Przeczytałem artykuł Luke"ego i wychodzi na to, że stał, patrzył, analizował i zabrakło mu chyba czasu na zabawę.;-) W międzyczasie łyknął trochę piwka, ale pokajał się przed nami więc mu darujemy;-). Mnie tam nie było. W sobotę przejeżdżałem koło stacji i gdy zobaczyłem te tłumy, wspaniałej naszej nastoletniej młodzieży, wymalowanej, kuso ubranej to zdjęła mnie trwoga. Przeraziła mnie wizja tłumu, który jest tam tylko po to, żeby być. By na chwilę zapomnieć o pustce w swoim życiu. Pewnie się czepiam. W sobotę było jeszcze coś, co odciągnęło mnie od muszli i ciepłego piwa. Był to zapowiadany seans filmowy w naszym kinie. Zrobiłem sobie długi spacer, dotarłem na 20-stą i... kolejki nie było. Nie miałbym problemów z kupnem biletu gdyby tylko je sprzedawano. Niestety pani w kasie nie chciała tego zrobić, bo byłem jedynym widzem. Gdy stałem pod kinem i czekałem na jakąś wycieczkę szkolną;-), jak na zbawienie, przyszło mi do głowy jedno słowo, ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Przecież czytałem plakaty na słupach, było tam czarno na białym, że o 20 film będzie wyświetlany. Jest dla mnie niepojęte, że jeden widz, czyli ja, nie jest wystarczająco dużo wart. Czytając repertuar i zgadzając się na warunki w nim opisane, tzn. cena biletu i czas wyświetlania, zawarłem w moim pojęciu umowę z kinem. Ja będę o wyznaczonej godzinie, zapłacę ile było napisane, obejrzę film. Stało się, niestety nie pierwszy i nie łudzę się, że ostatni raz, inaczej. W takim razie nie rozumiem sensu ani nie wierzę w powodzenie tego biznesu. Wróciłem na pieszo. Coś mnie ciągnęło do gorącego tłumu i rozreklamowanej dyskoteki, ale nie uległem. W niedziele powtórzyła się sytuacja, ale już ze szczęśliwym zakończeniem. Sześć osób odnalazło w sobie potrzebę pójścia do kina. Tradycyjnie potem wracałem piechotą i z uwagi, że było dostatecznie późno, znalazłem w sobie odwagę zajrzenia na muszlę. Bądź co bądź mieszkam w Sochaczewie. Od razu jednak pożałowałem, zmroził mnie widok śmietnika, który zastałem. Znów przyplątało się natrętne słowo ODPOWIEDZIALNOŚĆ. No cóż, balowaliśmy więc pewnie zostanie nam wybaczone. Te dni były generalnie czasem odpuszczania sobie. Zrobiły to władze miasta i na ten krótki czas popłynął strumień piwa. Tak domyślam się, że tak się stało, bo inaczej obecni tam policjanci strzegli by... bezprawia. Chociaż w ich przypadku można być pewnym, że robiliby to ODPOWIEDZIALNIE. Zaraz, zaraz, a może się mylę, ostatnio przecież zmienił nam się komendant policji, miasto huczy od plotek, może na chwilę też odpuścił sobie?;-) Ja oczywiście wiem jak ciężko jest być ODPOWIEDZIALNYM, bo nie zawsze mi się to nie udaje. W związku z czym mam taki apel. Postarajmy się wspólnie i pomyślmy zanim "odpuścimy" sobie, wyrzucimy śmieci na ulicy, zaproponujemy komuś układ a potem bez słowa wycofamy się z niego, przysięgniemy wierność. A właśnie, kiedyś moja bardzo ortodoksyjna koleżanka bardzo mnie zszokowała słowami, że nigdy nie weźmie ślubu kościelnego. Przeraziłem się nie na żarty wizją grzechu w jej wykonaniu, bo skoro ona ma zamiar zgrzeszyć, to co ja, biedny szarak? Powód był jednak bardzo prosty i szlachetny. Świadoma swojej niedoskonałości, dla mnie jest doskonała, tzn. nie dla mnie w tym sensie, bo nie mam u niej szans, ja grzesznik przecież;-), stwierdziła, że nie może obiecać komuś do końca życia, bo nie jest wystarczająco szlachetną postacią, by móc przysiąc to przed Bogiem. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ, czy nie...? Pisząc ten tekst przyznaję się, że nie widzę belki w swoim oku, ale cóż, zbliża się czwartek, sami rozumiecie...;-)
Jarek jarek@e-sochaczew.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze