Reklama

Wśród nocnej ciszy

Tygodnik Echo Powiatu
23/12/2005 05:52
Pochłonięty własnymi zajęciami wyrwałem się ostatnimi czasy niemal zupełnie z mocy najpotężniejszej machiny oblężniczej współczesnego świata, to znaczy połączonych sił mediów i polityki. Dzienników nie kupuję już żadnych, zostawiłem sobie na liście tylko jeden tygodnik, który szczęściem więcej się zajmuje kulturą niż tym cuchnącym kawałkiem mięsa, który co tydzień (jak w legendarnym już dzisiaj „Constarze”) podaje nam się jako świeży. Dzięki reklamom przestałem oglądać również telewizję. Niestety, dzisiaj na wszystkich kanałach trwa nieustanna reklama wszystkiego. Bez zbędnych słów - jest to po prostu nie do zniesienia. Półtoragodzinny film trwa trzy godziny. Nie sposób skupić myśli, kiedy co 10 minut telewizor ryczy jakby go zarzynali. Ostatecznie postanowiłem go nie wyrzucać i stoi patrząc się na mnie bez wyrzutu - jakby sam również potrzebował rocznego pobytu w sanatorium.
Wrzeszczy także ulica. Kiedy tylko na nią nie wyjdę rozpoczyna się jazgot. Drechy, hip-hopowcy, tak zwane laski (dawniej nastolatki płci żeńskiej), które w ciągu swojego młodego życia wypowiedziały już więcej razy wyraz na „k”, niż ja to zdążyłem uczynić przez lat trzydzieści, a zapewniam czytelnika, że robię to dość często.
Muszę od razu zapowiedzieć, że moje tegoroczne życzenia świąteczno-noworoczne będą daleko bardziej pesymistyczne niż te z zeszłego roku. Wynika to z bardzo wielu czynników, ale przede wszystkim z głębokiej niewiary w to, że podczas świąt zmieniamy się na dłużej, niż tylko na kilka dni. Już choćby w tym numerze „Echa” piszemy o kilku okropieństwach, do jakich zdolni jesteśmy tylko my - ludzie.
Nie przeczę jednak, że w świetle Betlejem trochę stygną nasze emocje. Tak przecież było w budżetowym głosowaniu. Po wielogodzinnej walce wystarczyło zapalenie kilku świeczek, a wszyscy (także my dziennikarze) poczuliśmy, że Chrystus jest tuż tuż... Że trzeba być ciszej, i schować własne „ja” na rzecz tego większego „Ja”.
Mam jednak gorzką świadomość, że po świętach to się ulotni...
No ale teraz, deszczowy psie, szubrawco i łajdaku obszczekujący nie tylko listonoszy, ale wszystkich ludzi złej i dobrej woli zaczynaj składać te życzenia, masz przecież tylko małą chwilkę, kiedy ludzkim przemawiasz głosem.
A zatem życzę wam drodzy Przyjaciele i Nieprzyjaciele naszego tygodnika tych kilku rzeczy, które sam uważam za najważniejsze, a w którym to przekonaniu utwierdzają mnie coraz szybciej mijające lata. A są to w kolejności: miłość, zdrowie i cisza.
Bez pierwszego, drugie nie ma wartości. Ani miłością ani zdrowiem nie pocieszymy się również w otaczającym nas zgiełku, który przybiera czasami urzeczowiony kształt potwora trzymającego Ziemię w objęciach. Stąd cisza. Ta, która zapadła, kiedy Narodzony Chrystus przestał wreszcie płakać i ten pierwszy raz przytknął się do matczynej piersi. Myślę dzisiaj, że to była największa dobra cisza jaka zapadła nad światem. Bo były też wielkie chwile, kiedy milczeliśmy, bo ból i strach miały nad nami władzę.
Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi... Niech to będzie taka cisza, żeby dało się go usłyszeć, zrozumieć, pokochać. Niech powie Państwu coś najważniejszego.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku życzy deszczowy pies!

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości