Reklama

Więcej światła!

26/10/2014 12:01

Te słowa umierającego Goethego do dziś są źródłem konsternacji humanistów. Ach, co autor miał na myśli? Przecież na pewno nie chodziło tylko o to, by odsłonić okno!

Ja nie pozostawię Państwa w domysłach i wyklaruję znaczenie tytułu dzisiejszego wpisu od razu.

Po pierwsze światło, bo „Świetliki”. Świetny ich koncert odbył się w piątkowy wieczór w Niezależnym Domu Kultury „Piekarnia” prowadzonym przez Jana Wierzchowskiego. Od dawna „Piekarnia” pełni funkcję zastępczą dla różnych miejskich instytucji, dając alternatywę spragnionym czegoś więcej niż gładkiej gęby Anny Muchy. „Świetliki” to czas mojej (przebrzmiałej, heh) młodości i okolice liceum. Ale nie dlatego poszłam na ten koncert. Poszłam, bo spotkanie z poezją Świetlickiego oko w oko jest dla każdego, kto bywa „w nastroju nieprzysiadalnym”, spotkaniem ze Sztuką. Takich spotkań nadal w naszym mieście mało! Dlatego kłaniam się nisko Jankowi Wierzchowskiego za pomysłowość, niezłomność i odwagę w kreowaniu „Piekarni” według własnego projektu, który od początku do końca podporządkowany jest ludziom myślącym i poszukującym. Tym, którzy wiedzą, że świat nie jest homogeniczny, nie ma jednej recepty na zadowolenie, że bycie uładzonym przez szeroko rozumiany system  może wadzić, bo w życiu trzeba czasem wierzgnąć, do czego z kolei potrzebna jest wolność, bo Sztuki nie można włożyć w ramkę i drobnomieszczańsko oprawić, by tylko ładnie wyglądała na ścianie. Sztuka ma skierować myślenie na inne tory. Tego w Sochaczewie się wszyscy boją jak diabeł święconej wody.

Reklama

Sam koncert był klimatyczny i podobał się bardzo. Świetlicki melorecytował utwory z różnych płyt, żartował z publicznością, doceniając jej kulturalne zachowanie (poprzedniego dnia grali w stolicy, gdzie ze względy na potyczki słowne z widownią musiał przerwać koncert), żartując i opowiadając anegdotki. Buchał przy tym kłębami dymu papierosowego, z którymi to się nie rozstaje i z palenia których w ilościach hurtowych słynie. Zrobił mi wieczór Świetlicki tą swoją muzyką.

Po drugie więcej światła w naszych domach kultury. Nie, nie otwierajmy okien. Otwórzmy głowy i spójrzmy prawdzie w oczy. Oficjalna Kultura, ta przez wielkie K, kuleje. Zrywa się czasem, gdy na przykład Dawid Żakowski i jego Teatr Maska robią spektakl, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Deski MOKu zapełniają teatrzyki dla dzieci, objazdowe sztuki w cenie 80 zł za bilet (sic!!!!, czyli kosztują tyle, ile bilety w Operze Narodowej w Warszawie), a poza tym prywatne szkoły językowe i takie kurioza jak Anonimowi Alkoholicy i Anonimowi Żarłocy. Nie mam do Anonimowych nic osobiście, fajnie i słusznie, że coś robią  ze swoim problemem, ale to chyba nie jest sprawa lokalnej kultury, by wspierać siedzibą te stowarzyszenia. Zwłaszcza, że miejscowe zespoły mają problem, gdzie odbywać próby na przykład.

Reklama

„Nic nie mam do [tego] miasta, nic nie mam do tych pokaleczonych murów, nic nie mam do tego co się tu wydarzało. Tylko ci dzisiejsi tutejsi ludzie mnie drażnią (…). To oni powodują, że źle myślę o tym mieście (…)” – Marcin Świetlicki, „Trzynaście”

Do zobaczenia przy urnach wyborczych!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    metasekwoja 2014-10-29 14:51:02

    Znakomity tekst Pani Katarzyno, jakoś go wcześniej przeoczyłam. Napiszę brutalnie, ośrodki kultury są prowadzone przez osoby, które nie czytają jednej ksiązki na rok, które farbą emulsyjna zamalowują artysyczne malarstwo na ścianach holu. Tam najważniejsze jest to, żeby po wernisażu ugościć dobrze władze miasta. Widziłam to z bliska i wiem co piszę. Artysta się nie liczy, artysta jest tłem dla władzy. Hol Domu Kultury w Chodakowie zdobiło malarstwo artysty,które zostało zamalowane farba emulsyjną, bo się na tym nie poznali. Przestronny hol zosłat przedzielony szklanymi drzwiami czy oknami, nie wiem jak to nazwać. Zniknęły fotele, ławy, nie ma gdzie przysiąść. W pomieszczeniu dawnej kawiarni przez jakiś czas robili sobie zabawę emeryci.Jest tam zaplecze kuchenne, w sam raz na takie imprezy.To też drażniło dyrekcję Musieli się przenieść na halę sportową.Widziałam jak w zimą, po glębokim śniegu, emeryci nosili stoły z domu kultury do hali, bo w kawiarni już nie mogli się gościć. Pytam, komu mają służyć budynki, których utrzymanie tak drogo kosztuje? Jeśli nie będzie zmiany na stanowisku burmistrza, jeśli pracownicy instytucji samorządowych znów otrzymaja mandaty, nic się nie zmieni. W dalszym ciągu będą się w nich odbywać tylko uroczyste akademie na cześć władzy, prawdziwi twórcy, których w naszym mieście nie brakuje,będą korzystać z prywatnych lokali. Poczytajcie sobie Państwo, jakie hymny pochwalne wygłaszają pracownicy samorządowi na cześć obecnego burmistrza, ażeby tylko przetrwać..Obejrzyjcie z jaką elokwencją czyni to Przewodnicząca Rady Miejskiej co za wdzięk i uroda. Polecam to Państwu, chociaż sama do końca nie zdzieżyłam i musiałam przerwać. Czułam czego mogę się spodziewać, ale żeby aż tak......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hugo 2014-10-28 11:10:08

    Oj Fiolka, Fiolka i w kółko o tym samym. Takie są uroki władzy:)) Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fiołka 2014-10-27 19:53:04

    Hugo - nie wiem, czy nie zmienią. Ale nie dowiemy się, póki nie zdziałamy czegoś sami wyborczą kartką. Zobacz na przykład GOK w Cisnej: http://www.cisna.pl/pl Ile tam się dzieje! HP (i nie nie mam na myśli Hewlett Packard) powinna widzieć, kiedy zejść ze sceny. Tak zwyczajnie odpuścić władzę, bo robienie kultury dla młodzieży będąc samemu mentalnie z innej epoki, z innego wymiaru, jest bez sensu i nie ma prawa się udać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama