoloty te musiały przedzierać się z Włoch do Warszawy i z powrotem przez tereny opanowane przez niemieckie myśliwce, przez gęste sito artylerii przeciwlotniczej. Straty w załogach sięgnęły aż 40%. Bezpieczne lotniska były zaraz za Wisłą, ale Rosjanie nie pozwolili tam lądować. Kiedy premier Mikołajczyk 3 i 5 sierpnia prosił w Moskwie o pomoc usłyszał, że w Warszawie nie ma powstania!
Kolejna sprawa, to postawa aliantów zachodnich. Przecież dopiero pod koniec powstania, we wrześniu, wydali Niemcom ultimatum, że jeśli okupant nie będzie traktował jeńców wojennych zgodnie z zapisami Konwencji Genewskiej, będzie to oznaczało odwet na jeńcach niemieckich. Gdyby ta deklaracja pojawiła się 2 3 sierpnia ilu Polaków ocaliłoby życie?
Powstańcy mieli opanować kluczowe punkty Warszawy, utrzymać je tylko kilka dni, do czasu wkroczenia Armii Czerwonej. Utrzymali je 63 dni. To niesamowite bohaterstwo. Tak należy patrzeć na Powstanie.
- Wydaje się, że to aż 68 lat, ale to dopiero 68 lat, współczesna historia, żyjący świadkowie
- Niestety według planów obecnego rządu z podręczników historii nie moglibyśmy się uczyć o Powstaniu Warszawskim, ponieważ program kończyłby się na I wojnie światowej. To jest odcinanie Polaków od korzeni, od tradycji, od bohaterów, takich z jakimi spotkamy się w Powstaniu Warszawskim. Każdy Polak powinien znać historię, a przynajmniej powinien mieć szansę uczyć się jej w szkole. Nie chodzi o dodatkowe lekcje, o jakieś bloki tematyczne wymagające nakładów finansowych, ale zwyczajne lekcje. Naród, który traci pamięć, traci własną tożsamość. Jeśli chcemy być Polakami i żyć w Polsce, a nie jakimś bliżej nieokreślonym regionie Unii Europejskiej, musimy pamiętać o historii. I przekazywać ją w interesującej formie. Takiej jak dzisiejsza rekonstrukcja na Placu Kościuszki w Sochaczewie. Z całego serca dziękuję młodym rekonstruktorom za ten pomysł. Dziękuję też burmistrzowi Piotrowi Osieckiemu, za to, że w patriotyczne rocznice Sochaczew zawsze jest dekorowany biało czerwonymi flagami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ci młodzi rekonstruktorzy, którzy od 2 lat są pomysłodawcami i wykonawcami krótkiej inscenizacji z okazji 1.08 w Sochaczewie, to członkowie Muzealnej Grupy Rekonstrukcji Historycznej im. II/ 18 pp.
Grupa działa przy sochaczewskim muzeum od 1998 r.
Ci młodzi rekonstruktorzy, którzy od 2 lat są pomysłodawcami i wykonawcami krótkiej inscenizacji z okazji 1.08 w Sochaczewie, to członkowie Muzealnej Grupy Rekonstrukcji Historycznej im. II/ 18 pp.
Grupa działa przy sochaczewskim muzeum od 1998 r.