Wraz z dzisiejszym numerem zaczynamy na łamach „Echa” publikacje wspomnień Wojciecha Pioruna (1900 - 1983) - dowódcy II plutonu VI kompanii IV batalionu AK obwodu „Skowronek”.
Pamiętnik mojego pradziadka obejmuje lata 1900 - 1945. Jednak skupia się on w nim głównie na swojej działalności w AK i pobycie w obozach: Oświęcimiu, Mauthausen i Linz. Wspomnienia te wraz z nim spisała jego córka Czesława Bugaj, i to właśnie dzięki jej uprzejmości możemy je publikować. Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Julii Piorun i Czesławy Bugaj.
Maja
Część pierwsza
Urodziłem się w mieszczańskiej rodzinie w Łowiczu, w 1900 roku. Tam ukończyłem naukę zawodu jako rzeźnik i trzyletnią szkołę zawodową. Zostałem wyzwolony na czeladnika, a później mistrza. W roku 1917, jako młody chłopak wstępuję do POW i składam przysięgę przed Aleksandrem Dąbrowskim. Przechodzę różne tajne szkolenia wojskowe. W roku 1918, 11 listopada o godzinie 6 rano otrzymuję broń i razem z innymi zaczynam walczyć z Niemcami. Rozbrajamy posterunek w Łowiczu i ruszamy na koszary. Napotykamy tam zbrojny opór. Po dłuższych walkach udaje nam się jednak je zdobyć. Idziemy pokrzepieni pierwszym zwycięstwem na dworzec Łowicz -Śródmieście. Tam stały dwa pociągi z uzbrojonymi żołnierzami niemieckimi. Po trzech godzinach ciężkiej i nierównej walki wzięliśmy Niemców do niewoli. Wieczorem tego dnia otrzymaliśmy rozkaz od Marszałka Józefa Piłsudskiego, aby wszystkich jeńców odesłać do granicy Niemiec i wszystkich puścić wolno. Mieliśmy w Polsce za mało chleba, aby ich karmić.
Później brałem udział w dalszych walkach o niepodległość Polski. Wiosną 1921 roku nasza brygada stacjonowała na Wołyniu. Z całej brygady wybrano 600 żołnierzy jako ochotników do wzięcia udziału III powstaniu śląskim. Dano nam cywilne ubrania, po dwa pistolety, zapas naboi i po 200 marek niemieckich. Na rękawach mieliśmy opaski biało-czerwone. Wysłano nas pociągiem do Sosnowca, a dalej już poszliśmy pieszo. Pierwszy bój stoczyliśmy w Myślenicach, zdobywając 20 karabinów ręcznych, jeden ekm i mnóstwo amunicji. W Tarnowskich Górach spotkaliśmy się z wojakami belgijsko- francuskimi. Dowódca tych wojsk zatrzymał nas i nie pozwolił iść dalej, twierdząc, że powstanie jest zawieszone. Odbyć się ma plebiscyt pod nadzorem władz koalicyjnych. Po sześciu tygodniach zostaliśmy odesłani do brygady, która stacjonowała już w Krakowie. Tam kończę 7-miesięczny kurs podoficerski. 8 maja 1922 roku oficjalnie w wojskowych mundurach tą sama trasą wkraczamy do tych samych miejscowości. Zajmujemy okolice od Sosnowca do Tarnowskich Gór. Tu wita nas spontanicznie i radośnie miejscowa ludność. Na chwałę naszego zwycięstwa odbywają się uroczyste msze polowe z udziałem wojsk i całego społeczeństwa śląskiego. Jako dowódca I plutonu I szwadronu III pułku ułanów pod dowództwem mjr Bystrama otrzymałem oficjalne zdjęcia z tych uroczystości.
Po powstaniu śląskim wracam do rodziny. Rodzina moja w tym czasie przeniosła się na wieś. Zakupiła tam kilkunastohektarowe gospodarstwo rolne. W tym czasie zapoznaję słodziutką 16-letnią dziewczynę Julię i w niedługim czasie biorę z nią ślub. Po ślubie zamieszkaliśmy w Sochaczewie, początkowo na komornym, a później zakupuję własny dom przy ulicy Chopina 35. Ja prowadzę warsztat rzeźniczy, a żona sprzedaje w sklepie. Powodzi nam się nieźle. Mamy sześcioro dzieci: cztery córki i dwóch synów. Najmłodszy syn rodzi się w 1937 roku, w tym czasie najstarsza córka Danka chodzi już do gimnazjum. W warsztacie mam do pomocy dwóch czeladników i dwóch uczniów. Żona w sklepie też ma ciągle kogoś do pomocy, kto zajmuje się handlem lub pomaga w domu. Mam dużo czasu, toteż zajmuję się pracą społeczną. W roku 1938 jako starszy Cechu Rzeźniczo-Wędliniarskiego i jako delegat Izby Rzemieślniczej w Warszawie, jestem upoważniony do przeprowadzenia różnych kontroli w sklepach i warsztatach swojej branży. Jako członek Zarządu Ligi Powietrznej Kraju przyjmuję nowych członków i zbieram od nich składki. Pieniądze ze składek przeznaczane są na fundusz budowy samolotów. W tym czasie w radio i prasie mówi się o coraz liczniejszych zatargach granicznych i bucie Niemców zamieszkałych w Polsce. Na murach pojawiają się różne plakaty i napisy antyhitlerowskie. W miastach odbywają się wiece i zebranie przeciw wojnie i Hitlerowi.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze