Reklama

W oczekiwaniu na wielką wodę

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
25/05/2010 13:07
Ubiegłotygodniowa walka z powodzią na południu Polski zaprzątała umysły mieszkańców całego kraju, a co dopiero tych, położonych w dorzeczu Wisły i jej dopływów.
Pod koniec tygodnia niebezpiecznie zrobiło się także na Mazowszu, w stan pogotowia postawiono wszystkie służby. Przygotowanie do wielkiej fali rozpoczął także powiat sochaczewski, którego trzy gminy – Iłów, Młodzieszyn i Brochów leżą nad Wisłą.
Alarm ogłoszony
Najpierw, w czwartek rano, po naradzie w Wojewódzkim Zespole Zarządzania Kryzysowego, starosta sochaczewski ogłosił stan pogotowia powodziowego dla tych gmin. Tego samego dnia o 14.00 spotkał się Powiatowy Sztab Kryzysowy z udziałem władz starostwa, wójtów i wszystkich służb ratowniczych.
W stan gotowości postawiono m.in. strażaków, którzy pełnili służbę w zdwojonej obsadzie przez 24 godz. Ochotnicy z OSP w Iłowie czy Kamionie uszczelniali wały przeciwpowodziowe mocno podziurawione przez bobry. Przez Sochaczew przemieszczały się transporty ciężkiego sprzętu, m.in. amfibie do ewakuacji ludzi i zwierząt przewożone na wielkich platformach.
W piątek rano sytuacja zmieniła się na tyle, że wprowadzono alarm na terenie wspomnianych gmin, a w Sochaczewie pogotowie powodziowe. Po raz kolejny spotkał się Sztab Kryzysowy, aby podjąć niezbędne decyzje. Inspekcje wizytowały zagrożone regiony, wprowadzono całodobowe dyżury pracowników gmin, patrole na wałach pełnili m.in. przedstawiciele Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych – powiedział nam w piątek Przemysław Zieliński z Powiatowego Sztabu Kryzysowego.
Wody w Wiśle przybywało tego dnia 10 cm na godzinę Sekretarz gminy Iłów, Przemysław Nowacki mówił nam ok. 14.00, że stan alarmowy na Wiśle przekroczony jest o metr, a spodziewana fala będzie jeszcze o dwa mety wyższa i dojdzie do wysokości ok. 8 m. W Iłowie bali się jednak nie tyle przelania wody przez wały, co ich przerwania. Przygotowywano się na najgorsze, czyli ewakuację ludzi, a w Iłowie w grę wchodzi 12 nadwiślańskich wsi, m.in. Arciechów, Bieniew, Łady, Pieczyska, Suchodół, Gilówka Dolna, Władysławów. Miejsca na ewentualną ewakuację zabezpieczono w szkole oraz w posesjach nie zagrożonych powodzią. Kiedy pytamy co ze zwierzętami, Przemysław Nowacki mówi, że te idą wraz ze swoimi właścicielami tam, gdzie przewiduje plan ewakuacji.
Oczy wpatrzone w wodę
Woda przybierała także w Bzurze, choć, jak zapewniał nas Tomasz Wasilewski z Urzędu Miasta, nie zagrozi ona tak, jak Wisła. W piątek zalane zostały sąsiadujące z rzeką łąki i działki rekreacyjne przy ul.Wierzbowej. Na terenie motocrossu nad Bzurą utworzyło się wielkie rozlewisko. Miasto objęto stanem pogotowia powodziowego.
Wojsko, policja i straż czekały w pogotowiu. Rzecznik straży mł. bryg. Mirosław Gorzki, powiedział nam, że w każdej chwili mogą przyjść nowe rozkazy. Z wojewódzkiego magazynu sprzętu przeciwpowodziowego w Kamionie wozili np. worki z piaskiem do Garwolina, spodziewali się też oddelegowania jednostek na pomoc Warszawie. Odwołano nawet zaplanowany na sobotę Dzień Strażaka.
Każda godzina przynosiła nowe informacje, niestety niezbyt pomyślne. Zaczęło się oczekiwanie na falę kulminacyjną w Warszawie. Jak powiedział nam Przemysław Zieliński z Powiatowego Sztabu Kryzysowego, 24 godziny później ta wielka woda powinna dotrzeć do naszego powiatu.
Wszyscy na wały
Niezwykle pracowity i niespokojny był weekend. Wysoki stan Wisły doprowadził do tego, że wody z Bzury, zamiast wpływać do Wisły, zaczęły od Kamiona cofać się, tworząc ogromne rozlewiska. Most w Kamionie został zamknięty dla ruchu samochodowego i pieszego. Z mostu można było dosięgnąć ręką do wody. Drogi dojazdowe do Kamiona zostały zamknięte a policja wykonała objazdy.
W Gorzewnicy strażacy z Kromnowa przez dwa dni i dwie noce walczyli z przeciekającym wałem. Jak nam powiedział komendant OSP, na przeciekającą podstawę wału ułożono w trzech warstwach ponad 1000 worków z piaskiem. Podobna sytuacja był w Grochalach i tam, dzięki strażakom i mieszkańcom, uszczelniono przeciekający wał.
Na wałach w Śladowie i Kamionie strażacy i mieszkańcy bezustannie układali kolejne warstwy worków z piaskiem. Szerokość rozlewiska Bzury w niektórych niżej położonych rejonach sięgała kilku kilometrów. Z zagrożonych gospodarstw już wcześniej ewakuowano zwierzęta. W Śladowie w sobotę 22 maja bez przerwy monitorowano wał, nasiąknięty jak gąbka. Przez policyjne megafony ostrzegano, aby mieszkańcy i gapie zeszli z zagrożonego terenu, bo w każdej chwili mogło dojść do przerwania wału.
W sobotę udało się utrzymać rzekę w korycie, jednak w niedzielę rano wał w miejscowości Świniary (już poza terenem naszego powiatu) pękł na długości około 80 metrów i do doliny dobrzykowsko-iłowskiej wlały się ogromne ilości wody, zalewając okoliczne wsie. Nie udało się nawet z helikopterów zamknąć wyrwy w wale. Ewakuowano już setki osób. Niektóre lokalne drogi są zalane. Policja wykonała objazdy do Słubic i Gąbina. Jeżeli nie uda się załatać wyrwy w wale, ewakuacja może objąć nawet do 10 000 osób. W niedzielę ewakuowano sąsiadujące z miejscem powodzi trzy wsie w gminie Iłów: Kępę Karolińską, Suchodół i Władysławów, łącznie ok. 100 osób.
Na miejsce tragedii przyjechał marszałek województwa mazowieckiego. Sztab kryzysowy rozważa różne warianty zatrzymania powodzi. Jedną z nich jest wysadzenie wałów powodziowych przy przepompowni w Dobrzykowie, aby skierować wody Wisły w ten teren i zapobiec dalszej tragedii w dolinie dobrzykowskiej.
J.W.
Jolanta Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama