Reklama

Zamek

28/03/2002 00:00
Najprawdopodobniej z inspiracji Bolesława Krzywoustego, który niejednokrotnie przejeżdżał przez Sochaczew, podróżując do Płocka czy Łęczycy, powstał tu gród obronny. Badania archeologiczne wykazały, że fundamenty zamkowych murów pochodzą prawdopodobnie z czasów Siemowita III Starszego (przed 1326-81), księcia mazowieckiego, lennika Kazimierza Wielkiego. Wzorem swego króla, Siemowit odbudował w cegle na kamiennych fundamentach wielokrotnie niszczony drewniany gród sochaczewski, a w 1377 roku nadał książę w tym mieście pierwszy statut prawny dla całego Mazowsza. 
Głównym przeznaczeniem zamku była obrona na wypadek wojny - według inwentarza z 1510 roku, jego zabezpieczenie stanowiły podwójne wały i fosy, otaczające zamek z trzech stron, a także imponujące uzbrojenie - jedno wielkie działo, 9 armat spiżowych i żelaznych, 60 kół żelaznych i 15 kamiennych oraz 170 strzał, 7 kopii i dwie lance. Od strony miasta prowadził do zamku wielki, dębowy zwodzony most z poręczą. Jednak mimo wszystkich tych zabezpieczeń przy dłuższym oblężeniu załoga zmuszona była do kapitulacji z powodu braku własnej studni - do wielkiej kadzi zamkowej wodę dostarczał woziwoda.
Również w czasie pokoju zamek odgrywał ogromną rolę, służąc jako urząd grodzki i areszt kryminalny. Swego rodzaju zamkową policję stanowiło czterech grodzian, rekrutujących się zazwyczaj spośród ubogiej szlachty. Prawdopodobnie nie narzekali oni na brak zajęcia, podobnie zresztą jak urzędy sądowe. Liczne wzmianki źródłowe wskazują, iż na całym Mazowszu panowała dzikość obyczajów, mieszkańcy tych ziem byli porywczy, skłonni do zatargów sąsiedzkich, a nawet do okrucieństw. Kronikarze podają na przykład informację o czternastoletniej dziewczynie, która - przywieziona z Sochaczewa na dwór króla Jana III - zeznała dobrowolnie, że ma stosunki z diabłem, bawi się czarami i tańczy na Łysej Górze.

Oprócz czterech grodzian załogę zamku (tzw. familia castri) tworzyli starosta, podstarości, burgrabia, pisarz grodzki i przebywający czasowo wojski, a także klucznik, wrotny (odźwierny), 2 nocnych stróżów, kucharz i woziwoda. W wieku XVI zamek utrzymywał także kapelana kaplicy królewskiej, który zawsze jadał wraz z załogą, oraz piekarkę, która mieszkała w okolicznej wsi, ale chleb piekła na zamku.
Bogata, licząca kilkaset grubych tomów dokumentacja źródłowa dotycząca samego zamku, ale także świadcząca o naszej kulturze narodowej, zaginęła bezpowrotnie w wyniku ogromnych zniszczeń, jakich całe miasto doznało w czasie najazdu szwedzkiego w latach 1655-57. Wraz ze zburzeniem zamku zniszczeniu uległa specjalna, mocno sklepiona izba, gdzie od 1476 roku przechowywane były księgi sądowe grodzkie i ziemskie z całej Ziemi Sochaczewskiej. Następna seria tych ksiąg (po 1653 roku), przeniesiona już w XIX wieku do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, została spalona przez Niemców w czasie powstania warszawskiego.
W całym zamku sochaczewskim tylko zewnętrzne blankowane mury wzniesione były z cegły i to o ich naprawę troszczono się najwięcej. W XVI wieku naprawiali je aż trzej kolejni starostowie, mimo to rewizorzy i lustratorzy nieustannie zwracali uwagę na ich kiepski stan, notując: Zamek sochaczewski na kopcu okrągłym wymurowany, stary, poresowany. Gruntownej odbudowy podjął się w pierwszej połowie XVII wieku z polecenia króla Zygmunta III starosta Stanisław Radziejowski - otrzymał on na restaurację obiektu 1000 florenów rocznie z dochodów starostwa. Jednak w kilkanaście lat później zawierucha najazdu Szwedów ponownie zniszczyła budowlę.
Zamek sochaczewski, podobnie jak samo miasto, uparcie ratowano, odnawiano, ale i historia była równie uparta - u schyłku Rzeczpospolitej podjęto, tym razem już ostatnią, odbudowę sochaczewskiego zamku. Czas jednak nie służył remontom, działo się to bowiem w chwili insurekcji kościuszkowskiej w 1794 roku, w okresie nadciągającej pożogi wojennej, podczas której Prusacy zniszczyli zamek doszczętnie, tak jak niszczyli setki innych budowli w całej Polsce.
Kolejne, XX-wieczne już, powojenne próby odbudowy zamku okazały się niemalże niemożliwe - nie istnieją bowiem żadne źródła, brak jest jakichkolwiek planów budowli, prócz jednego, niepewnego historycznie rysunku. O próbach rekonstrukcji zamku myśleli głównie prywatni inwestorzy, jednak do żadnych prac nie doszło, a ruiny, które jeszcze w latach 60. przedstawiały się dość okazale, teraz są tylko ruinami ruin. Być może ciąży nad tym miejscem jakaś klątwa zmarłych tu tragicznie ludzi? Mimo iż nikt nie słyszał o ukazujących się tu duchach, na pewno straszą tu żywi, zostawiając po sobie ślady w postaci pustych butelek po tanich winach. Przejeżdżający przez most w Sochaczewie często nawet nie zauważają kopca i ruin, a ci, którzy dostrzegli cokolwiek, pewnie z trudem wierzą, że było tu kiedyś prawdziwe zamczysko.

msz

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    thomas - niezalogowany 2002-05-26 00:00:00

    Dlacze wladze miasta nie ogrodza tego obiektu i nie konserwuja go? Czy nie jest to ich OBOWIAZKIEM?! Na co placimy my podatnicy forse w Sochaczewie? Ratujmy nasza polska kulture, to co sie jeszcze da uratowac. Bowiem jak tak dalej pojdzie to z tych ruin za lat 30 wiele nie pozostanie, dewastacja, kwasne deszcze i dewastacja ludzi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości