Dzięki błyskawicznym działaniom policji, straży pożarnej i sochaczewskiego oddziału ratunkowego odnaleziono schowaną w krzakach kobietę z rękami ubrudzonymi krwią i piachem, i noworodkiem owiniętym w jutowy worek. Jak doszło do tak dramatycznych zdarzeń? We wtorek 10 czerwca ok. godz. 10.00 młody mieszkaniec wsi Kuznocin zauważył na łące pod drzewem kobietę zwijającą się z bólu. Gdy podszedł do niej, aby udzielić jej pomocy lub wezwać karetkę pogotowia, usłyszał prośbę, aby nie zawiadamiał policji, ponieważ rodzi się dziecko. Szybko pobiegł do pobliskiej stacji obsługi samochodów, żeby kupić butelkę wody. Zdenerwowany opowiedział o zdarzeniu sprzedawcy, który nie chciał uwierzyć w jego opowieść. Kiedy wrócił z butelką wody, kobiety już nie było na łące. W miejscu gdzie rodziła, zobaczył tylko resztki zakrwawionego łożyska. Na miejsce przybyła powiadomiona o zdarzeniu policja, a wraz z nią karetka pogotowia i trzy jednostki straży pożarnej do ewentualnej pomocy w odszukaniu kobiety z noworodkiem. Zdaniem lekarza noworodek mógł żyć, ale jego życie było w niebezpieczeństwie. Do poszukiwań użyto psa policyjnego, jednak wysypywane niedawno nawozy na polach uniemożliwiły mu podjęcie tropu. Wszystkie przybyłe służby, mimo panującego upału, penetrowały okoliczne łąki, zagajniki i pola. Okazało się, że była to decyzja słuszna, bo kobietę z dzieckiem znaleziono kilkaset metrów dalej w krzakach. Gdy ją z nich wyciągnięto, miała zakrwawione i umazane w piachu ręce. Dziecko było owinięte w resztki jutowego worka, ale żyło. Natychmiast erka odwiozła noworodka i jego matkę do szpitala. Pojechał również jeden z mundurowych policjantów, aby wyjaśnić, dlaczego kobieta zdecydowała się urodzić dziecko na łące, a nie w szpitalu i co zamierzała zrobić z noworodkiem. Sprawa wyjaśniła się dopiero pod koniec tygodnia, gdyż przesłuchiwana przez dwa dni kobieta podawała o sobie fałszywe dane. Policjanci ustalili w końcu jej tożsamość. Jest ona mieszkanką województwa warmińsko-mazurskiego. Była poszukiwana w całym kraju listem gończym, bo rok temu otrzymała przepustkę z więzienia i nie zgłosiła się z powrotem do odbywania kary. Okazało się, że została skazana z art. 149 KK za zabicie własnego dziecka. Gdyby więc policjanci nie odnaleźli jej po porodzie, mogłoby dojść do następnej tragedii. Do sprawy wrócimy. J.W
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze