Reklama

Uwaga kleszcze!

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
13/05/2008 10:43


Kilka tygodni temu pisaliśmy na temat kleszczy, a ponieważ jest on ciągle aktualny, postanowiliśmy kontynuować wątek.
Poprzednio główny nacisk położyliśmy na zagrożenia dla naszych zwierząt domowych. Lekarz weterynarii Katarzyna Mańko-Klok z Przychodni Weterynaryjnej Medi Vet w Sochaczewie mówi, że praktycznie codziennie zgłaszają się właściciele z ukąszonymi psami i kotami. Pomimo że żaden z dostępnych preparatów nie ma 100 proc. skuteczności, warto zabezpieczyć pupila obrożą lub kropelkami przeciwkleszczowymi. Jeszcze niedawno, problem kleszczy występował wyłącznie wiosną: w marcu, kwietniu i maju oraz jesienią, na przełomie września i października. W ostatnich latach okres ich aktywności wydłuża się, pierwsi pacjenci pojawiają się u weterynarzy już w lutym, ostatni późną jesienią. Trzeba także pamiętać, że niektóre kleszcze mogą przenosić się z psa czy kota na domowników.
Aura sprzyja kleszczom
W tym numerze „Ziemi Sochaczewskiej” chcielibyśmy przestrzec czytelników przed niebezpieczeństwami, jakie grożą ludziom ze strony kleszczy. Tegoroczna zima była ciepła i łagodna, a taka aura sprzyja tym pasożytom. Temperatury miedzy 5 a 10 st. Celsjusza są wręcz idealne dla rozwoju ich populacji. Choć nawet gdy zima jest ciężka, ale ziemia pokryta jest śniegiem, może dojść do plagi kleszczy. Ostatnio do listy terenów z największą ich liczbą dołączyło Mazowsze. Oprócz niego kleszcze licznie występują na Mazurach, Suwalszczyźnie i Pomorzu, a więc w rejonach, gdzie chętnie spędzamy letnie urlopy. Wypoczywając na łonie natury pamiętajmy, że największe zagęszczenie tych pasożytów występuje na brzegach lasów graniczących z łąkami, polanach, błoniach nad rzekami i stawami, obszarach, gdzie las iglasty przechodzi w liściasty i odwrotnie, zagajnikach i zaroślach. Obiegowa opinia głosi że, kleszcze spadają z drzew, natomiast maksymalna wysokość na jakiej je się spotyka to 1.5 m. Kleszcze lubią paprocie, czarny bez, leszczynę i jeżyny, wiszą na źdźbłach trawy i spodzie liści, dlatego są niewidoczne.
Rumień alarmuje
Zdaniem specjalisty dermatologa Ewy Brochockiej-Zegadło zaczyna się właśnie okres zakażeń borelią. Jeżeli lubimy spędzać wolny czas spacerując po lesie lub wybieramy się w mazurską głuszę, warto poprosić lekarza o receptę na kilka dawek doksycykliny, która zmniejsza ryzyko rozwinięcia się najczęstszej choroby odkleszczowej - boreliozy. Do pani doktor corocznie zgłasza się dużo pacjentów zakażonych przez kleszcze dosłownie we własnych ogródkach, a także wielu grzybiarzy. Początkowe symptomy nie są niepokojące, w miejscu ukąszenia pojawia się zaczerwienienie, tzw. rumień, pozostałe objawy są podobne do grypy. O wiele bardziej niebezpieczne jest II i III stadium choroby. Pojawia się tu np. zapalenie mięśnia sercowego, porażenia nerwów, bóle mięśni. Obecnie nie są to częste przypadki, większość osób szybko trafia do dermatologa ze względu na prędko rozprzestrzeniający się rumień. Również lekarze rodzinni mogą bez problemu postawić diagnozę.
Poważnie zagrożone są osoby, które, ze względu na wykonywaną pracę lub miejsce zamieszkania, często przebywają na terenach leśnych. Doktor Brochocka-Zegadło przytacza przypadek nadleśniczego, pracującego w Puszczy Kampinoskiej, który cierpiał na bardzo zaawansowaną formę boreliozy, jednak w jego przypadku można było mówić wręcz o chorobie zawodowej. U większości chorych wystarcza kilkutygodniowa terapia antybiotykami.
Na boreliozę nie ma niestety szczepionki, w przeciwieństwie do wirusowego zapalenia mózgu, które również powodują kleszcze. Tu koszt szczepionki to około 80 zł, ale warto ponieść ten wydatek, jeżeli jesteśmy wyjątkowo narażeni na ataki kleszczy. Szczepionki przeciwko WZM są o wiele bardziej popularne w innych europejskich krajach. Szczepi się aż 80 proc. Austriaków i 24 proc. Niemców, podczas gdy w Polsce tylko 1 proc. społeczeństwa. Warto chyba pofatygować się do przychodni, WZM może na długo wyłączyć nas z pracy i szkoły, połowa chorych cierpi też na powikłania: niedowłady czy zaburzenia osobowości.
Ukąszenie nie boli
Jeżeli nie zdecydujemy się na szczepienia, stosujmy preparaty odstraszające kleszcze i proste środki ostrożności, takie jak: osłanianie jak największej części ciała, wybierajmy jasną odzież, by jak najłatwiej można było dostrzec pasożyta, podczas spacerów trzymajmy się środka ścieżki, nie ocierajmy się o krzewy i nie wchodźmy w wysokie trawy. Po spacerze obejrzyjmy ciało oraz weźmy prysznic. Kleszcze produkują substancję znieczulającą, więc ich ukąszenie nie boli. Jeżeli już zauważymy kleszcza, usuwamy go pęsetą delikatnie wykręcając. Nie stosujmy starych metod jak zgniatanie czy smarowanie tłuszczem, przynoszą więcej szkody niż pożytku. Kampanie medialne sprawiły, że obecnie świadomość społeczna jest o wiele wyższa niż jeszcze kilka lat temu, kleszcze doczekały się własnych stron www. i fundacji.
Podsumowując – zachowajmy zdrowy rozsądek. Nie musimy unikać spacerów czy popadać w fobie, nie każdy kleszcz przenosi chorobę, ze znanych 800 odmian tylko około 100 zaraża. Z drugiej strony, zgodnie z popularną maksymą „lepiej zapobiegać niż leczyć”, profilaktyka przyniesie nam tylko korzyści.
Agnieszka Poryszewska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama