Reklama

Wiochmeni

28/03/2002 00:00
Chociaż mój poprzedni tekst o "klubikach" nikogo nie wzruszył (dowodem zupełny brak komentarzy) i wszyscy udają, że ich to nie boli (a boleć powinno, bo dzieje się to za NASZE pieniądze) nie poddaję się i piszę dziś o innych rzeczach, ale do klubików kiedyś wrócę. Dzisiaj o sprawie, która chyba bardziej boli bo jest bardziej namacalna i widoczna niż los naszych podatków - rzecz o wiochmenie. Wiochmen to gatunek występujący niestety dość licznie w otaczającej nas rzeczywistości. Po czym go poznać? Najłatwiej spotkać wiochmena drogowego - to on z piskiem palonej gumy rusza ze skrzyżowania uwożąc omdlałą ze szczęścia dziewicę, której serce ze strachu znajduje się w bieliźnie, ale nie okaże tego swojemu twardemu jak Boguś L. wiochmenowi. Aby ją jeszcze bardziej uszczęśliwić zajedzie Ci drogę na skrzyżowaniu, wyprzedzi Cię na podwójnej ciągłej pod górę w mieście, albo będzie przebijał się na czwartego na "poznańskiej" grzejąc 160 na godzinę. Dumny wiochmen na swym rumaku a z tylnej kieszonki wystaje czerwony grzebyczek z rączką!
Zdarza się, że wiochmeni zamiast panienki sadzają obok siebie jeszcze czterech wiochmenów, wsiadają do 100 letniego "poldka" lub 125p i próbują robić wszystko to co opisałem wyżej. Zdarza się że wiochmeni robiąc te wszystkie wesołe rzeczy giną na swoim posterunku. I chwała losowi, że tak się dzieje bo to chyba jedyne skuteczne lekarstwo na tych osobników. I tylko prosić kostuchę o jedno - niech ich dotyka na nieuczęszczanych polnych drogach bo niby dlaczego przez ich debilną fantazję mają ginąć niewinni ludzie?
Jeszcze inni wiochmeni szkodzą ruchowi na drodze chociaż nie dlatego, że siedzą za kierownicą, ale dlatego że siedzą za biurkiem i nie robią tego co mogliby. A co mogliby zrobić? Wystarczą 3 przykłady - mogliby skończyć z częściowo fikcyjną rolą naszego, osławionego już, ronda - te fikcję potwierdzają codziennie dziesiątki TIR-ów, które przejeżdżają je zupełnie prosto, a wystarczyłoby zmniejszyć nieco wysepkę za to otoczyć ją 30-centymetrowym krawężnikiem. Wiochmeni mogliby przyjrzeć się przystankom MZK na ul. Piłsudskiego i zauważyć, że miejsca jest dosyć aby kosztem ogromnych chodników zrobić zatoczki dla autobusów i zlikwidować korki, które tworzą się gdy spotkają się dwa autobusy na sąsiednich przystankach. Mogliby wreszcie zmniejszyć korki na ul. Piłsudskiego przed skrzyżowaniem z Warszawską, gdyby zrobili (jest miejsce) pas dla wyjeżdżających w kierunku Warszawy. Ale wiochmeni tego nie robią - oni wyjmują z tylnej kieszonki czerwony grzebyczek z rączką, przylizują włoski (jeśli je posiadają) i śnią o potędze.
Na koniec dowcip dedykowany wszystkim wiochmenom: z gabinetu lekarskiego wychodzi blondynka i w drzwiach pyta: To jak to było panie doktorze - rybka, żabka? Rak, proszę pani , rak - odpowiada lekarz.

KOBOLD

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    thomas - niezalogowany 2002-05-27 00:00:00

    Nietety, to rzeczywista prawda. Ale nic sie nie zmieni do momentu mentalnosci rodzicow tych ludzi. Tych opisanych wiochmenow zostawmy w spokoju, im juz sie nie da pomoc, skupmy nasza uwage na wychowaniu lepszych ludzi bez idealow WIOCHMENA... To jest realne. Otoczmy wieksza opieka nasze dzieci, wtedy nie bedzie tego co widac dzis na naszych drogach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości