„14.25 do Irkucka. Moja Syberia” to książka reporterska, w której Michał Odolczyk, mieszkaniec Teresina, opisuje podróż koleją transsyberyjską. Na wyprawę tę wybrał się w towarzystwie Jakuba Milewskiego, którego zdjęcia ilustrują tekst.
Nie była to pierwsza wspólna podróż obu panów, mają za sobą dziesiątki dłuższych i krótszych kolejowych przygód. Łączy ich przyjaźń i wspólna pasja, o której opowiadają w rozmowie. Usłyszycie także o mistycznym spotkaniu z Bajkałem, zatrzymaniu przez rosyjską policję, podróży trzecią klasą, planach kolejnych wypraw. Nasi goście mówią też, dlaczego książka, która stała się kanwą rozmowy, ma taki właśnie tytuł.
Za gościnność i możliwość nagrania wywiadu w świeżo odremontowanym składzie pociągu retro dziękujemy dyrekcji Stacji Muzeum.
Realizacja Wiktor Wachowski
Zainteresowani książkę „14.25 do Irkucka. Moja Syberia” mogą kupić w Teresińskim Ośrodku Kultury lub bezpośrednio u autora albo zamówić wysyłkę pocztą. Z Michałem Odolczykiem można skontaktować się za pomocą adresu mailowego michal.odolczyk@gmail.com. Książka liczy sobie 151 stron i zawiera oprócz tekstu także 36 czarno-białych fotografii. Kosztuje 30 złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo Panowie! Z przyjemnością i podziwem wysłuchałem tego wywiadu. Słychać w Was ciekawość świata i pasję, a to podstawa dla takich wyzwań. Ta transyberyjska podróż chodziła mi po głowie wiele razy, ale na samotną wyprawę nie mogłem się zdecydować. A co Wam się przydarzyło, we dwóch to i w areszcie raźniej. W dziewięćdziesiątych latach, po 8 miesiącach pobytu w Kalifornii, przeprowadzałem się na kilkumiesięczny pobyt na wschód USA. Byłem już prawie zdecydowany na podróż koleją Amtrak z San Francisco do Nowego Jorku, ale amerykańscy przyjaciele odradzili mi kilkudniową samotną podróż, uważając ją za zbyt ryzykowną dla mnie. Miałem ze sobą trochę bagażu, więc ostatecznie wybrałem samolot, który był niewiele droższy. Zachowałem się rozsądnie, ale niedosyt pozostał. Pozostał też dystans do ryzyka. W końcu Rosja to nie USA! Teraz została mi jeszcze w planach podróż koleją po kilku krótszych trasach w Norwegii, którą wcześniej przemierzyłem wzdłuż, od Nordkappu do Oslo samochodem. Tymczasem z ciekawością sięgnę po książkę „14.25 do Irkucka. Moja Syberia” i poczytam o Waszych opisanych w niej wrażeniach. Trzymam kciuki za Waszą kolejną planowaną podróż transyberyjską.
Brawo Panowie! Z przyjemnością i podziwem wysłuchałem tego wywiadu. Słychać w Was ciekawość świata i pasję, a to podstawa dla takich wyzwań. Ta transyberyjska podróż chodziła mi po głowie wiele razy, ale na samotną wyprawę nie mogłem się zdecydować. A co Wam się przydarzyło, we dwóch to i w areszcie raźniej. W dziewięćdziesiątych latach, po 8 miesiącach pobytu w Kalifornii, przeprowadzałem się na kilkumiesięczny pobyt na wschód USA. Byłem już prawie zdecydowany na podróż koleją Amtrak z San Francisco do Nowego Jorku, ale amerykańscy przyjaciele odradzili mi kilkudniową samotną podróż, uważając ją za zbyt ryzykowną dla mnie. Miałem ze sobą trochę bagażu, więc ostatecznie wybrałem samolot, który był niewiele droższy. Zachowałem się rozsądnie, ale niedosyt pozostał. Pozostał też dystans do ryzyka. W końcu Rosja to nie USA! Teraz została mi jeszcze w planach podróż koleją po kilku krótszych trasach w Norwegii, którą wcześniej przemierzyłem wzdłuż, od Nordkappu do Oslo samochodem. Tymczasem z ciekawością sięgnę po książkę „14.25 do Irkucka. Moja Syberia” i poczytam o Waszych opisanych w niej wrażeniach. Trzymam kciuki za Waszą kolejną planowaną podróż transyberyjską.