Nikt im iść nie kazał, poszli, bo tak chcieli. Bo takie dziedzictwo wziął po dziadach wnuk. Nikt nie pytał o nic, a wszyscy wiedzieli, za co idą walczyć – komu spłacać dług
Niebawem minie 70 rocznica Bitwy nad Bzurą. W rejonie Nowego Dębska, Nowego Kozłowa Pierwszego i Kozłowa Szlacheckiego w dniach 14 i 16 września krwawe boje toczył 10, 37 i 18 pułk piechoty z 26 dywizji piechoty Armii POMORZE. Bój to był nierówny, nieprzyjaciel posiadał olbrzymią przewagę w artylerii i broni pancernej, ponadto pozycje wojsk polskich były nieustannie bombardowane przez lotnictwo niemieckie. Rozkaz przebicia się w kierunku Sochaczewa i dalej marszu na Warszawę stał się niewykonalny. Armie POZNAŃ i POMORZE znalazły się w okrążeniu. W naszym rejonie zginęło co najmniej 324 polskich żołnierzy. Wielu w nurtach Bzury zostało na zawsze. Jednym z poległych był kapral podchorąży Aleksander Przeźmiński z 10 pułku piechoty, sochaczewianin. Zdążył jeszcze na chwilę przed śmiercią napisać wzruszający list do matki, który po zakończeniu walk nieznany żołnierz doręczył rodzinie kaprala. Z czasem otrzymała ona kartkę z lakoniczną wiadomością „Aleksander Przeźmiński – Dębsk”. Przynajmniej wiedziała, gdzie zginął ich syn. Pod osłoną nocy zabrano jego ciało i pochowano w rodzinnym grobowcu w Sochaczewie. Polegli koledzy kaprala spoczęli w zbiorowej mogile w Nowym Dębsku. Zbiorową mogiłę wykopano na gruntach Aleksandra Sieradzkiego z Nowego Dębska. Doliczono się ciał 134 żołnierzy. Pochówkiem poległych polskich żołnierzy na polach Nowego Dębska i Nowego Kozłowa Pierwszego zajęli się Jan Wojda z Nowego Dębska i Kazimierz Kapusta z Nowego Kozłowa Pierwszego przy udziale mieszkańców w/w wsi. Jan Wojda ustalał tożsamość na podstawie nieśmiertelników i znalezionych dokumentów, sporządził listę poległych żołnierzy, wedle której układano ciała w zbiorowej mogile. Listę poległych niezwłocznie oddano do PCK w Sochaczewie i w Łowiczu. To ułatwiło identyfikowania miejsca pochówku poszukiwanych żołnierzy. Tuż po bitwie rodziny zabrały 27 ciał. Już w roku 1940 przy mogile w Nowym Dębsku został postawiony pomnik z kamienia łupanego wysoki na 3,7 metra i szeroki 5,7 metra. Kamienie na pomnik dał Jan Wojda z Nowego Dębska. Pomysłodawcami uczczenia w takowy sposób walk nad Bzurą byli mieszkańcy Nowego Kozłowa Pierwszego: Feliks Skomiał i Jan Kosmala. To jest pierwszy tak okazały pomnik postawiony poległym żołnierzom w bitwie nad Bzurą. Pomnik ten jest dziełem sztuki kamieniarskiej. W roku 1952 pozostałe ciała ekshumowano i przeniesiono na cmentarz wojskowy na Powązkach w Warszawie; złożono je w kwaterze B 10-6-27. Również na cmentarzu parafialnym w Kozłowie Szlacheckim jest zbiorowa mogiła 190 poległych polskich żołnierzy. Zidentyfikowano ciała 28 żołnierzy, pozostali nie zostali rozpoznani. Sądząc po przebiegu bitwy w dniach 14 i 16 września 1939 roku w tej mogile znajdują się ciała żołnierzy z 37 i 10 pułku piechoty 26 dywizji piechoty armii POMORZE. W roku 1940 wczesną wiosną na polecenie władz PCK władze gminne przeprowadzały ekshumacje ciał poległych polskich żołnierzy z tymczasowych mogił rozsianych po okolicznych polach, lasach i łąkach. Zbiorowa mogiła na cmentarzu w Kozłowie Szlacheckim powstała w wyniku wspomnianych ekshumacji.
Tekst: Alfred Nowiński
Więcej informacji na ten temat na stronie: http://www.bitwanadbzura.republika.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze