Działamy poza Sochaczewem. Nie interesuje nas lokalna polityka, nie obchodzą kłótnie i roszady personalne. Nic od urzędów nie oczekujemy, z wyjątkiem świętego spokoju - nie chcemy, by ktokolwiek wtrącał się w nasze działania, albowiem samorząd to ewidentnie miejsce dla cyników, często przeliczających swoje działania na głosy. Taka jest uroda tej pracy i nie jest to zarzut do nikogo, tak po prostu wygląda. Ale mieszkamy w Sochaczewie i to, co tutaj się dzieje nas dotyczy - czy tego chcemy czy nie. A chcemy by nas dotyczyło, więc chcemy, nie, cofnij - musimy też podsumować ostatnie lata w wąskiej, dotyczącej nas dziedziny - kultury oraz organizacji pozarządowych.
Po co kultura?
Wiem, że w domu najważniejsze jest łóżko, lodówka i toaleta - obraz na ścianie (czyli kultura) jest luksusem, niepotrzebnym do przetrwania, drugorzędnym. Jednak bez kultury siedzielibyśmy wciąż na drzewach, kształtuje ona naszą świadomość, wytycza cele, pogłębia wrażliwość i, co ważne daje poczucie wspólnoty z minionymi pokoleniami - daje nam ciągłość. Korzyści można by wymieniać, te w kontekście lokalnym wydają się najważniejsze.
Ja, mój zespół, moje stowarzyszenie realizujemy swoje cele statutowe, wieszamy ten obraz na ścianie, robimy kulturę z dala od Sochaczewa. Nie ze względu na pieniądze : np. Święto Muzyki w Toruniu kosztuje 0 (słownie: zero złotych zero groszy), a na projekt wymiany międzynarodowej w Częstochowie pozyskane zostały pieniądze z UE. Można by takie rzeczy robić w Sochaczewie, tylko nikt w urzędzie nie jest tym zainteresowany, od lat więc promujemy Toruń, Katowice, Gliwice, Częstochowę, Warszawę, Łódź, Gdynię oraz dziesiątki małych miasteczek i wsi w całym kraju. I wszystko fajnie, tylko potem wracamy do domu i widzimy taką oto jednostkę organizacyjną:
"Centrum Kultury, Promocji, Sportu, Turystyki i Organizacji Pozarządowych"
W nazwie brak jeszcze "Kontaktu z Cywilizacjami Pozaziemskimi" czy "Leczenia Uporczywej Opryszczki", wszystko koniecznie z dużej litery. Jeśli ktoś jest od wszystkiego, to jest od niczego. Pokazuje to też stosunek burmistrza do spraw, które są istotne dla mieszkańców, może z wyjątkiem promocji. Ta realizowana jest na pięć z plusem.
Natomiast pan burmistrz również jest aktywnym konsumentem kultury, tylko zdecydowanie ogranicza się do tej wizualnej (ma być ładnie). Jak mu to wychodzi, nie mnie oceniać, chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ma ona (ta kultura, rzecz jasna) również inne oblicza. Przez włodarza niedoceniane.
Dlaczego pozarządowe lepsze
Pan profesor czy człowiek z doktoratem w konkretnej dziedzinie wie o niej bardzo dużo. Jej pasjonat - specjalista wie o niej WSZYSTKO. Wiem to z doświadczenia, jednak ta "oczywista oczywistość" umknęła urzędnikom naszego miasta. Mam bolesne wrażenie, że w swojej omnipotencji, wszechwiedzy samorządowcy posunęli się o krok za daleko. Jeśli muzyka poucza w kwestii akustyki były sportowiec, to mamy do czynienia z jakąś aberracją, brakiem kontaktu z rzeczywistością, pomijając fakt, że jest to obraźliwe. Najgorszy jest jednak utracony potencjał: Wszyscy ci ludzie mogliby z radością, nieodpłatnie pomóc, czyniąc wiele dobra dla Sochaczewa.
Urząd miejski nie ma bladego pojęcia jak odnosić się do stowarzyszeń - nie potrafi nawiązać partnerskich relacji, mam wrażenie, że czasem uznaje system wasalny wyłącznie - oto tu z wysokości wiernych nagradzać będziemy. Biada tym, którzy nie mają poczucia wspólnoty z urzędem, lecz chcą działać na własny rachunek. W stosunku do inicjatyw niezależnych zachowują się dość dziwacznie - ignorują. Nie ma świata poza światem urzędu.
Szczególnie niepokojące jest pragnienie podpisywania się pod cudzymi pomysłami. To, że Urząd Miejski w Sochaczewie finansował/uczestniczył/patronował realizacji jakiejś inicjatywy stowarzyszenia/fundacji/grupy nieformalnej nie oznacza, że może swoich partnerów deprecjonować, w cień spychać czy też bezczelnie ignorować. W ten sposób czyni źle przede wszystkim sobie, ponieważ taki oto niezależny działacz będzie bardzo mile połechtany że miasto go szanuje i wspiera. I będzie dumny z tego faktu. Tymczasem coraz więcej jest ludzi sfrustrowanych i zniechęconych do współpracy z miastem.
Może urząd uważać że tak nie czyni, tak jednak wygląda to w odczuciu wielu organizacji pozarządowych, szczególnie w odniesieniu do budżetu partycypacyjnego zwanego szumnie "obywatelskim". Moje zirytowane koleżanki i rozzłoszczeni koledzy ze stowarzyszeń nie pamiętają, że urząd nie jest po to, żeby rozwiązywać problemy, tylko żeby rozwiązywać problemy urzędu.
A jakby im zapłacić?
Pieniądze przeznaczone na kulturę w otwartym konkursie ofert to jakiś ponury żart. Niemożliwe jest prowadzenie działalności związanej z kulturą za przyznane sumy - jedyne co można to zrobić imprezę. Plenerową, miłą, sympatyczną - tylko że nie o imprezy powinno tu chodzić, tylko codzienną, często żmudną i niewdzięczną pracę. Mojego stowarzyszenia to co prawda nie dotyczy, ponieważ nie otrzymaliśmy dofinansowania, za to suma przeznaczona na projekt wymiany międzynarodowej z naszym udziałem to 4 razy więcej niż suma przeznaczona w otwartym konkursie ofert na kulturę dla całego (!) Sochaczewa. Napełniają me serce otuchą słowa burmistrza, że co prawda suma przyznawanych pieniędzy nie wzrośnie, ale za to nie zmaleje.
Ale najwyraźniej o imprezy właśnie chodzi. Jasnym jest że są nośne medialnie, niczym igrzyska w starożytnym Rzymie. I ładnie, i wesoło, bijmy brawo wszyscy. Dochodzi do tego, że Centrum Kultury, Sportu i Promocji, Promocji, Promocji przejmuje zadania Miejskiego Ośrodka Kultury, spychając tenże na margines. Więc czym MOK ma się zajmować? Czy nie jest to przypadkiem złe pojmowanie zadań urzędu miejskiego, wynikające z wyżej wymienionego przekonania o własnej wyższości? Mam najróżniejsze uwagi dotyczące działania MOK, ale teraz ważne jest tylko jedno: Dajcie im robić swoją robotę!
To, co ma się dziać w sferze kultury w Sochaczewie jest ustalane gdzieś za zamkniętymi drzwiami, towarzysko przy kawce. Wiem, bo byłem. Rozmowy te są co prawda długie, ale za to nudne. Tyle że ani to przejrzyste, ani profesjonalne i nie ma możliwości egzekwowania ustaleń kuluarowych. Miało być tak, ale jest inaczej i tyle.
Głuchy urząd
Imponująca jest odporność urzędu na wszelkie sugestie. Pan burmistrz podkreśla w swoich wypowiedziach wyborczych że jest z każdej strony atakowany i może jest to prawda, tyle że część z tych ataków wynika z braku dialogu miasta z mieszkańcami, o merytorycznej dyskusji nawet nie wspominając. Nie wszystkie komentarze da się zablokować i będą się one pojawiać, jak choćby mój. Pomijam oczywiście histeryczne wpisy tu i ówdzie, które uważam za niestosowne, zwłaszcza jeśli autorami są ludzie reprezentujący stowarzyszenia czy komentarze w stylu: "Pada deszcz? Wina burmistrza!" ponieważ obniżają one poziom dyskusji tak bardzo, że odechciewa się w niej uczestniczyć. Ale z drugiej strony: Witamy w demokracji mr. Osiecki! Takie oto wilcze prawo mieszkańców aby recenzować. Pozostawanie głuchym przed niczym nie ratuje, jedynie upośledza.
"Ziemia Sochaczewska"
Z najwyższą odrazą przyjmuję insynuacyjne artykuły z "Ziemi Sochaczewskiej", która nawet nie sili się na obiektywizm. Pan kontrkandydat na urząd burmistrza, będący ofiarą artykułów, budził we mnie raczej chłodne uczucia, jeśli w ogóle jakiekolwiek, ale ten sposób uprawiania dziennikarstwa (czytaj:polityki ) uważam za hańbiący. I ciekaw jestem co by rzekł na to pan redaktor Burzyński? Obecnie wstyd mi nawet w "Ziemię Sochaczewską" rybę zawinąć.
Wizja kultury
Pewien mądry pan na mój zarzut, że w Sochaczewie nie ma koncepcji kultury odpowiedział: "Całe szczęście, proszę pomyśleć co by się stało jak by ta koncepcja była!". I zgadzam się w pełni, ponieważ namiastka tej koncepcji jednak jest. Śpieszę więc poinformować, że:
Chopin nigdy nie będzie kojarzony z Sochaczewem. Żelazowa Wola ma na to monopol i mrzonką jest pomysł, że japońscy turyści przyjadą do naszego miasta (bo i po co?) Tymczasem zaczynam się obawiać, że niedługo otworzę lodówkę i obok jogurtów, skryty za masłem będzie się ów Chopin czaić. A jest przecież tyle rzeczy które mogą stać się wizytówką miasta: od zamku poczynając przez kolej wąskotorową, motocross, rugby, na wielowiekowej, wielokulturowej historii miasta kończąc. A właściwie słuszniej kończąc na bitwie nad Bzurą. Co, oddając cesarzowi co cesarskie urząd zauważył i wdraża. Chwała mu za to. Chciałbym jednak wizji, nie szytego ze skrawków obrazka kultury igrzyskowej, opatrzonej każdorazowo wypowiedzią burmistrza jak to oto jest świetnie i dlaczego my, Sochaczewianie, dumni potomkowie książąt mazowieckich jesteśmy tacy wspaniali. Lecz, może jestem zbyt wymagający - może dyskusja z urzędem na temat kultury jest jak taniec o architekturze.
Nie przypadkowo piszę o tym teraz. Niedługo wybory, więc doskonały moment, by wywołać do tablicy. Po wyborach byłaby tylko głucha cisza. Ciekawa byłaby dla mnie debata między kandydatami - Piotr Osiecki wie doskonale, co po Bogumile Czubackim dostał, Bogumił Czubacki wie, co pozostawił. Wiem jak niechętny stosunek mają obaj kandydaci do debat, więc pewnie nie ma na co liczyć, ale mogę przecież spytać - Panowie, co do cholery zamierzacie zrobić z kulturą w Sochaczewie?
Janek Wierzchowski
L"ombelico del Mondo
Niezależny Dom Kultury PIEKARNIA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Doroto radzę, by nadal "pracowała Pani w domu" zgodnie z opisem swojego profilu, ale jeśli już jakimś cudem Pani z tego domu wyjdzie to zapraszam dopiero wtedy do dyskusji, bo zarzucanie komuś kto nie utrzymuje się z prowadzenia zespołu, że wyciąga kasę od dzieci i zarabia na nich jest poniżej pasa. Po pierwsze L"ombelico to stowarzyszenie, a nie firma i wszystko funkcjonuje zgodnie ze statutem stowarzyszenia, a po drugie z tego co mi wiadomo zespół nie generuje jakiś wielkich zysków. Proszę się też spytać ile kosztują dojazdy, instrumenty oraz ich konserwacja. Gra w zespole to dla wielu z tych "wykorzystywanych dzieciaków" jedyna odskocznia od szarej, sochaczewskiej rzeczywistości, a takich szans chociażby w MDK-ach niestety nie dostają. Pozdrawiam Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk
Świetny tekst, Panie Janie, trafiający w istotę problemu. Niestety, póki tym miastem rządzą partie (czytaj PiS), liczy się tylko partyjny interes, nie miasto. Trzymam kciuki za Pana działalność, mam nadzieję, że nadejdą czasy, gdy L"ombelico będzie promowało Sochaczew, nie Częstochowę. Gdy działalność stowarzyszeń nie będzie postrzegana wyłącznie przez pryzmat politycznego interesu burmistrza i jego ekipy (czytaj rządzącej partii). Gdy użytkownik dorata zajmie się swoimi zawodowymi obowiązkami, które nie będą miały niczego wspólnego z Sochaczewem, a nie trolowaniem na portalu e-Sochaczew. Dziękuję Panu za odwagę, za ten wpis, który nie jest niczym innym niż szczerą spowiedzią. Byłam na większości koncertów organizowanych przez Piekarnię i były to koncerty najwyższej klasy, jakie miałam przyjemność oglądać w naszym mieście. Brawo.
@dorata To co robisz, to publiczne oskarżenie, zarzuty bezsensowne i poparte tylko Twoim "widzimisiem". To co ten pan robi to jest sztuka, ale trzeba mieć trochę kultury, żeby to zrozumieć. Dlatego rozmawiamy tu o kulturze i sztuce, a nie obrzucamy się błotem.
Nie dość, że wykorzystuje Pan dzieci do zarabiania pieniędzy w tym swoim "zespole", to jeszcze Panu mało tych, które wyciąga od miasta........ Mnie zastanawia dlaczego to co Pan robi nazywa Pan kulturą.... Ciekawe...... Dorota
P.S. Rozumiem ,że ta po***dająca kamienica przy Farnej ma symbolizować kulturę w Sochaczewie ?
Niezależny poruszył myślę dość ważny temat pauperyzacji społeczeństwa.Wiem że dla wielu ludzi problemem staje się wycieczka z dziećmi do kina czy teatru w Warszawie.Przypominam że Sochaczew jest trzecią najbiedniejszą gminą w Polsce jeśli chodzi o dochód na jednego mieszkańca.Na pewno nie pozostaje to bez wpływu na szeroko rozumianą kulturę. Jazłowiak-celny strzał z tą naszą ,,ostoją"" kultury .Dyrektor MOK jest lekko oderwana od kultury jak nasi politycy od rzeczywistości. Wszystkie ciekawe inicjatywy kulturalne w Sochaczewie są zasługą prywatnych osób ,stowarzyszeń czy firm.(Klub filmowy,pełna Qlturka ,NDK Piekarnia )I wszystkie imprezy odbywają się właściwie poza miejskimi domami kultury ,które mamy 3 w mieście .Po co w takim razie utrzymywać te 3 budynki wraz z cała administracją?Mało tego ,pani dyrektor ,,ubolewa nad tym ,ze starostwo nie ma własnej placówki kulturalnej ""-polecam wywiad Kogo wybraliśmy - Halina Pędziejewska Prowadzenie domów kultury w Sochaczewie ogranicza sie do wynajmowania sal dla grup tanecznych ,fitnessu, zumby oraz pracowni plastycznych.To ważne ,żeby nie było że jestem przeciwny takim zajęciom ,ale to chyba trochę zbyt mało. Sporadycznie odbywają się tam koncerty ,jak choćby pamiętny TSA w MOK w Boryszewie , czasem odwiedzi jakiś kabaret. A wracając do treści artykułu, to nie bardzo zrozumiałem jego sens. Jeśli ma to być przedwyborcza krytyka to proszę o więcej konkretów np.na co głuchy jest urząd?Przecież autor artykułu prowadzi ciekawe kulturalne przedsięwzięcie zyskujące coraz więcej zwolenników.
plastek, a powiedz czemu Ty jesteś tak przeciwny Małolepszemu i Osieckiemu, dlaczego ich tak nienawidzisz ? przecież to tacy sami LUDZIE jak Ty, ja i miliony innych. Wnioskuję że albo chodzi o już odebrane Tobie wsparcie finansowe bo Twój kandydat/ka przegrał/a albo jeszcze liczysz na wsparcie obecnego kandydata. Skoro o tym wspominasz w stosunku do innych to widocznie oceniasz ich podług siebie!!!
lombelico,wszystko co piszesz to prawda.Punkt 3 jest problematyczny,polityka sama się pcha i miesza.Przykład obecna kampania P.Osieckiego i lista honorowa oraz filmy kręcone przez Małolepszego.Niektórzy z aktorów tego cyrku uczestniczyli aby zachować wsparcie finansowe burmistrza i to jest też fakt.
Ten film to także kultura: https://www.youtube.com/watch?v=T9zmc9H5BvE&feature=youtu.be
Ciekawa dyskusja na ważny temat tylko nad jednym cały czas się zastanawiam od początku tego artykułu.....po co zostało zamieszczone zdjęcie zabytkowej kamienicy przy Farnej 13 ? Może powinno znaleźć się zdjęcie jednego z MOK-ów w Sochaczewie ?
Od ponad 20 lat w sochaczewskiej kulturze gra Zespół Pieśni i Tańca z Sitańca.Zespół był chroniony immunitetem radnego.Czy immunitet wygaśnie zobaczymy.
@luna, @Jazlowiak jak zwykle, z sarkazmem :). Manager może i się narodził, ale nie dane mu było żyć, taka Karma.
Janek, jak zwykle w sedno. @Jazłowiak popieram, tak samo Pana Kolegę @wbienko Kto cokolwiek próbuje działać, by zmienić stan sochaczewskiej kultury ten wie, o co piszącemu felieton chodziło. Pozostałym osobom tutaj się wypowiadającym, którzy zioną nienawiścią i wytykają błędy widać te kwestie są raczej obce. Ja jestem przyzwyczajony do tego, że mieszkańcom Sochaczewa łatwiej marudzić, narzekać, czy wytykać błędy innym, a samemu coś stworzyć, czy ruszyć tyłek z kanapy, by pójść na jakiś koncert, czy inne wydarzenie kulturalne- się po prostu nie chce. Świetnie, że niektórzy na tym forum są takimi altruistami, że zauważają problemy biedoty i "głodnych dzieci", ale to temat na osobny artykuł. Myślę, że admini e-sochaczew z otwartymi ramionami przywitają twórcę ciekawego artykułu na ten temat. Zachęcam Pana @niezależnego. Może się Pan wykazać, ale proszę niech Pan komentuje tylko tematy, na których się Pan zna. Ja np na polityce się nie znam, więc staram się nie wypowiadać :) W Sochaczewie w wydziale promocji kultury, czy trzech miejskich ośrodkach kultury pracuje mnóstwo osób, tylko ile z tych osób tak naprawdę zna się na tym co robi i zajmuje się tym z powołania (nie tylko dla forsy), a nie by odbębnić te 8 godzin pracy? Znam raptem tylko kilka takich osób. Tak naprawdę kulturę w Sochaczewie robią ludzie, którzy nie są na państwowych etatach, a ich mieszkania przypominają te opisane przez Janka niż pełne przepychu pałace z obrazami Moneta, czy Daliego. Już dawno temu rozmawialiśmy o potrzebie przeprowadzenia referendum na temat stanu kultury w Sochaczewie. Przeprowadziliśmy w mieście ankiety traktujące o tym temacie. Jednak potrzeby dialogu nie widać do tej pory ze strony ani władz miasta, ani głównodowodzącej, Pani Haliny Pędziejewskiej. A szkoda, bo mi się zawsze dobrze z Panią Haliną rozmawia.
Panie Jazlowiak ponieważ nie wiem czy Pan żartuje czy to sarkazm czy myśli Pan tak naprawdę to napiszę: Kultura, szczególnie ta sochaczewska, bo najbliższa leży mi na sercu. Znam kilka osób, z tego co mi wiadomo apolitycznych, które mogłyby się podjąć tego wyzwania bycia managerem kultury. Ale tu nikt im nie da takiej szansy.
Panie Janku jeśli tak można ,temat wielokrotnie wałkowany w wielu wątkach na forum,wnioski podobne do Pana sentencji.Podstawowy problem raczej nikt z decydentów nie kieruje się sugestiami społeczeństwa lokalnego.W mieście mamy do czynienia z brakiem priorytetów ,wszystko odbywa się dorażnie w miarę potrzeb chwili.Do tego pewne ruchy są ukierunkowane na szczucie na siebie działaczy społecznych w celu zbicia kapitału politycznego.Brak szeroko zakreślonych konsultacji społecznych.Urząd ma wizję od wielu lat i nie zauważa ,że okoliczności są bardzo dynamiczne.A na to wszystko dowodem są wpisy co niektórych sprowadzające wszystko do absurdu lub polityki.Niemoc urzędnicza spowodowana niechęcią ,nie kierowaną zdaniem wszystkich tylko grupki rządzących.
Od 25 lat ostoją kultury w mieście jest Pani Halina Pędziejewska - chyba do niej należy kierować wszelkie uwagi, bo przez ćwieć wieku nie narodził sie w mieście manager od kultury:-)
Szanowni Państwo 1. Pisząc o łóżku, lodówce czy toalecie miałem na myśli hierarchię ważności, która dla mnie jest jasna - najważniejsze są potrzeby podstawowe i one najpierw powinny zostać zaspokojone. W tej kwestii więc najwyraźniej się zgadzamy. A jeśli brałem za przykład jakieś mieszkanie, to prędzej własne niż cudze. 2. Pieniądze dla stowarzyszeń przeznaczane są wyłącznie na realizację zadań statutowych. Nie ma więc mowy o napełnianiu brzuszka i kasiorce, chodzi raczej o to, żeby ktoś kto robi warsztaty plastyczne dla (najedzonych) dzieci i robi je za darmo nie musiał np. płacić za farby. 3. Sądzę że należy uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności i da się to zrobić nie mieszając się w politykę. Stąd przymus, wynikający z obywatelskiego obowiązku. Sądzę że jeśli ktoś tytułuje się "Niezależny" i wyraża swoją opinię w tym temacie ma, mimo odmiennych poglądów takie właśnie obywatelskie podejście. 4. Mr. Bandar - Dziękuję za zionącego nienawiścią ćwierćinteligenta, a zwłaszcza już za egzaltowaną pensjonarkę. Cieszę się także, że mogłem pana rozbawić. Dziękuję też za pouczenie na temat kultury oraz ważenia słowa.
No i miało być o kulturze i sztuce, a tu proszę, jak zawsze - puszczają nerwy i zaczyna się "pałowanie". @kasiasma - po co tak ostro? Możemy się nie zgadzać i zarazem nie być agresywni. @bandar - jeśli zaczynasz pouczać kogoś w sprawach kultury osobistej i retoryki od oceny, że jest "egzaltowanym ćwierćinteligentem", to tylko źle świadczy o Twojej kulturze osobistej i zamyka drogę do dalszej dyskusji. Ręce opadają. @niezależny - łatwo się dajesz sprowokować, a sprowokowany pokazujesz nieciekawe oblicze. Po co?
"kasiasma", może "kasiasama", jak masz pisać byle co to nie pisz w konkretnym temacie, a skoro Cię mdli od wpisów osób nie pasujących Tobie to mamy wolą Polskę i wolny internet - zobaczysz obrazek (avatar) nie czytaj wpisu pomijaj, ale nie obrażaj. To że jesteś samotna nie oznacza, że możesz obrażać - komentuj nie obtażaj! Miałem sie wypowiedzieć w temacie, ale przeczytałem wpis tego nie wiadomo czego "kasiasamotna" i odpuszczę sobie, bo rzygnę.
Chyba nie chcesz bym był niegrzeczny dla kobiety? Ale uwierz mi potrafię. Zrób coś dla ludzkości - zniknij, nie piszę nic do Ciebie i o tobie to od.....l się raz na zawsze ode mnie, nie znasz mnie (a jak znasz i piszesz do mnie anonimowo to jesteś tylko tchórzliwą ..... dopowiedz sobie) ja Ciebie więc jak masz coś dziś do mnie napisać w myśl swojej zasady napisz za 20 lat OK? Przeczytaj mój profil a dowiesz się czy jestem zależny od jakiegoś partyjnego ugrupowania - NIE ! w przeciwieństwie do Ciebie nie muszę nikomu dupska lizać i nikomu bidonować ani do jakichś gazet odsyłać. Nie umiesz podjąć wątku to milcz a nie wcinasz się jak stringi w rów. Kolejne popi.....e nie wiadomo kto chowające się pod żeńskim Nickiem i udające chodzące przemądrzałe bożyszcze a w rzeczywistości babsko z kompleksami szczekające na wszystkich wokół kto ma ciut inne zdanie. Tyle bo za dużo napiszę i poplączesz się do administracji - tacy ludzie bez względu na pleć tak robią zaczepiają prowokują a jak wyczytają prawdę o sobie płaczą do administracji.
Kolejny tekst egzaltowanego ćwierćinteligenta, uważającego się za wyrocznię w sprawach kultury. Trochę kultury, proszę. Proszę też ważyć słowa. Ludzie kulturalni szczególną bowiem wagę przywiązują do słowa pisanego właśnie. Artykuł brzmi, jakby pisała go egzaltowana pensjonarka żywcem wyjęta z XIX wieku. Nawet zdenerwowany człowiek mieniący się kulturalnym - nie pisze w ten sposób. Miało to mną wstrząsnąć? Raczej rozśmieszyło. Ton wypowiedzi każe zastanawiać się nad wartością argumentacji. Ponadto, co jest właśnie cecha ćwierćinteligentów - używanie skrótu mr (bo niby z angielska, światowo). Czy słowo "pan", w stosunku do burmistrza nie przechodzi przez gardło? Czyli zionie Pan nienawiścią. Teksty nienawistne są nic nie warte merytorycznie.
Czy admin tego portalu może do wyborów przyciąć tych troli, cokolwiek by tu sie nie pojawiło zaraz pojawią się zielone ludki, lub jak w tym miejscu biały bałwan w skórze tygrysa .... Idzie sobie pisać na portalu Bidona lub Ziemi Sochaczewskiej już mnie mdli od tych wpisów
Sorry, może niekoniecznie poprawnie się wyraziłem. Owszem cała szeroko rozumiana kultura być powinna, ba musi być! Jednakże zanim pójdą pieniążki na wydatki wymienione przez Pana Janka czyli np. apanaże to krzewmy ta kulturę właśnie u dzieci, najedzonych, przyzwoicie ubranych, szczęśliwych dzieci bo wtedy one myślą o zabawie np. w teatrzyk a z pustym brzuszkiem takie dziecko cierpi nie myśli o teatrzyku - czy może się mylę? To samo z nami dorosłymi, ja byłem na etapie - chore dziecko, kosztowne wyjazdy do szpitala a to w Łodzi a to w Warszawie, żona bez pracy bo trzeba nad dzieckiem 24/24 czuwać, sam pracowałem, a koniec z końcem ledwie wiązaliśmy. Bogu dziękować dziś jest inaczej, ale czy przykład o lodowce, łóżku i toalecie jest na miejscu, czy myślicie Panowie że jak dziecko prawie traciło przytomność na rękach ja myślałem czy mam obraz (wisiał i wisi lat 26 już ten sam, czas go zmienić) na ścianie czy nie? Stad moje zdanie - najpierw zabezpieczyć godziwe warunki a ludzie gremialnie pójdą do instytucji kultury. Pan piszący o pieniądzach od urzędu chce odebrać właśnie te pieniądze dla tych chorych dzieciaków, na ich opiekę, na ochronę ich zdrowia i szczęścia, myśli o apanażach dla swoich ludzi. Widocznie nie wie co znaczy chore dziecko lub inny członek rodziny, chory dla niego jest nieistotny, nie zaznał tego w życiu i nie rozumie innych stad myśl że się coś należy i najlepiej wymusić w okresie przed II turą wyborów. Rzeczywiście kultura.. Poza tym - "Działamy poza Sochaczewem. Nie interesuje nas lokalna polityka, nie obchodzą kłótnie i roszady personalne. Nic od urzędów nie oczekujemy, z wyjątkiem świętego spokoju - nie chcemy, by ktokolwiek wtrącał się w nasze działania, albowiem samorząd to ewidentnie miejsce dla cyników, często przeliczających swoje działania na głosy....." , już na początku artykuł jest stronniczy, ale Pan się nie interesuje? PO CO PISAĆ TAKIE BZDURY? napisałby- "piszę ten artykuł bo mnie wk...a obecny burmistrz, a mam do niego i jego za..j ekipy pretensje .... takie to a takie, chce, chciałem kasy a oni mi nie dają itp. itd." Byłoby to męskie i wprost napisane a tak pomalował na kolorowo artykuł ale rzygał na czarno i tak. Przepraszam za chwilowo ostry język ale cenię szczerość, uczciwość i prostolinijność szczególnie u mężczyzn, nie tere fere.
Właściwie p. Jacku podał Pan doskonały powód dla którego zwykli ludzie - ci którym nie najlepiej się wiedzie powinny popierać kulturę. Ponieważ to szeroko rozumiana kultura próbuje uwrażliwiać społeczeństwo na te złe zjawiska. Film, teatr, proza, poezja, muzyka... Wszędzie tam pan znajdzie walkę z biedą, wykluczeniem, wyzyskiem. Zawsze tak było. Myślę że gdyby nie było ludzi kultury, całkiem możliwe, że drzewa jeszcze by były naszym domem. ;) Tylko trzeba to dostrzec.
Niestety Panie Jacku, nie rozumiemy się. Pan klasyfikuje wszystkich jako "przeciętnego mieszkańca który za....a 16 godzin na dobę za 1600 brutto". Zapewniam Pana, że w naszym mieście mieszkają także inni ludzie i mają inne potrzeby. Naklejanie wszędzie etykiety przeciętności spowoduję, ze wszystko i wszystkich będzie pan postrzegał jako przeciętne i byle jakie. Skąd Pan wie, że dzieciaki nie byłyby szczęśliwe ucząc się rysunku i malarstwa, bawiąc w prawdziwy teatr, kręcąc własne filmy, tworząc i grając muzykę (obojętnie rap, rock, punk, blues, funk itd.) w przystosowanej do tego celu sali lub studio, czy też ucząc się sztuki,podkreślam sztuki graffiti. Ja też płacę podatki i chcę by szły one na np. Dom Kultury. Pozdr@wb
Szanowny Panie Waldemarze, odpowiadając Panu tym razem odpowiem krótko. Proszę raz jeszcze przeczytać sam początek. Nie próbuje ustosunkować się do wartości jaką niesie lub niosą za sobą działania kulturowe żadnej z instytucji tworzących czy niosących lub rozpowszechniających kulturę jako taką, ale wg tego co wyczytałem tendencyjności artykułu w stosunku do samego początku treści tego artykułu. Odniosłem się także do obraźliwych słów w stosunku do przeciętnego mieszkańca który za....a 16 godzin na dobę za 1600 brutto, a Pan autor artykułu obraża ludzi pisząc że najważniejsze są łózko, lodówka i toaleta - widocznie Pan ten ma taki dobrobyt, że wartości te nie przedstawiają dla niego żadnej wartością tylko są wartościami dla tych co siedzą jeszcze na drzewach. Nie wiem, ale nie wygląda Pan na fotkę jak wczoraj urodzony i pamięta Pan Panie Waldemarze czasy jak te Domy Kultury były pełne. Aluzja do 100 000 głodnych dzieci wzięła się by uświadomić, że najpierw zapewnić trzeba ludziom PRACĘ, REALNĄ PŁACĘ I BYT GODZIWY, a mając to ludzie pójdą do kin teatrów, Domów Kultury i innych instytucji kultury. To nie kasa od urzędów zaspokoić ma poziom kultury a dobrobyt społeczeństwa, a upominając się o kasę podatników i to w taki sposób to jest hańbiące. Płacę podatki i nie chcę dziś by szły one na np. Dom Kultury i apanaże dla załogi, ale chciałbym by szły na przedszkola by dzieciaczki były szczęśliwe, na tworzenie nowych miejsc pracy, a może na MOPS by pomóc pokrzywdzonym przez los i choroby ludziom. Myślę że teraz mnie Pan zrozumiał. Pozdrawiam Jacek
@niezależny Po życzę szczerej i bezstronnej refleksji, zgadzam się z Panem Jankiem w ocenie zaangażowania władz miasta w tzw. kulturę, więc już jest nas więcej :). Dosyć mam nazywania okolicznościowo-rocznicowych akademii "ku czci" mianem życia kulturalnego miasta. Tak duże miasto, trzy domy kultury, a wszystko niemal martwe. Taki mały T.O.K (Teresiński Ośrodek Kultury dla niewtajemniczonych), ze swoją działalnością, energią i pomysłami wygląda przy tym jak wulkan, przy trzech gejzerkach. Dobrze, że w Sochaczewie znaleźli się ludzie, którzy są w stanie zorganizować koncerty zapewniając miejsce i widownię, którzy chcą wyrazić swoją wrażliwość,ekspresje i pasję w sztuce. A Pan, Panie @niezalezny tylko bredzi bez zrozumienia i politycznie na temat. My tu chcemy rozwoju kultury i sztuki w naszym mieście, a Pan nam o"100 000 głodnych dzieci", głodowych zarobkach i o urażaniu miejscowych notabli. Myśl, że Panu kultura i sztuka do życia jest nie potrzebna, ale dlaczego Pan myśli, że wszystkim jest niepotrzebna - tego nie wiem.
Proszę o wybaczenie nieco długiego wpisu, ale w dwóch słowach nie umiem wyrazić swojej opinii na temat artykułu, a bardzo chcę ją wyrazić bo szanuję ludzi kultury, lubię imprezy plenerowe, kino, kabaret i koncerty, ale ten artykuł jest nieszczery i tendencyjny. „… Nie interesuje nas lokalna polityka, nie obchodzą kłótnie i roszady personalne. Nic od urzędów nie oczekujemy, z wyjątkiem świętego spokoju - nie chcemy, by ktokolwiek wtrącał się w nasze działania, albowiem samorząd to ewidentnie miejsce dla cyników, często przeliczających swoje działania na głosy. Taka jest uroda tej pracy i nie jest to zarzut do nikogo, tak po prostu wygląda. Ale mieszkamy w Sochaczewie i to, co tutaj się dzieje nas dotyczy - czy tego chcemy czy nie. A chcemy by nas dotyczyło, więc chcemy, nie, cofnij - musimy też podsumować ostatnie lata w wąskiej, dotyczącej nas dziedziny - kultury oraz organizacji pozarządowych…..” …."Ziemia Sochaczewska” „Z najwyższą odrazą przyjmuję insynuacyjne artykuły z "Ziemi Sochaczewskiej", która nawet nie sili się na obiektywizm. Pan kontrkandydat na urząd burmistrza, będący ofiarą artykułów, budził we mnie raczej chłodne uczucia, jeśli w ogóle jakiekolwiek, ale ten sposób uprawiania dziennikarstwa (czytaj:polityki ) uważam za hańbiący. I ciekaw jestem co by rzekł na to pan redaktor Burzyński? Obecnie wstyd mi nawet w "Ziemię Sochaczewską" rybę zawinąć…..” Primo – nie musicie podsumowywać bo jak znam życie w XXI wieku nie macie głów na gilotynach ani nie stoicie pod groźbą pręgierza! Ale bardzo chcecie, a z podpisu wynika że tylko Pan podpisany mocno chciał wypowiedzieć się w czyimś imieniu i widocznie bardzo mu na tym zależało. Secundo – skoro nie interesuje Was / Pana „lokalna polityka” to po co i w jakim celu krytykuje Pan Panie Janku Wierzchowski jeszcze dziś aktualne władze. Czytając artykuł odnoszę wrażenie, że Pana artykuł ma na celu nie krytykę, ale wręcz w większości poniżenie obecnych władz miasta zawoalowane w pięknie, artystycznie dobrane słowa. …”Po co kultura? Wiem, że w domu najważniejsze jest łóżko, lodówka i toaleta - obraz na ścianie (czyli kultura) jest luksusem, niepotrzebnym do przetrwania, drugorzędnym. Jednak bez kultury siedzielibyśmy wciąż na drzewach,…” Jak Pan tak dobrze zna urządzenie domostw przeciętnego „Nowaka” (sadzę jednak, że jako orędownik kultury wie Pan także że przysłowia nie wzięły się z nikąd ?), jednak myślę, że każdy sadzi wg siebie, to powie Pan to dziecku z rodziny wielodzietnej by zamiast łóżka, pełnej lodówki (talerza, kanapki do szkoły) i toalety kupiło bilet do teatru, kina czy na inne występy artystyczne. Niech Pan spowoduje by do szkoły nie chodziło 100 000 głodnych dzieci, proszę spowodować by Polak (w tym sochaczewianka i sochaczewianin bez układów) nie zarabiali w halach 1100 zł na umowę dzieło lub zlecenie, a wówczas i „Nowak” wyśle dziecko do pańskiego Domu Kultury oraz zapłaci większy podatek co spowoduje wzrost kapitału w budżetach miast, powiatów i dostanie Pan więcej na działalność DK w tym gaże dla artystów i że się tak nieładnie wyrażę pozostałych krzewicieli kultury. Uważa Pan, że to potrzeba występów artystycznych przyczyniła się w myśl teorii ewolucji do zejścia naszych praprzodków z drzew? Pozwolę sobie mieć nieco odmienne zdanie – nasi praprzodkowie zeszli z drzewek by przystosować się do środowiska i kierowała nimi chęć przeżycia, a przeżycie to nie występy artystyczne ale dawniej polowania, walka itp. Znane nam dziś pojęcie kultury pojawiło się dużo, dużo później zaś pojęcie kultura wywodzi się z łacińskiego „culturus agria” co w tłumaczeniu oznacza „uprawa ziemi”. Jak Pan za pewne się orientuje kulturę można także zdefiniować jako całokształt materialnych i duchowo - społecznych myśli i działalności człowieka, dorobku ludzkości przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Na drzewkach czy na ziemi najpierw było zaspokojenie potrzeb nie kulturowych, a doczesnych! ..”A jakby im zapłacić? Pieniądze przeznaczone na kulturę w otwartym konkursie ofert to jakiś ponury żart. Niemożliwe jest prowadzenie działalności związanej z kulturą za przyznane sumy - jedyne co można to zrobić imprezę. Plenerową, miłą, sympatyczną - tylko że nie o imprezy powinno tu chodzić, tylko codzienną, często żmudną i niewdzięczną pracę…” Powyższym stwierdzeniem dowodzi Pan tendencyjności artykułu, bo chodzi nie o kulturę jako kulturę, a o kasiorę dla ludzi tworzących kulturę. Miasto mało dało! Dlatego trzeba było napisać artykuł bo może inni dadzą więcej jak się przysłużę! Czyż nie w tym rzecz? Nie chodzi o zejście z drzewa, ale o zaspokojenie pełnego wanciuszka, pełnej lodówki, wygodnej kanapy, ładnie urządzonej toalety z wygodną muszlą k. z myślą że tumany bez szkoły (bo średnie z maturą lub bez to dla niektórych już ciemnota) siedzące jeszcze na drzewach nic nie zrozumieją. Szkoda, że niby ludzie kultury, a jednak kulturalnie piorący ludziom mózgi. Pozdrawiam i życzę szczerej i bezstronnej refleksji nie tendencyjnej.
Pani Doroto radzę, by nadal "pracowała Pani w domu" zgodnie z opisem swojego profilu, ale jeśli już jakimś cudem Pani z tego domu wyjdzie to zapraszam dopiero wtedy do dyskusji, bo zarzucanie komuś kto nie utrzymuje się z prowadzenia zespołu, że wyciąga kasę od dzieci i zarabia na nich jest poniżej pasa. Po pierwsze L"ombelico to stowarzyszenie, a nie firma i wszystko funkcjonuje zgodnie ze statutem stowarzyszenia, a po drugie z tego co mi wiadomo zespół nie generuje jakiś wielkich zysków. Proszę się też spytać ile kosztują dojazdy, instrumenty oraz ich konserwacja. Gra w zespole to dla wielu z tych "wykorzystywanych dzieciaków" jedyna odskocznia od szarej, sochaczewskiej rzeczywistości, a takich szans chociażby w MDK-ach niestety nie dostają. Pozdrawiam Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk
Świetny tekst, Panie Janie, trafiający w istotę problemu. Niestety, póki tym miastem rządzą partie (czytaj PiS), liczy się tylko partyjny interes, nie miasto. Trzymam kciuki za Pana działalność, mam nadzieję, że nadejdą czasy, gdy L"ombelico będzie promowało Sochaczew, nie Częstochowę. Gdy działalność stowarzyszeń nie będzie postrzegana wyłącznie przez pryzmat politycznego interesu burmistrza i jego ekipy (czytaj rządzącej partii). Gdy użytkownik dorata zajmie się swoimi zawodowymi obowiązkami, które nie będą miały niczego wspólnego z Sochaczewem, a nie trolowaniem na portalu e-Sochaczew. Dziękuję Panu za odwagę, za ten wpis, który nie jest niczym innym niż szczerą spowiedzią. Byłam na większości koncertów organizowanych przez Piekarnię i były to koncerty najwyższej klasy, jakie miałam przyjemność oglądać w naszym mieście. Brawo.