Rzetelność dziennikarska to wyjątkowa cecha. Niestety nieosiągalna dla wielu dziennikarzy, choćby z racji ich mentalności. Czasem też zdarza się, że jurnalista użyje mocno demagogicznego, przerysowanego tytułu, by zaintrygować i ściągnąć czytelnika. To wielka sztuka dobrać tak tytuł, żeby był jednocześnie rzucający się w oczy, ostry, ale przy tym nie kłamliwy. A takim niestety był, o zgrozo!, w poniedziałkowej Wyborczej: „Dwie kobiety wzięły ślub”. Wielka szkoda, że ten dziennik pozwolił na opublikowanie dość mętnie napisanego tekstu. To, że Jan identyfikuje się z Anią, a Greta jest transem, nie ma tu kompletnie nic do rzeczy. Zapewne chcieli w ten sposób coś pokazać. Pytanie tylko, co? Bo jeśli przed majestatem urzędnika stanęli jako kobieta i mężczyzna, to o co tu w ogóle chodzi? Sensacja na miarę wynalezienia prochu, wszyscy piszą i mówią tylko o tym. Dziwnym trafem zniknęły jednak z portali wp.pl i onet.pl sensacyjne zajawki, że dwie kobiety wzięły ślub. Teksty na portalach i w gazecie oczywiście pozostały, ale sensacja zaczęła gdzieś umykać. Ciekawe swoją drogą, czy zwyczajnie ktoś poszedł po rozum do głowy, czy sami zainteresowani interweniowali, bo sensacja nieco przeszła oczekiwania. Najprawdopodobniej Greta i Jan chcieli trochę się pokazać, odkryć swe osobowości. Byli bowiem na ich uroczystości dziennikarze, ukazał się artykuł w ogólnopolskim dzienniku, był filmik w ogólnopolskiej telewizji. Niesmacznym wydaje się dorabianie ideologii, że to dwie kobiety wzięły ślub, że oszukały wszystkich, by dopiąć swego. Robienie z tego sensacji na miarę niemal światową, to zwykła głupota. Bowiem zgodnie z dokumentami to kobieta i mężczyzna pobrali się, a nie dwie baby. Również fizycznie Greta jest kobietą, a Jan mężczyzną. Tych, którzy nie odróżniają płci i nie wiedzą, czym różni się facet od babki, odsyłam do encyklopedii zdrowia, a może zwyczajnie do szkolnej książki od biologii. Inną sprawę rzeczywiście stanowi to, co komu siedzi w głowie. Jeden chłop woli blondynki, inny brunetki, jeszcze inny drugiego chłopa. A są i tacy, którzy fizycznie są mężczyznami, ale identyfikują się z kobietami. Czują, myślą i rozumują, jak kobiety.i I taki podobno jest Jan. Nikt nie ma na czole wypisanych swoich odczuć i może to nawet dobrze. Z pewnością sobotni ślub w Żelazowej Woli będzie dla maluczkch stanowił niezłą pożywkę na kilka przynajmniej dni. A ludzie, którzy wręcz żyć nie mogą bez dorabiania ideologii, na pewno coś jeszcze do tego dołożą. A wystarczyło zwyczajnie spytać w USC. Żaden urzędnik w Polsce nie zgodziłby się na udzielenie ślubu niezgodnego z przepisami prawa. Ponieważ wszystkie dokumenty były w porządku, Greta i Jan mogli się pobrać. Zgodnie z tym, co napisali Marta Konarzewska i Piotr Pacewicz w Wyborczej, świeżo poślubieni małżonkowie chcą mieć dzieci. A o ile dobrze wiem, do spłodzenia potomka konieczna jest para płci różnej – kobieta i mężczyzna. Nieco dziwnie brzmi zagmatwane stwierdzenie dziennikarzy Wyborczej, że związek bohaterów pseudosensacji nie jest heteroseksualny. Pod względem prawnym jak najbardziej hetero, a odczucia wewnętrzne to już całkiem prywatna sprawa. Można było przecież pokazać parę taką, jaką jest w życiu prywatnym, ale bez bzdurnego, tendencyjnego tytułu. Cel jednak został osiągnięty i bohaterowie uroczystości są na ustach całego zaściankowego świata. balbina
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze