Warszawskie Laleczki w sochaczewskiej „Piwnicy” - relacja
W ostatnią sobotę miał miejsce kolejny koncert w sochaczewskim pubie „Piwnica”. Tym razem gościliśmy trzy załogi: sochaczewsko – warszawskie Lavender Town, łódzki Fireball i warszawską kapelę, Warsaw Dolls.
Frekwencja była naprawdę świetna, podobnie jak atmosfera, a sala pękała w szwach, co jednak nie utrudniało odbioru muzyki. Za nagłośnienie odpowiadał sochaczewski muzyk, Russel- znany z zespołu aCTAGGA. Głównie za jego sprawą mimo dosyć surowego wystroju lokalu i betonowych ścian, dźwięk był bardzo selektywny i każdy mógł bez przeszkód ucztować w muzyce, która wybrzmiała tego wieczoru. A było czego słuchać.
Zaczęliśmy tradycyjną już w rock"n rollowym światku obsówą czasową.
Jako pierwsi na plac boju wyszli chłopaki z Fireball. Łódzka załoga zaserwowała nam core"owe dźwięki w najlepszym wydaniu. Masakrujący głos wokalisty, ostre, urywane riffy tnące niczym brzytwa i elektroniczna galopująca perkusja. Wszystko wykonane z chrirgiczną precyzyją. Ich występ można podsumować krótko: maksimum energii.
Po tak ciepłym przyjęciu jedno jest pewne: nie był to ostatni koncert tej formacji w naszym mieście.
Jako drudzy wystartowali Lavender Town, czyli ex- Vasta.
Ekipa dowodzona przez znanego w scohaczewskim światku muzycznym, Jawora dała pokaz nowoczesnego hard- core"a. A wokalista wpadł w świetną interakcję z publikę i raz nawet dosłownie dał się jej ponieść. Moim zdaniem gwiazdą tego występu był jednak perkusista, który nie na darmo ma ksywę Osa. Rządlił nas co rusz swoimi perfekcyjnymi i „mięsistymi” zagrywkami.
W składzie grupy gościnnie wystąpił nasz sobotni realizator dźwięku, wspomniany wcześniej Russel, co dodało ich muzyce większej przestrzeni i klimatu.
Wisienką na torcie imprezy był jednak występ gwiazdy wieczoru, czyli Warsaw Dolls.
„Warszawskie Laleczki” to zespół rasowy, jeden z nielicznych, a być może ostatnich w Polsce reprezentantów tzw punka "77. Do tego ich nieco glamowy image (nazwa nawiązuje do kultowej kapeli New York Dolls) i rock"n rollowe, do bólu melodyjne granie składa się na rozpoznawalny i niepodrobialny styl grupy.
Kapela przyjechała do nas wprost ze studia nagraniowego. Oprócz takich hitów jak: „Warsaw miasto punków”, czy „Disorder” wybrzmiały również klasyki: Exploited, czy Kinksów. Tego wieczoru królowało pogo (nawet właściciel lokalu zasmakował w nim) i słodki „Disorder”.
Ostre teksty obnażające purytańskie, skostniałe społeczeństwo, zakłamanie polityków to świetny, prawdziwy obraz współczesnej Polski, były śpiewane przez całą publikę.
Grupa zagrała rasowo, z przytupem, nie stosując prostych chwytów uwiodła publikę, która nie chciała wypuścić ich bardzo długo.
Warsaw Dollsi również wyrazili ochotę zagrania raz jeszcze w Sochaczewie.
Koncert był kolejnym spotkaniem z muzyką w „Piwnicy” i udowodnił, że miejsce to sprawdza się doskonale nie tylko w mniejszych, kameralnych eventach, ale również większych koncertach.
Z pewnością będzie się tu jeszcze wiele działo, co zresztą obiecuje właściciel lokalu.
„Piwnica” zdała test na 5 +, tak samo jak sochaczewska publika. Czekamy na więcej i na pewno długo czekać nie będziemy.
„Zróbmy więc disorder once again!!!”
Zapraszamy do poniższej foto - relacji obiektywem Tomka Ertmana (Zdjęcia 1- 52) i Moniki Martofel (Zdjęcia 53-73).
Serdeczne podziękowania dla:
-wszystkich zespołów
-zgromadzonej publiczności
-całej załogi lokalu
-ochroniarzy Kamila Szewczyka i Piotra „Petera” Okraski
-Tomasza "Motka" Kołodziejskiego
-realizatora dźwięku, Russela
- fotografów: Tomkowi Ertmanowi i Monice Martofel
Oddzielne podziękowania dla partnerów medialnych imprezy:
-Audycji "Kulturka Musi Być" i Radia Fama Sochaczew
-portalowi www.e-sochaczew.pl
- Echo Powiatu
-Expressowi Sochaczewskiemu
-Socho Portal Sport
-Firmie "Dybicz. Mechanika maszyn biurowych" Sochaczew ul.1 Maja 15
Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze