Reklama

Żeby nam hip-hop nie pożarł świata…

Radio Sochaczew
13/07/2005 11:19
- Przez ostatnie 20 lat słyszę jedynie hip-hop. W każdym teledysku złote łańcuchy, wypasione samochody, nagie panienki przy basenie. Kolesie śpiewają tylko o tym, jacy to oni są fantastyczni. To jest kretyńskie – mówi Jack White, współzałożyciel legendarnej grupy THE WHITE STRIPES. Legendarnej – zapyta ktoś? Ależ tak. We współczesnym świecie legendą zostaje się niemal tak szybko, jak z jednego z jednego do drugiego końca świata biegnie wiadomość e-mail. W końcu zjawisko musiało to objąć także rock’n’rolla. I choć przez chwilę wywołało kryzys – w zglobalizowanym społeczeństwie każdy mógł chwycić za gitarę i nagrać płytę - to już pod koniec XX wieku zaczęła się „nowa gitarowa rewolucja”. Oczywiście to tylko nazwa, ale jednak coś nam mówi o grupach pokroju THE VON BONDIES, COPPER TEMPLE CLAUSE, BLACK REBEL MOTORCYCLE CLUB. W tym miejscu trzeba podkreślić, że żadna z nich nie stała się nurtu grupą przewodnią – taką jaką dla grunge’u lat dziewięćdziesiątych była NIRVANA. Miejsce to było zarezerwowane dla Jacka i Meg White czyli THE WHITE STRIPES. Właśnie tutaj, na gruncie muzyki sprawdziło się twierdzenie, że rewolucji muszą dokonać ci, którzy potrafią się odwołać do jakiejś jeszcze dawniejszej tradycji. HOWLIN’ WOLF, MUDDY WATERS, CREAM, LED ZEPPELIN? Ależ tak! Jednak tym najważniejszym był dla Jacka White’a ROBERT JOHNSON. Ten, o którym mówiono, że na rozstajach dróg zaprzedał duszę diabłu, aby osiągnąć gitarowe mistrzostwo i być Primus Inter Pares pośród muzyków Delty Mississippi. W pierwszą część tej opowieści można wierzyć lub nie, druga okazała się prawdą. Do muzyki Roberta Johnsona odnosili się LED ZEPPELIN, CREAM, JIMI HENDRIX, THE ROLLING STONES, a przede wszystkim ERIC CLAPTON. Na swój sposób nie zapomnieli o muzyku z Delty RED HOT CHILI PEPPERS. Jack i Meg White przewodząc „nowej gitarowej rewolucji” robią to po swojemu, przede wszystkim przywracając prostotę, jaką dał nam blues, dziką i tajemniczą siłę, jaką pozostawił JOHNSON.
Programowo unikając ideologii tworzą muzyczną i kulturową doktrynę, jakiej nie było od czasu NIRVANY, PERAL JAM, SOUNDGARDEN, ALICE IN CHAINS. Można zadać sobie pytanie: o cóż chodzi tej tajemniczej parze? Odpowiedź ma charakter filozoficzny. THE WHITE STRIPES przywracają nam prawdę. Najpierw estetyczną i epistemologiczną, na końcu wreszcie etyczną.
Cóż otrzymują wrażliwcy, którzy od czasu do czasu włączają telewizyjne stacje muzyczne? Hip-hop, pseudorockowe gwiazdeczki i tony afrowycia. I nie ma tu niczego z rasizmu. Prawdziwy czarni muzycy dla White’a „żyli w zapadłych dziurach, gdzieś na Południu”. Mówi, że to „czarna kultura dała mnóstwo fantastycznej muzyki: blues, rock’n’roll, rythm’n’blues, soul, gospel, jazz”.
Jack i Meg grają tylko we dwójkę. W estetycznym minimalizmie posuwają się jeszcze dalej niż czyniły to legendarne tria CREAM i THE JIMI HENDRIX EXPERIENCE. Po rewelacyjnym albumie „Elephant” przychodzą z zupełnie świeżym „Get Behind Me Satan”. Świadomie czy nie, tytuł krążka nawiązuje znowuż do ROBERTA JOHNSONA, który obsesyjnie zmagał się w swoich bluesach z Szatanem.
Po płytach, które już stały się kultowymi stwierdzenie: „Krocz za mną, Szatanie”, nie jest bezzasadne. Państwo White już rzucili wyzwanie popkulturze. Już choćby tylko tym, że byli kochankami pod szyldem rodzeństwa. Dzisiaj mówią: „Szatanie, krocz za mną”. Jaki to jest Szatan? Ten, który dążąc do zła, dobro czyni? Czy ten, który się w takie subtelności nie bawi? A może ten, który ma stanąć na drodze miażdżącemu pochodowi tak zwanej kultury masowej? To zajmująca i słodka dialektyka. Prawdziwie odkryć można ją tylko wtedy, kiedy dobrze się w sztukę oferowaną przez duet zagłębimy. Zapraszamy do robienia tego z Kulturalnym Programem Muzycznym.
I to jest nasz dzisiejszy gwóźdź programu: THE WHITE STRIPES – „Get Behind Me Satan”
Prócz tego na pewno: NEW MODEL ARMY, JOHN MAYALL, TIAMAT, JOE HENRY, QUEEN, PAUL SIMON, MIECZYSŁAW FOGG, SONIC YOUTH, i po raz kolejny najnowsze albumy KAZIKA i QUEEN OF THE STONE AGE.
Po co to wszystko gramy? Chyba dlatego, że podobnie jak Jack White mamy obawy, że hip-hop schrupie nam świat.
Kulturalny Program Muzyczny – w każdą środę, po 21-ej.

Andrzej Gąsiorowski
Michał Krysiak


famakpm@wp.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    adamus 2006-03-31 00:00:00

    Cały artykuł jest święta racją, ale na koniec zabiliście mnie tym Kazikiem... TO jest dobra muzyka? Ciężko nazwać jego monologi śpiewaniem.
    Dablju - co do Twojej opinii na temat techno, mogę się zgodzić. Niestety ostania popularyzacja tego gatunku spododowała, że uległ on ogronmemu wypaczeniu. To co na codzień zwyczajni jesteśmy nazywać techno jest naprawdę technopolo. Ten gatunek jest bardzo szeroki, a jego najambitniejszą odmianą jest house, który swoje poaczątki ma w latach 70 w Nowym Jorku. Może ciężko w to uwierzyć, ale jego ojciec (Godfather of House), sam wielki Frunckie Knuckles znudzony był wszechobencnym disco i postanowił szukać innej muzyki, która pozowliłaby dobrze się bawić jednocześnie udowaniając, że muzyka klubowa nie musi być głupia i otempiająca. Tak z połączenia disco, jazzu, soulu i wielu innych wyszukanych gatunków powstał house. Co do dzisiejszego house - jest to zupełnie co innego. Również ten gatunek jak i rock, pop itd uległ ogromej komercjalizacji, ale na całe szczęscie jest jeszcze dobry house (a dokładniej soulfoulhouse) w którym ja się lubuje. Jest to wybychowa mieszanka bogactwa dźwięków i wokalu, których próżno szukać w dzisiejszej muzyce rozrywkowej. Co prawda powstają jeszcze dobre produkcje, ale ciężko jest do nich dotrzeć. Jest też dobra strona takiego stanu rzeczy:) Jak coś się uda wyneleźć człowiek cieszy się jak małe dziecko. Na szczęście w ostatnich latach dzięki witrynie allmusic.com to wyszukiawnie stało się dużo łatwiejsze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ***Eric*** - niezalogowany 2006-03-15 00:00:00

    Moim zdanie Hip Hop w ogóle nie powinien wejść na rynek muzyczny...Jest wiele piosenek Hip Hop"ych, w których jedyną dobrą stroną jest akompaniament, ścieżka dzwiękowa. Zamiast ekscytować się czystym śpiewem to słyszymy rymowane pojękiwanie choć czasem i tak nie jest:) Ludzie zlitujcie się...Wy nazywacie to piosenką?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    linu 2005-07-16 00:00:00

    oprócz dosc ciekawej strony to lekka kicha ... znam lepszych wykonawców http://www.whitestripes.com/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama