Reklama

Własne M za grosze?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/05/2007 14:28
Trwają prace nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Towarzyszy temu szeroka dyskusja o przyszłości mieszkaniówek w całym kraju. Jedni twierdzą, że to kres molochów z socjalistycznym rodowodem, inni, że przejaw niesprawiedliwości społecznej.
Różne punkty widzenia
Główna zmiana w nowelizowanej ustawie to możliwość wykupienia mieszkania lokatorskiego za kilkaset złotych. Dla spółdzielców, którzy dotychczas nie posiadają prawa własności, to świetna wiadomość. Mniejszy optymizm wykazują posiadacze własnego M, którzy wcześniej musieli wyłożyć spółdzielni spore sumy, aby lokal stał się ich własnością. Jeszcze większe pretensje zgłaszają właściciele mieszkań nabytych na wolnym rynku, którzy za metr kwadratowy musieli zapłacić nawet po kilka tysięcy złotych. – My się wykosztowaliśmy, zadłużyliśmy w banku, a inni dostaną mieszkanie prawie za darmo – mówią.
Lokatorzy wiedzą jednak swoje – przez lata płaciliśmy tyle, ile zażądała spółdzielnia, bo to ona ustala stawki, za te pieniądze moglibyśmy kupić mieszkanie – dodają. Podobny pogląd reprezentują zwolennicy ustawy w Sejmie, która lada dzień powinna trafić pod głosowanie.
Dużą powściągliwość w komentowaniu sprawy wykazują władze sochaczewskich mieszkaniówek. Proponują poczekać do czasu ukazania się ustawy. Jedno co można usłyszeć, to zdziwienie, że Sejm decyduje o czymś, co jest własnością członków spółdzielni i że działania te mają na celu nie tyle zabezpieczenie lokatorów, co rozbicie spółdzielni. Kontrowersje budzi także planowany zapis, aby tych, którzy wcześniej wykupili swoje mieszkanie, w ramach rekompensaty, zwolnić z opłacania funduszu remontowego. – To skąd w takim razie spółdzielnie wezmą pieniądze na drobne inwestycje i remonty? – pyta szef SM „Victoria” Jan Matusiak. – Jak rozwiązać taki problem, że jedne budynki doczekały się remontów i modernizacji, a w innych prace planowane były w przyszłości? – dodaje.
Koniec molochów?
Inaczej myślą o nowej ustawie ci, którzy od dawna próbowali przełamać spółdzielczy monopol. Również w naszej gazecie wielokrotnie zabierali głos spółdzielcy chcący odłączyć się od największej sochaczewskiej mieszkaniówki - SM LW przy ul. Piłsudskiego. Zarządzanie kilkudziesięcioma budynkami rozrzuconymi po całym mieście nigdy nie będzie tak sprawne i efektywne jak dbanie o jeden czy kilka bloków położonych obok siebie – argumentują, podając za przykład wspólnoty mieszkaniowe, które powstają jak grzyby po deszczu. Rzeczywiście, bloki, w których zawiązano wspólnoty, z miesiąca na miesiąc zmieniają swój wygląd, dba się tam o każdą wydaną złotówkę, prace są przemyślane i nie ma mowy o wyższych kosztach, chyba że taką decyzję podejmą lokatorzy.
Prezes SM LW Stanisław Dziekoński twierdzi jednak, że najpierw należy uregulować sprawy własności gruntów, bo wykup mieszkania to nie wszystko. Ważne jest, aby być właścicielem terenu, na którym stoi budynek.
Jak by na sprawę nie patrzeć, otwiera ona drogę do dzielenia się spółdzielni na mniejsze. Kto wie, czy nowa ustawa nie zmieni zupełnie struktury mieszkaniowej w kraju, a tym samym w Sochaczewie. Jeśli przepisy wejdą w życie, pewnie nie trzeba będzie długo na to czekać.
Jolanta Sosnowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości