Reklama

Utracony potencjał czyli kultura w Sochaczewie

Niezależny Dom Kultury Piekarnia
23/11/2014 11:33

Działamy poza Sochaczewem. Nie interesuje nas lokalna polityka, nie obchodzą kłótnie i roszady personalne. Nic od urzędów nie oczekujemy, z wyjątkiem świętego spokoju - nie chcemy, by ktokolwiek wtrącał się w nasze działania, albowiem samorząd to ewidentnie miejsce dla cyników, często przeliczających swoje działania na głosy. Taka jest uroda tej pracy i nie jest to zarzut do nikogo, tak po prostu wygląda. Ale mieszkamy w Sochaczewie i to, co tutaj się dzieje nas dotyczy - czy tego chcemy czy nie. A chcemy by nas dotyczyło, więc chcemy, nie, cofnij - musimy też podsumować ostatnie lata w wąskiej, dotyczącej nas dziedziny - kultury oraz organizacji pozarządowych.


Reklama

Po co kultura?

Wiem, że w domu najważniejsze jest łóżko, lodówka i toaleta - obraz na ścianie (czyli kultura) jest luksusem, niepotrzebnym do przetrwania, drugorzędnym. Jednak bez kultury siedzielibyśmy wciąż na drzewach, kształtuje ona naszą świadomość, wytycza cele, pogłębia wrażliwość i, co ważne daje poczucie wspólnoty z minionymi pokoleniami - daje nam ciągłość. Korzyści można by wymieniać, te w kontekście lokalnym wydają się najważniejsze.

Ja, mój zespół, moje stowarzyszenie realizujemy swoje cele statutowe, wieszamy ten obraz na ścianie, robimy kulturę z dala od Sochaczewa. Nie ze względu na pieniądze : np. Święto Muzyki w Toruniu kosztuje 0 (słownie: zero złotych zero groszy), a na projekt wymiany międzynarodowej w Częstochowie pozyskane zostały pieniądze z UE. Można by takie rzeczy robić w Sochaczewie, tylko nikt w urzędzie nie jest tym zainteresowany, od lat więc promujemy Toruń, Katowice, Gliwice, Częstochowę, Warszawę, Łódź, Gdynię oraz dziesiątki małych miasteczek i wsi w całym kraju. I wszystko fajnie, tylko potem wracamy do domu i widzimy taką oto jednostkę organizacyjną:

Reklama

"Centrum Kultury, Promocji, Sportu, Turystyki i Organizacji Pozarządowych"

W nazwie brak jeszcze "Kontaktu z Cywilizacjami Pozaziemskimi" czy "Leczenia Uporczywej Opryszczki", wszystko koniecznie z dużej litery.  Jeśli ktoś jest od wszystkiego, to jest od niczego. Pokazuje to też stosunek burmistrza do spraw, które są istotne dla mieszkańców, może z wyjątkiem promocji. Ta realizowana jest na pięć z plusem.

Natomiast pan burmistrz również jest aktywnym konsumentem kultury, tylko zdecydowanie ogranicza się do tej wizualnej (ma być ładnie). Jak mu to wychodzi, nie mnie oceniać, chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ma ona (ta kultura, rzecz jasna) również inne oblicza. Przez włodarza niedoceniane.

Reklama


Dlaczego pozarządowe lepsze

Pan profesor czy człowiek z doktoratem w konkretnej dziedzinie wie o niej bardzo dużo. Jej pasjonat - specjalista wie o niej WSZYSTKO. Wiem to z doświadczenia, jednak ta "oczywista oczywistość" umknęła urzędnikom naszego miasta. Mam bolesne wrażenie, że w swojej omnipotencji, wszechwiedzy samorządowcy posunęli się o krok za daleko. Jeśli muzyka poucza w kwestii akustyki były sportowiec, to mamy do czynienia z jakąś aberracją, brakiem kontaktu z rzeczywistością, pomijając fakt, że jest to obraźliwe. Najgorszy jest jednak utracony potencjał:  Wszyscy ci ludzie mogliby z radością, nieodpłatnie pomóc, czyniąc wiele dobra dla Sochaczewa.

Reklama

Urząd miejski nie ma bladego pojęcia jak odnosić się do stowarzyszeń - nie potrafi nawiązać partnerskich relacji, mam wrażenie, że czasem uznaje system wasalny wyłącznie - oto tu z wysokości wiernych nagradzać będziemy. Biada tym, którzy nie mają poczucia wspólnoty z urzędem, lecz chcą działać na własny rachunek. W stosunku do inicjatyw niezależnych zachowują się dość dziwacznie - ignorują. Nie ma świata poza światem urzędu.

Szczególnie niepokojące jest pragnienie podpisywania się pod cudzymi pomysłami. To, że Urząd Miejski w Sochaczewie finansował/uczestniczył/patronował realizacji jakiejś inicjatywy stowarzyszenia/fundacji/grupy nieformalnej nie oznacza, że może swoich partnerów deprecjonować, w cień spychać czy też bezczelnie ignorować. W ten sposób czyni źle przede wszystkim sobie, ponieważ taki oto niezależny działacz będzie bardzo mile połechtany że miasto go szanuje i wspiera. I będzie dumny z tego faktu. Tymczasem coraz więcej jest ludzi sfrustrowanych i zniechęconych do współpracy z miastem.

Reklama

Może urząd uważać że tak nie czyni, tak jednak wygląda to w odczuciu wielu organizacji pozarządowych, szczególnie w odniesieniu do budżetu partycypacyjnego zwanego szumnie "obywatelskim". Moje zirytowane koleżanki i rozzłoszczeni koledzy ze stowarzyszeń nie pamiętają, że urząd nie jest po to, żeby rozwiązywać problemy, tylko żeby rozwiązywać problemy urzędu.


A jakby im zapłacić?

Pieniądze przeznaczone na kulturę w otwartym konkursie ofert to jakiś ponury żart. Niemożliwe jest prowadzenie działalności związanej z kulturą za przyznane sumy - jedyne co można to zrobić imprezę. Plenerową, miłą, sympatyczną - tylko że nie o imprezy powinno tu chodzić, tylko codzienną, często żmudną i niewdzięczną pracę. Mojego stowarzyszenia to co prawda nie dotyczy, ponieważ nie otrzymaliśmy dofinansowania, za to suma przeznaczona na projekt wymiany międzynarodowej z naszym udziałem to 4 razy więcej niż suma przeznaczona w otwartym konkursie ofert na kulturę  dla całego (!) Sochaczewa. Napełniają me serce otuchą słowa burmistrza, że co prawda suma przyznawanych pieniędzy nie wzrośnie, ale za to nie zmaleje.

Reklama

Ale najwyraźniej o imprezy właśnie chodzi. Jasnym jest że są nośne medialnie, niczym igrzyska  w starożytnym Rzymie. I ładnie, i wesoło, bijmy brawo wszyscy. Dochodzi do tego, że Centrum Kultury, Sportu i Promocji, Promocji, Promocji przejmuje zadania Miejskiego Ośrodka Kultury, spychając tenże na margines. Więc czym MOK ma się zajmować? Czy nie jest to przypadkiem złe pojmowanie zadań urzędu miejskiego, wynikające z wyżej wymienionego przekonania o własnej wyższości? Mam najróżniejsze uwagi dotyczące działania MOK, ale teraz ważne jest tylko jedno: Dajcie im robić swoją robotę!

To, co ma się dziać w sferze kultury w Sochaczewie jest ustalane gdzieś za zamkniętymi drzwiami, towarzysko przy kawce. Wiem, bo byłem. Rozmowy te są co prawda długie, ale za to nudne. Tyle że ani to przejrzyste, ani profesjonalne i nie ma możliwości egzekwowania ustaleń kuluarowych. Miało być tak, ale jest inaczej i tyle. 

Reklama


Głuchy urząd

Imponująca jest odporność urzędu na wszelkie sugestie. Pan burmistrz podkreśla w swoich wypowiedziach wyborczych że jest z każdej strony atakowany i może jest to prawda, tyle że część z tych ataków wynika z braku dialogu miasta z mieszkańcami, o merytorycznej dyskusji nawet nie wspominając. Nie wszystkie komentarze da się zablokować i będą się one pojawiać, jak choćby mój. Pomijam oczywiście histeryczne wpisy tu i ówdzie, które uważam za niestosowne, zwłaszcza jeśli autorami są ludzie reprezentujący stowarzyszenia czy komentarze w stylu: "Pada deszcz? Wina burmistrza!" ponieważ obniżają one poziom dyskusji tak bardzo, że odechciewa się w niej uczestniczyć. Ale z drugiej strony: Witamy w demokracji mr. Osiecki! Takie oto wilcze prawo mieszkańców aby recenzować. Pozostawanie głuchym przed niczym nie ratuje, jedynie upośledza.

Reklama


"Ziemia Sochaczewska"

Z najwyższą odrazą przyjmuję insynuacyjne artykuły z "Ziemi Sochaczewskiej", która nawet nie sili się na obiektywizm. Pan kontrkandydat na urząd burmistrza, będący ofiarą artykułów, budził we mnie raczej chłodne uczucia, jeśli w ogóle jakiekolwiek, ale ten sposób uprawiania dziennikarstwa (czytaj:polityki ) uważam za hańbiący. I ciekaw jestem co by rzekł na to pan redaktor Burzyński? Obecnie wstyd mi nawet w "Ziemię Sochaczewską" rybę zawinąć.


Wizja kultury

Pewien mądry pan na mój zarzut, że w Sochaczewie nie ma koncepcji kultury odpowiedział: "Całe szczęście, proszę pomyśleć co by się stało jak by ta koncepcja była!". I zgadzam się w pełni, ponieważ namiastka tej koncepcji jednak jest. Śpieszę więc poinformować, że:

Reklama

Chopin nigdy nie będzie kojarzony z Sochaczewem. Żelazowa Wola ma na to monopol i mrzonką jest pomysł, że japońscy turyści przyjadą do naszego miasta (bo i po co?) Tymczasem zaczynam się obawiać, że niedługo otworzę lodówkę i obok jogurtów, skryty za masłem będzie się ów Chopin czaić. A jest przecież tyle rzeczy które mogą stać się wizytówką miasta: od zamku poczynając przez kolej wąskotorową, motocross, rugby, na wielowiekowej, wielokulturowej historii miasta kończąc. A właściwie słuszniej kończąc na bitwie nad Bzurą. Co, oddając cesarzowi co cesarskie urząd zauważył i wdraża. Chwała mu za to.  Chciałbym jednak wizji, nie szytego ze skrawków obrazka kultury igrzyskowej, opatrzonej każdorazowo wypowiedzią burmistrza jak to oto jest świetnie i dlaczego my, Sochaczewianie, dumni potomkowie książąt mazowieckich jesteśmy tacy wspaniali. Lecz, może jestem zbyt wymagający - może dyskusja z urzędem na temat kultury jest jak taniec o architekturze.

Nie przypadkowo piszę o tym teraz. Niedługo wybory, więc doskonały moment, by wywołać do tablicy. Po wyborach byłaby tylko głucha cisza. Ciekawa byłaby dla mnie debata między kandydatami - Piotr Osiecki wie doskonale, co po Bogumile Czubackim dostał, Bogumił Czubacki wie, co pozostawił. Wiem jak niechętny stosunek mają obaj kandydaci do debat, więc pewnie nie ma na co liczyć, ale mogę przecież spytać - Panowie, co do cholery zamierzacie zrobić z kulturą w Sochaczewie?

Reklama


Janek Wierzchowski

L"ombelico del Mondo

Niezależny Dom Kultury PIEKARNIA

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    luciferatu 2014-11-27 14:08:52

    Pani Doroto radzę, by nadal "pracowała Pani w domu" zgodnie z opisem swojego profilu, ale jeśli już jakimś cudem Pani z tego domu wyjdzie to zapraszam dopiero wtedy do dyskusji, bo zarzucanie komuś kto nie utrzymuje się z prowadzenia zespołu, że wyciąga kasę od dzieci i zarabia na nich jest poniżej pasa. Po pierwsze L"ombelico to stowarzyszenie, a nie firma i wszystko funkcjonuje zgodnie ze statutem stowarzyszenia, a po drugie z tego co mi wiadomo zespół nie generuje jakiś wielkich zysków. Proszę się też spytać ile kosztują dojazdy, instrumenty oraz ich konserwacja. Gra w zespole to dla wielu z tych "wykorzystywanych dzieciaków" jedyna odskocznia od szarej, sochaczewskiej rzeczywistości, a takich szans chociażby w MDK-ach niestety nie dostają. Pozdrawiam Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Klaudyna 2014-11-26 22:50:10

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Klaudyna 2014-11-26 22:50:03

    Świetny tekst, Panie Janie, trafiający w istotę problemu. Niestety, póki tym miastem rządzą partie (czytaj PiS), liczy się tylko partyjny interes, nie miasto. Trzymam kciuki za Pana działalność, mam nadzieję, że nadejdą czasy, gdy L"ombelico będzie promowało Sochaczew, nie Częstochowę. Gdy działalność stowarzyszeń nie będzie postrzegana wyłącznie przez pryzmat politycznego interesu burmistrza i jego ekipy (czytaj rządzącej partii). Gdy użytkownik dorata zajmie się swoimi zawodowymi obowiązkami, które nie będą miały niczego wspólnego z Sochaczewem, a nie trolowaniem na portalu e-Sochaczew. Dziękuję Panu za odwagę, za ten wpis, który nie jest niczym innym niż szczerą spowiedzią. Byłam na większości koncertów organizowanych przez Piekarnię i  były to koncerty najwyższej klasy, jakie miałam przyjemność oglądać w naszym mieście. Brawo. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama