Reklama

ZAGUBIENI W PUSZCZY

Dragon Fight Club
22/08/2011 21:13

Inspiracją dla przeprowadzenia treningu biegowego na terenie Puszczy Kampinoskiej był "Letni Spacer po Puszczy Kampinoskiej" zorganizowany przez stowarzyszenie - Klub Maratończyka Aktywni, w którym bardzo chcieliśmy wziąć udział. Niestety, jak zwykle w tym samym terminie miały miejsce zawody w Płocku, w których startowali Dragoni. W związku z tym kontakt z przyrodą został przełożony na późniejszy termin...

Już w dwa tygodnie po Aktywnych wybraliśmy się w cztery auta do Granicy, gdzie po krótkiej rozgrzewce około godziny 11 ruszyliśmy na szlak.
Zaplanowana trasa biegła najpierw szlakami: niebieskim, skręcała w Zamczysku w czerwony, aby wrócić zielonym do Granicy po około 17 kilometrach.
Pogoda była jak na zamówienie, w nocy Puszczę nawiedziła burza, było więc rześko i słonecznie. Jednym słowem wymarzone warunki do biegania.
Tempo biegu było niezbyt intensywne, dobrane do najmłodszych w grupie, dzięki czemu biegnąc można było swobodnie prowadzić konwersacje.
Okoliczności przyrody nastrajały cudownie (komary prawie nie gryzły), słoneczko przygrzewało, towarzystwo było przednie, nic dziwnego, że humory dopisywały wszystkim. Niestety, to rozluźnienie spowodowało przeoczenie skrętu na szlak czerwony, co skutkowało dobiegnięciem do... Leszna.

Fakt ten spowodował najpierw gremialny atak śmiechu, który dość szybko przeszedł w głuchy jęk. Do wszystkich dotarło bowiem, że teraz trzeba będzie wrócić do samochodów zostawionych na parkingu oddalonym o 16 km....
Po odwiedzeniu kilku Dragonów od pomysłu - "To my poczekamy na autobus", ruszyliśmy z powrotem. Słońce dotychczas miło przygrzewające, zaczęło niemiłosiernie prażyć. Rześkie powietrze zamieniło się w klimacik rodem z dżungli amazońskiej, a szlak wiódł ciągle pod górę i przez piach. Odwodnienie zaczęło dawać znać o sobie, w związku z czym większość z nas oddałoby własną babcię za butelkę wody...

Na największy podziw zasłużyli sobie Kacper i Adrian lat 12, którzy będąc najmłodszymi w stadzie nie byli ostatnimi na parkingu.
Tego dnia większość z Dragonów przebiegła najdłuższy dystans w swoim życiu - 32 kilometry. Gdyby rano ktoś im powiedział, że tego dnia pokonają taki dystans na pewno by w to nie uwierzyli. Lecz gdy nie mieli innego wyjścia, po prostu to zrobili.

W następną sobotę przebiegliśmy pierwotnie zaplanowaną trasę, już bez przygód.

Dragon



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama