Wakacje, a w szczególności początek sierpnia, to dla wyznawców Kościoła rzymskokatolickiego, ale i prawosławnego (Grabarka) w Polsce czas licznych pielgrzymek. Jedna z nich, wyruszyła 1 sierpnia z Sochaczewa do Miedniewic.
W dwudziestokilkukilometrową drogę w tym roku wybrało się blisko 200 osób, znacznie więcej niż w ubiegłym. Cieszy, że ponad 80 proc. uczestników pielgrzymki to młodzież. Pielgrzymom tradycyjnie towarzyszyli księża od samego początku swojego pobytu w Sochaczewie ks. Andrzej Kita (kapelan Szpitala Powiatowego w Sochaczewie) i ks. Mariusz Makowski z parafii św. Wawrzyńca oraz przedstawicielki miejscowych sióstr zakonnych. Wśród pielgrzymów można było dostrzec nie tylko mieszkańców Sochaczewa, ale i Kozłowa Biskupiego, Młodzieszyna, Teresina, a nawet Warszawy (sic!).
Pielgrzymka tradycyjnie wyruszyła 1 sierpnia po Mszy św. w kościele Matki Bożej Różańcowej w Sochaczewie, dalej pielgrzymi podążali przez Boryszew, gdzie dołączyli wierni z tej parafii oraz Rokotów, Kościelną Górę i Kurdwanów. W tej ostatniej miejscowości, jak co roku, proboszcz obecnie ks. Jacek Warzecha, z pochodzenia sochaczewianin wraz z parafianami przygotował królewski poczęstunek. Słodkiego wszelkiego pysznego jadła i napitku było pod dostatkiem. A poczęstować blisko 200 osób w bardzo małej i niebogatej wiejskiej miejscowości to nie lada wyczyn. Z Kurdwanowa, po godzinnym odpoczynku, pielgrzymi wyruszyli w dalszą drogę w kierunku Miedniewic, gdzie dotarli na godz. 15. Tam każdy znalazł sobie lokum na noc w tzw. krużgankach, w swoich namiotach, czy w kwaterach prywatnych.
Jeśli dobrze pamiętam, a szedłem w tym roku z tą pielgrzymką już po raz 26, po raz pierwszy od ponad 74 lat w pielgrzymce wziął udział przedstawiciel władz Sochaczewa w osobie przewodniczącej Rady Miasta Jolanty Gonta, która, często idąc na czele pielgrzymki, dźwigała flagę Sochaczewa z jego herbem.
Przy okazji pielgrzymki warto powiedzieć, że w Sanktuarium w Miedniewicach zmienił się proboszcz parafii, gwardian franciszkańskiego klasztoru i kustosz sanktuarium w jednej osobie. Został nim człowiek z pomysłami, energiczny, z charyzmą, o. Krzysztof Oniszczuk, m.in. były dyrektor Radia Niepokalanów. Ma on wizję rozwoju tego kiedyś największego mazowieckiego sanktuarium obecnie mającego charakter jedynie lokalny o którym przedwojenny tygodnik Światowid pisał, że na uroczystości odpustowe 2 sierpnia przybywało od 40 do 50 tysięcy osób. Obecnie zaledwie 2 do 3 tysięcy.
W tym roku już widać było liczne zmiany w przebiegu odpustu, m.in. Msza święta o północy z 1 na 2 sierpnia, piknik rodzinny z możliwością zakupu i skonsumowania pysznych wiejskich ciast, grill, pokazy jazdy konnej szwoleżerów. Można było zakupić liczne pamiątki związane z tym miejscem. Te ostatnie po raz pierwszy pojawiły się w takiej ilości i różnorodności. Miejscowe Siostry Klaryski częstowały kawą, herbatą, smaczną zupą pomidorową i równie pysznym krupnikiem.
Na odpust w Miedniewicach tradycyjnie przybyły piesze pielgrzymki ze Skierniewic, Sochaczewa, Łowicza, Mszczonowa, Żyrardowa, Błonia, Wiskitek, liczące dobrze ponad sto osób każda. 1 sierpnia pielgrzymi uczestniczyli we Mszy świętej o godz. 18.00, odprawionej przez biskupa łowickiego Józefa Zawitkowskiego w intencji poległych powstańców warszawskich. Następnego dnia, po odpustowej sumie o godz. 12, pielgrzymi piesi wyruszyli w drogę powrotną. Do centrum Sochaczewa dotarli około godz. 21.
Bogusław Kwiatkowski
PS. Niżej podpisany w porozumieniu z Sanktuarium miedniewickim pracuje obecnie nad kilkusetstronicową monografią sanktuarium. Dlatego zwracam się do Szanownych Czytelników gazety o archiwalne zdjęcia z pobytu w Miedniewicach, lub z pielgrzymek pieszych do Miedniewic sprzed 1980 roku. Kontakt z autorem przez stronę internetową Niezależnego Internetowego Centrum Informacji Historycznej i Turystycznej Miasta Sochaczewa, www.bkwiatkowski.pl
200 pielgrzymów ruszyło na Jasną Górę
Ruszyli 5 sierpnia. Mają do pokonania ponad 260 kilometrów. Osiemnasta Łowicka Piesza Pielgrzymka dotrze do Częstochowy 14 sierpnia.
Jej stałym elementem jest Grupa Błękitna z Sochaczewa. Jedna z największych grup, zrzesza w tym roku około 200 osób. Wyrusza dzień wcześniej niż pozostali, by pokonać dodatkowe 36 km dzielące nasze miasto od Łowicza. Stamtąd, 6 sierpnia o godz. 9.30, spod Bazyliki Katedralnej w Łowiczu, wyruszyła XVIII Łowicka Piesza Pielgrzymka Młodzieżowa na Jasną Górę. Pątników na szlak wyprowadzili biskup łowicki ks. Andrzej Dziuba oraz proboszcz parafii katedralnej ks. Wiesław Skonieczny. Wśród wiernych, którzy wyruszyli do Częstochowy, jest m. in. proboszcz parafii św. Wawrzyńca ks. Piotr Żądło oraz poseł Maciej Małecki.
Hasło tegorocznej pielgrzymki brzmi Panie, przymnóż nam wiary. Wierni, którzy wyruszyli na szlak, tradycyjnie niosą w sercach różne intencje. Dla wszystkich jednak pielgrzymka jest przede wszystkim czasem rekolekcji w drodze.
Do Częstochowy będą wędrowali przez 9 dni. Pierwszy etap obejmował 24 km i kończył się w Makowie. Odbyła się tam wyjątkowa uroczystość. W tamtejszym amfiteatrze świętowano 18 urodziny łowickiej pielgrzymki. W programie znalazły się m. in. tańce na wzór tańców lednickich, tort i inne niespodzianki. Urodziny zakończył Apel Jasnogórski o godz. 21.
- Jak na razie wszystko przebiega bez najmniejszych zakłóceń. Pomimo że podczas pierwszych dni panowały rekordowe upały, wszyscy pielgrzymi pokonali zaplanowaną trasę, nikt nie skarżył się na nieprzyjemne konsekwencje zdrowotne powiedział nam proboszcz Piotr Żądło.
14 sierpnia pielgrzymi wejdą na Jasną Górę. Dzień później, wspólnie z tysiącami innych pielgrzymów z kraju, będą świętować Wniebowzięcie Maryi Panny.
Agnieszka Poryszewska
Inna droga do Boga
Nieco innym pielgrzymowaniem była XXXV Międzynarodowa Pielgrzymka Różnych Dróg i Kultur. Na jej czele szedł charyzmatyczny ksiądz salezjanin Andrzej Szpak, który szacunek i miłość do człowieka wyniósł z domu rodzinnego i to właśnie spowodowało, że zaczął zajmować się ludźmi trudnymi.
Najpierw byli to gitowcy, a od 1975 roku hippisi. Ksiądz Andrzej był zapraszany na ich zloty, a pierwsza pielgrzymka odbyła się w roku 1979. W pierwszych latach szła ona jako grupa Biało-Czarna Akademickiej 17-tki. Jednak ze względu na odmienny od przeciętnego pielgrzyma parafialnego sposób zachowania i styl życia szpakowcy zostali wyrzuceni z 17-tki w roku 1982. Jak podano za brak dyscypliny i lęk przed demoralizacją. Od tego roku hippisowska pielgrzymka chodzi własnymi drogami. Do roku 1982 wyruszała ona z Warszawy. W tym roku długowłosi pielgrzymi wyruszyli z Torunia.
Tym co przyciąga ludzi różnych dróg jest brak surowej dyscypliny oraz pewnego rodzaju luz. Często msze odbywają się pod gołym niebem, a nocne adoracje upływają przy dźwiękach gitar i bębenków. Charakterystyczną cechą jest możliwość spontanicznej dyskusji podczas marszu, która odbywa się przy pomocy nagłaśniającej tuby. Organizowane są też Misteria Pokoju w rocznicę zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę oraz spontaniczne akcje i happeningi. Część uczestników pielgrzymki po jej zakończeniu jedzie na tradycyjny zlot do Olsztyna pod Częstochową.
W tym roku ludzie Szpaka zawitali w powiecie sochaczewskim w niedzielę (4.08). Wtedy to dotarli do Iłowa na południową mszę, w czasie której zostało ochrzczone dziecko jednego z pielgrzymów. Dzień wcześniej odbył się na pielgrzymce chrzest oraz została udzielona I Komunia Święta (w Laskach odbył się hippisowski ślub). Po mszy wędrowcy zostali przyjęci królewskim obiadem w miejscowej remizie. Wieczór spędzili zaś na adoracji w Giżycach. W poniedziałek pielgrzymi pokonali trasę z Giżyc do Mokasu. We wtorek (6.08) szpakowcy odwiedzili przed południem park w Żelazowej Woli. Dziwili się, że dworek został pozbawiony praktycznie wszystkich eksponatów. Padł nawet pomysł żeby jeden z muzyków Metal zagrał na fortepianie. Nie został on jednak zrealizowany.
W trakcie odpoczynku i obiadu, który spożywano w Jezioranach państwa Zborowskich pojawili się wójt gminy Sochaczew Mirosław Orliński oraz przewodniczący rady gminy Czesław Ćwikliński. Mogli na własne oczy przekonać się, że pielgrzymi różnych dróg to nie banda narkomanów w workach, a weseli, interesujący, ciekawi i wykształceni ludzie. Wędrowcy nocleg mieli na terenie klasztoru w Niepokalanowie. Tam też odbyła się nocna msza pod wielkim dachem nieba. Z ziemią sochaczewską pielgrzymi pożegnali się w środę (7.08). Odpoczynek, obiad i msza pod chmurką odbyły się w Masznej. Podczas marszu pielgrzymi przekroczyli Utratę i nie omieszkali odbyć w niej tradycyjnej kąpieli..
Ksiądz Andrzej Szpak wraz z hipisami doświadczył wiele i nigdy nie godził się z opiniami, że to co robi jest stratą czasu.
(et)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze