Reklama

Żelbetu czar

28/03/2002 00:00
Co jest charakterystyczną cechą typowego pola w Polsce? Oczywiście bunkry. Wystarczy wyjść za miasto i już zza krzaków uśmiechają się do nas betonowe oczka otworów strzelniczych niemieckiego, polskiego albo rosyjskiego schronu. Oczywiście i na terenie naszego miasta. Sochaczew nie był uwzględniany przed wojną jako wybitnie strategiczny punkt, nieliczne polskie umocnienia budowane były wzdłuż granicy południowej i północnej oraz na wschodnich kresach. I gdyby wojna nie wybuchła, rolnicy nie musieli by robić traktorami objazdów wokół betonowych kloców na polach koło "minolu". Hitler niestety uparł się i wojna stała się faktem. W końcowej jej fazie, Niemcy budowali bunkry gdzie się da, i jak się da. Na wschodnich rubieżach miasta, prawdopodobnie w 1944 roku rozpoczęto budowę umocnień polowych. Ile z tych planów wyszło, możemy podziwiać dzisiaj.
W rejonie rozdzielni i wspomnianego "minolu" naliczyłem ich pięć, szósty leży po drugiej stronie szosy na Warszawę. Druga linia przebiega na lewym brzegu Bzury, mając zapewne za zadanie kryć ogniem krzyżówkę szos na Płock i Łowicz. Tam doszukałem się kolejnych pięciu. Niestety, widać, że Niemcom "nieco" się spieszyło, bunkry pozapadały się i część z nich ledwo wystaje z ziemi. Od biedy można wejść do niektórych, ale poza śmieciami raczej się się w nich nie znajdzie. Zapomnijcie o "Bursztynowej Komnacie" i tajnych połączeniach z kwaterą Adolfa w Kętrzynie. Sprawdzałem - nie ma:). 
Warto też dodać, że identyczne umocnienia można oglądać na linii Rawki, tuż przed stacją kolejową Jasionna Łowicka. Ta nieukończona linia obrona była budowana również w 1994 roku przez polskich robotników przymusowych. Do dzisiaj zachowały się tam między innymi tzw. "tobruki" czyli takie wojskowe M-1 na jednego żołnierza. Na terenie Sochaczewa nie spotkałem się z tego typu budowlą, możliwe jednak, że kilka bunkrów przeoczyłem.


Bardzo ciekawe jest ich dzisiejsze "zastosowanie" owych schronów. Jeden koleś używa bunkru jako piwnicy z ogórkami, drugi przystosował ją do mini magazynu-hurtowni. Miejska elektrownia poplątała następny w jakieś kabelki i antenki (o ile dobrze pamiętam), dwa beztrosko stoją na podwórkach, pewnie zamyka się w nich pyskujące dzieci a pozostałe służą przeważnie jako wysypiska śmieci. Tym sposobem niemiecka myśl techniczna służy do dziś sochaczewianom w różnoraki sposób. 
Nasza poniemiecka spuścizna jest więc raczej skromna w swej liczbie i wielkości, amatorom mocnych wrażeń polecam forty twierdzy Modlin, gdzie można pohulać z latarką w podziemnych korytarzach porosyjskich umocnień.
Jeśli coś przekręciłem albo przeoczyłem, albo jeśli ktoś wie coś więcej na ten temat, proszę o kontakt mailowy.

Luke
luke@e-sochaczew.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości